nasza
Młodzieżowy Futbol

Zostały zaledwie dwa dni do rozpoczęcia największego piłkarskiego święta. #DrogaNaMundial dogląda zwieńczenia, a w międzyczasie umilmy sobie to czekanie. Oto nasza jedenastka “Gniewnych na mundial”!

Jesteśmy na ostatniej prostej, a Rosja już niebawem rozbrzmi śpiewami kibiców z całego świata. Największa piłkarska impreza ma to do siebie, iż skupia na sobie oczy milionów, a nawet miliardów. Czy to nie najlepszy moment, by dać z siebie wszystko i pojawić się na okładkach? Spójrzcie, co udało się nam ułożyć spośród wszystkich młodzieżowców, którzy zagrają na zbliżających się mistrzostwach świata. Oto nasza XI!

nasza
Młodzieżowy Futbol

Francis Uzoho (Nigeria)

Francis Uzoho dopiero w minionym sezonie rozpoczął swoją przygodę z profesjonalnym futbolem. Nieco z przypadku, gdyż Deportivo La Coruna, którego barwy reprezentuje na co dzień, zmagało się z problemami na pozycji bramkarza. Nigeryjski golkiper zaliczył udany debiut w LaLiga – zanotował czyste konto w spotkaniu z Eibar. Choć w pierwszym zespole nie dostał wiele szans gry (zaledwie dwie), w klubowych rezerwach, występujących w Segunda Division B, był kluczowym zawodnikiem. W 25 spotkaniach drugiego zespołu “Branquiazuis” aż 15-krotnie zachował czyste konto, dzięki czemu jego zespół awansował do baraży o LaLiga2.

Jego postawa nie umknęła uwadze selekcjonerowi reprezentacji Nigerii, który dał mu szansę debiutu 14 listopada ubiegłego roku w spotkaniu przeciwko Argentynie (zespół ze strefy CAF przegrał 2:4). Od tamtej pory młody bramkarz cieszy się zaufaniem Gernota Rohra, który pozwolił mu zagrać we wszystkich pięciu meczach kadry w tym roku. Jego umiejętności mogliśmy dostrzec w spotkaniu z Polską, które zakończył z czystym kontem, notując udany występ. Uzoho jest absolutnym pewniakiem do składu “Superorłów” na mundialu i równocześnie najmłodszym bramkarzem, który wystąpi na turnieju.

~Przemysław Chlebicki

Trent Alexander-Arnold (Anglia)

O tym panu świadczy doskonale fakt, iż jego wartość rynkowa na portalu transfermarkt wzrosła przez ostatni rok o ponad 1500%. Gdy jeszcze pod koniec poprzedniego sezonu miał na koncie rozegrane 162 minuty w Premier League, nikt nie przypuszczał, że to Alexander-Arnold będzie jednym z dwóch prawych obrońców biegających po boisku w finale Ligi Mistrzów. Choć świetne występy przeplatał z gorszymi, obfitującymi w młodzieńcze błędy, nie można mu niczego zarzucić po jego pierwszym pełnym sezonie w dorosłym futbolu.

Po bardzo udanej kampanii z Liverpoolem był przez wielu afirmowany do kadry Anglii na mistrzostwa świata. I istotnie, znalazł się w niej. “W pewnym momencie Trent Alexander-Arnold zadebiutuje. Nie mam skrupułów (ażeby zagrał w pierwszym meczu na mundialu). Dlatego jest w kadrze.” Takimi słowami Gareth Southgate dodał z pewnością otuchy młodemu znad Merseyside i potwierdził, że gracz Liverpoolu nie znalazł się w 23 tylko, by nabrać turniejowego doświadczenia w treningu. Dla podopiecznego Kloppa, który dotąd zdążył zadebiutować w kadrze U-21, występ przeciwko Kostaryce był wielką nobilitacją, ale też sygnałem do kontynuowania ciężkiej pracy.

