Polacy spotkanie zaczęli od mocnego uderzenia, bo już w 5 minucie meczu Jakub Kwiatkowski wpakował piłkę do siatki, w czym ułatwił mu zadanie bramkarz chorwatów, bo nie złapał piłki na tyle dobrze i ta wyślizgnęła mu się z rąk i przekroczyła linię bramkową. Było to pierwsze trafienie Kwiatkowskiego dla biało-czerwonych. Kilka minut później indywidualną akcją popisał się Kołtański, gdzie niemal od połowy boiska minął kilku rywali, zszedł piłką do środka, uderzył, lecz piłka zatrzymała się jedynie na chorwackim obrońcy.

Wynik na 2:0 podwyższył już w 12 minucie Gerbowski, gdzie po strzale Łęgowskiego piłka odbiła się niefortunnie od nogi obrońcy i spadła wprost pod nogi Gerbowskiego, a ten silnym strzałem umieścił piłkę odbitą jeszcze od słupka bramki, w siatce. Dla niego również to było debiutanckie trafienie w koszulce z orzełkiem na piersi. Chorwaci próbowali odpowiedzieć na różne sposoby, raz indywidualną akcją, a raz rzutem rożnym ale to kończyło się na zawodnikach z formacji defensywnej naszej reprezentacji.

20 minuta meczu, aut w pole karne wyrzucił jeden z naszych zawodników do Szymona Włodarczyka, który wygrał walkę o piłkę z obrońcą i z zimną krwią pokonał Mislava Zadro i wynik po raz kolejny uległ zmianie. Zmuszony do interwencji został Bąkowski, ale plasowany strzał z okolic 20-25m od bramki, nie był na tyle skuteczny i mocny, by piłka wpadła do siatki.

Łęgowski odebrał piłkę Ivanowi Ćubeliciowi w okolicach środka boiska, podprowadził piłkę i świetnym podaniem prostopadłym obsłużył Włodarczyka, któremu nie pozostało nic innego jak zdobyć swoją czwartą bramkę w turnieju, a tym samym ustalić wynik meczu na 4:0.

Do 58 minuty czekaliśmy na pierwsze uderzenie w drugiej odsłonie meczu kiedy to zmienionego Bąkowskiego, zastąpił Ojrzyński, który na raty interweniował po strzale kapitana reprezentacji Chorwacji, Ivana Cubelicia. Biało-czerwoni odpowiedzieli cztery minuty później kiedy to faulowany został Fryderyk Gerbowski, do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Włodarczyk, ale Zadro wyczuł intencję napastnika Legii.

Chorwacja pojedynczymi okazjami próbowała zmieścić piłkę w siatce, lecz brakowało im celności by uderzyć chodźby w światło bramki, a gdy piłka już tam zmierzała to na posterunku stali obrońcy reprezentacji Polski.

Polska: 12. Krzysztof Bąkowski (46, 1. Jakub Ojrzyński) – 2. Jerzy Tomal (46, 3. Jakub Malec), 5. Filip Balcewicz, 4. Ariel Mosór, 15. Jakub Kwiatkowski – 9. Damian Kołtański (65, 21. Kacper Sezonienko), 8. Jakub Kisiel (45, 18. Iwo Kaczmarski), 6. Mateusz Łęgowski (65, 7. Patryk Kusztal), 10. Fryderyk Gerbowski (85, 11. Filip Wilak), 17. Mariusz Fornalczyk (65, 16. Marcel Misztal) – 20. Szymon Włodarczyk (74, 23. Paweł Chrupałła).

Chorwacja: 1. Mislav Zadro (65, 12. Franko Kolić) – 14. Daniel Katić (65, 17. Gabrijel Rukavina), 5. Dominik Braun (46, 15. Karlo Bungić), 4. Gabriel Marušić, 13. Ivan Cvijanović (65, 3. Elvis Letaj) – 7. Viktor Kanižaj, 8. Ivan Ćubelić (65, 22. Maro Katinić), 6. Ivan Krolo (46, 16. Julian Jakopović), 10. Ivan Šaranić (46, 20. Gabriel Vidović), 21. Luka Lucić (46, 18. Luka Romac) – 19. Roko Šimić.

Wygrana w towarzyskim turnieju w La Mandze jest dobrą prognozą na przyszłość oraz pokazuje jaki potencjał jest w młodzieżowych reprezentantach z rocznika 2003. Poniżej tabela turnieju:

Tabela

1. Polska     3  7  8- 2 
2. Chorwacja 3 3 4- 8
3. Gruzja 2 3 3- 4
4. Norwegia 2 1 3- 4
(bez wyniku ostatniego meczu turnieju Norwegia - Gruzja)