~Jeremi Angowski

Jan Bednarek (Polska)

Tego faceta nie trzeba nikomu przedstawiać. Bez dwóch zdań to największy zwycięzca ostatniego kwartału w polskiej piłce. Jeszcze dwa, może trzy miesiące temu temat Jana Bednarka w kadrze na Mistrzostwa Świata 2018 w Rosji na dobrą sprawę nie istniał. Ciężko było sobie wyobrazić, że były gracz Lecha nagle stanie się wiodącą postacią w swoim klubie i zostanie desygnowany na imprezę czterolecia. To, co jednak podchodziło pod kuriozum, stało się rzeczywistością. Bednarek znacząco przyczynił się do utrzymania Southampton w Premier League w związku z czym jego powołanie na mundialu było już tylko formalnością.

O rosłym środkowym defensorze moglibyśmy pisać na dobrą sprawę kilka godzin, a i to nie wiadomo, czy starczyłoby nam czasu, aby odpowiednio podkreślić każdy szczegół. Bednarek ma wszystko, no może poza doświadczeniem, aby zostać jedną z gwiazd nadchodzącego mundialu i zagrać na nosie garstce, która wciąż w niego nie wierzy. Choć trzeba przyznać, że grono sympatyków Janka wciąż rośnie, a wszystko za sprawą boiskowej postawy. W meczu z Chile zawodnik Southampton naprawdę pokazał dobrą grę i bez dwóch zdań – pod nieobecność Kamila Glika – była najpewniejszym punktem polskiej defensywy. To napawa optymizmem i daje nadzieję, iż nawet pod nieobecność asa Monaco Polacy pokażą, na co ich stać, a rywale w starciach z naszą reprezentacja będą chcieli jak najszybciej zapomnieć.

~Michał Grzela

Davinson Sanchez (Kolumbia)

Z Kolumbii, przez Ajax Amsterdam, do Premier League – tak w skrócie można opisać drogę na szczyt środkowego obrońcy Tottenhamu. I choć na pozycję stopera w ekipie “Kogutów” klasowych zawodników nie brakuje, to 21-letni Kolumbijczyk szybko stał się ulubieńcem trenera Mauricio Pochettino. Argentyński szkoleniowiec korzystał z usług Sancheza, kiedy tylko mógł. Efekt? Bardzo dobry debiutancki sezon na Wyspach. Młody obrońca rozwija się w błyskawicznym tempie i wszystko wskazuje na to, że wkrótce zostanie prawdziwą opoką defensywy londyńskiej drużyny.

Sanchez swoją przygodę z grą w narodowych barwach rozpoczął od kategorii wiekowej U-17. Cierpliwie piął się do góry po szczeblach “Los Cafeteros”, aby w końcu zostać jednym z kluczowych postaci w bardzo mocno obsadzonej seniorskiej kadrze narodowej Kolumbii. Na tę chwilę zawodnik Tottenhamu to pewniak u selekcjonera Jose Nestora Pekermana, choć do tej pory w koszulce rodzinnego kraju zagrał dziewięciokrotnie. Nie zmienia to jednak faktu, że podczas meczu przeciwko tej ekipie na mistrzostwach świata Roberta Lewandowskiego czeka niełatwa przeprawa. Pojedynki Polaka z duetem Sanchez-Mina (tak, to ten gość z FC Barcelony) – bo tak najprawdopodobniej będzie wyglądać kolumbijski środek obrony na mundialu – zapowiadają się bowiem niezwykle imponująco!

~Michał Kusy

Hamza Mendyl (Maroko)

Maroko w czasie przygotowań do mundialu nie zawodzi. Drużyna z Afryki jest niepokonana od ostatnich 5 meczów – 4 z nich wygrała i raz musiała zadowolić się bezbramkowym remisem.  Trener Herve Renard poskładał więc całkiem niezły kolektyw, który w grupie na mistrzostwach świata będzie musiał mierzyć się z potentatami – drużyną Hiszpanii i Portugalii. Cała nadzieja w Lwach Atlasu, którzy na boisku muszą zagrać walecznie jak… lwy. Pomóc w sprawieniu niespodzianki w niezwykle trudnej grupie ma zawodnik grający na co dzień we francuskim Lille OSC – dwudziestoletni lewy obrońca Hamza Mendyl.

Mendyl minuty w Ligue 1 zaczął zbierać w minionym sezonie 2017/2018. W wyjściowym składzie zadebiutował w październikowym meczu z ESTAC, ale na murawę w koszulce LOSC po raz pierwszy wybiegł w spotkaniu z Stade Rennais. Pierwsze 40 minut na boisku skończyło się dla młodego Marokańczyka czerwoną kartka. Świadczy to o jednym – skrzydłowi i napastnicy rywali muszą przygotować się na bezpardonową i twardą grę w wykonaniu Mendyla. Zawodnik nie jest jakoś wybitnie wysoki (mierzy 1,79 m) czy postawny, ale odważnie gra ciałem, ma szybki i skuteczny wślizg, a do tego dobrze się ustawia. Solidnie wygląda również w kontrataku i prostopadłych podaniach. Sam Mendyl w reprezentacji grał również na pozycji pomocnika. Słabe strony? Trochę za dużo w nim młodzieńczej butności – chce być wszędzie i walczyć na niemalże każdym polu, ale brakuje mu rozwagi i spokoju w rozgrywaniu. Jeśli ostudzi trochę piłkarską furię, wciąż zostawiając serducho na boisku, może odpalić.

Tylko czy Renard na niego postawi? W spotkaniach towarzyskich występował, na przemian z m.in. Achrafem Hakimim, który nominalnie powinien pojawiać się na prawej obronie. Wydaje się, że francuski szkoleniowiec nie jest jednak gotowy w zupełności postawić na bezpretensjonalną obronę w wykonaniu Mendyla. A może właśnie twarda, nieustępliwa gra w defensywie byłaby najlepszą receptą na kombinacyjną i kąśliwą iberyjską ofensywę.

~Konrad Kustroń

Wilfred Ndidi (Nigeria)

Odejście N’Golo Kante latem 2016 roku z Leicester do Chelsea sprawiło, że “Lisy” w mgnieniu oka zaczęły rozglądać się za godnym następcą Francuza. Do ówczesnego Mistrza Anglii dołączył rodak Kante – Nampalys Mendy. Wówczas wydawało się, że Claudio Ranieri “oszukał system” i sprowadził do klubu za grosze człowieka, który był gotów bez pardonu wejść w buty sprzedanego gwiazdora. Rzeczywistość okazała się jednak zgoła odmienna. Lekarstwem na kłopoty drugiej linii okazał się transfer defensywnego pomocnika KRC Genk – Wilfrieda Ndidiego , przeprowadzony już w następnym – zimowym okienku.

Zanim Leicester zdecydowało się na zakup Nigeryjczyka, gracz został dokładnie prześwietlony. Akceptacja ze strony szeregu skautów zaowocowała wydatkiem w postaci blisko 18 milionów euro. Nie codziennie wydaje się takie pieniądze na 20-latka, który dopiero kształtuje swoje miejsce w hierarchii reprezentacyjnej. Z perspektywy czasu można jednak uznać inwestycję “Lisów” za w pełni udaną. Ndidi jest dziś jednym z najbardziej cenionych gracz pochodzących z kontynentu afrykańskiego. Jego wartość rynkowa to ćwierć kwoty zapłaconej niegdyś za Garetha Bale’a, co jednak najważniejsze to powszechnie panująca opinia na temat jednego z “Super Orłów”.

Przyjście Ndidiego do Leicester pozwoliło drużynie spokojnie utrzymywać się w Premier League. Siła tura, świetna gra w defensywie, nieustępliwość, a także – co nie zawsze jest oczywiste na pozycji defensywnego pomocnika – umiejętność odnajdywania lepiej ustawionych partnerów. To wszystko sprawiło, że nigeryjskie antidotum nie tylko uleczyło Leicester, a pozwoliło klubowi ponownie rosnąć w siłę. Gra w Premier League oznaczała również benefity dla samego zawodnika, bez którego dziś ciężko wyobrazić sobie reprezentację Nigerii. Podczas mundialu zawodnik Leicester będzie pełnił funkcję żywego muru, od którego po kolei mają odbijać się Chorwaci, Islandczycy oraz reprezentanci Argentyny na czele z Leo Messim. Postawa Ndidiego może być kluczowa w kontekście ewentualnego awansu Nigeryjczyków z grupy. Wydaje się, że 21-latek jest już gotowy na tak wielkie wyzwania i wraz z kolegami może powalczyć o udział w fazie pucharowej nadchodzących mistrzostw świata.

~Michał Grzela

Amine Harit (Maroko)

Urodził się we Francji i tam od najmłodszych lat trenował piłkę nożną i […] pływanie. Jego ojciec chciał zaszczepić w synu miłość do tego sportu, zabierał go na zawody, a on przywoził medale. Czy ta historia czegoś nam nie przypomina z krajowego podwórka? Jarosław Jach też przez długi czas łączył grę w piłkę nożną z pływaniem. Marokańczyk do 14 roku życia łączył te dwie dyscypliny sportu. Harit to piłkarz świetnie wyszkolony technicznie, z dobrym dryblingiem i zawsze zostawia zdrowie na boisku, co pokazał m.in. w pamiętnym meczu Schalke 04 z Borussią Dortmund 4:4. W tym meczu strzelił bramkę i dodatkowo wrócił za wybiegającym sam na sam z bramkarzem Castro i wygarnął mu piłkę. To było coś niesamowitego, tym bardziej że na powtórkach było widać, że mocno ucierpiała jego noga. On wstał, zacisnął zęby i dokończył mecz.

Dlaczego u nas znalazł się jedenastce, a ma na swoim koncie tylko 1. minutę w meczu eliminacyjnym do mistrzostw świata z Gabonem? Gdyż jeszcze we wrześniu 2017 roku wystąpił w drużynie Francji do lat 21, a wcześniej zagrał na Mistrzostwach Świata U-20 w trójkolorowych barwach. Harit miał dylemat, którą reprezentację wybrać. We Francji się urodził i wychował, a z Maroka pochodzą jego rodzice, którzy zadbali o to, aby znał język i kulturę tego kraju. Jak sam mówi w wywiadach, podążył za głosem serca. W reprezentacji Maroka zagrał już w 5. spotkaniach i zaliczył dwie asysty. Ofensywny pomocnik ma za sobą świetny sezon w Bundeslidze, zagrał w 31. meczach, strzelił 3 bramki i zaliczył 7 asyst, w dużym stopniu przyczynił się do zdobycia wicemistrzostwa Niemiec przez Schalke 04. Czy pomoże kadrze wyjść z grupy? Czeka go i jego kolegów ciężkie zadanie – Iran, Portugalia i Hiszpania.

~Arek Dobruchowski

Ousmane Dembele (Francja)

Na pewno dla kibiców Blaugrany jak i dla samego piłkarza pierwszy sezon w Barcelonie nie był taki, jaki sobie wymarzył. Przechodząc do Hiszpanii miał już na koncie jeden bardzo dobry sezon w BVB, gdzie pokazał światu swój wielki talent. Pierwotnie miał zastąpić Neymara, który odszedł za rekordowe 222 mln euro do PSG, ale kontuzja młodego Francuza skutecznie mu to uniemożliwiła. Po tej kontuzji wrócił do gry i zaczął notować bardzo dobre występy. Łącznie w tym sezonie w barwach katalońskiego klubu zagrał w 24 meczach, w których zdobył 4 bramki oraz zanotował 9 asyst.

Z kadrą Trójkolorowych związany jest od zespołu U-17. Skrupulatnie przechodził później przez kolejne juniorskie kadry, aż do dorosłej reprezentacji, w której zadebiutował w spotkaniu z Włochami. Mogący grać zarówno na prawej, jak i lewej stronie boiska napastnik, w swoim kraju jest uważany za jeden z największych talentów i to właśnie on w parze z Kylianem Mbappe mają za kilka lat stanowić o sile reprezentacji. Obaj jednak już na tych mistrzostwach świata powinni być podstawowymi graczami Le Blues, która ma ogromny apetyt na zdobycie głównego trofeum.

~Bartek Lodko

Kylian Mbappe (Francja)

Mówiąc o Mbappe mamy do czynienia chyba z najszybciej rozwijającym się piłkarsko zawodnikiem ostatnich trzech lat. Ta opinia ma oczywiście swoje pokrycie, bo to, co na boisku wyczynia Mbappe z obrońcami w Ligue 1 jest godne podziwu. Ten sezon zresztą jak dwa poprzednie miał wręcz znakomicie. 19-latek odkąd zaistniał w Monaco, przeszedł przed sezonem do PSG za kwotę 180 mln euro! Jeśli ktoś myślał, że sobie nie poradzi, to teraz jest w ogromnym błędzie. Spójrzmy tylko na jego liczby. 46 występów, 21 bramek i 16 asyst. Wielu uważa, że to on będzie pierwszym piłkarzem, który przełamie passę wygrywania Złotej Piłki przez Cristiano Ronaldo i Leo Messiego. Wybór jego w naszej 11 nie powinien więc nikogo dziwić.

Jeśli chodzi o barwy narodowe to na swoim koncie ma 13 występów w reprezentacjach młodzieżowych. W kadrze prowadzonej przez Didiera Deschampsa zadebiutował jako 18-latek! Podczas eliminacji do mundialu w Rosji zagrał w 5 meczach. “Nowy Thierry Henry” ma poprowadzić kraj znad Sekwany do finału, a później go wygrać. Jeśli taki scenariusz się sprawdzi Mbappe może powalczyć nawet o nagrodę króla strzelców mistrzostw, a wraz z Griezmannem tworzyć duet zabójczych napastników.

~Bartek Lodko

Maximiliano Gomez (Urugwaj)

W 2017 roku trafił do hiszpańskiej Celty Vigo. Po zaledwie kilku miesiącach po Urugwajczyka zgłosił się chiński Pekin Guoan, który był chętny zapłacić niespełna 24 miliony euro oraz powiększyć płacę piłkarza dziesięciokrotnie! Problem w tym, że jak sam piłkarz mówi – umowa nigdy nie została przedstawiona.

Maxi Gomez w tej chwili nie planuje przenosić się do Azji. Po świetnym sezonie w LaLiga, w którym zdobył 18 bramek w 39 meczach, stał się najskuteczniejszym klubowym strzelcem. Dla wielu Gomez jest odkryciem sezonu i trudno się z tym nie zgodzić. W tej chwili jak twierdzi – nie myśli o opuszczeniu Vigo. Okazuje się, że Borussia Dortmund ma inne zdanie. BVB jest zainteresowane zakontraktowaniem napastnika, nawet jeśli miałoby na stół wyłożyć 50 milionów euro.

Dla reprezentacji dotychczas zagrał jedynie 5 razy i żaden z tych występów nie był meczem o punkty. O minuty w “La Celeste” ciężko, gdy rywalizujesz z Luisem Suarezem oraz Edinsonem Cavanim. Dorzućmy do tego świetnie spisującego się Cristhiana Stuaniego, który mimo wieku sezon zakończył z niesamowitymi liczbami. Czy perspektywa młodości okaże się wystarczającym argumentem? Ten z formą może nie wystarczyć, jeśli spojrzymy na konkurencję. Jednakże rzucając okiem na Gomeza widzimy dynamicznego, kreatywnego piłkarza, który nie boi się zejść na skrzydło, czy uderzyć z dystansu. Szybko wpasowuje się w stworzony wcześniej kolektyw, a gdy trzeba to i zagra za plecami bardziej doświadczonych. Piłkarz kompletny. Wydaje się, iż w wielu innych zespołach grałby od pierwszych minut, a tak, wszystko zależy od Tabareza.

~Michał Kwieciński

Gabriel Jesus (Brazylia)

Ten facet ma 21 lat (!), a udowodnił, że gra w piłkę na światowym, europejskim poziomie nie jest dla niego dużym problemem. Brazylijczyk zanotował drugi bardzo dobry sezon w barwach Manchesteru City, a dobrą dyspozycję tylko potwierdził bramką w ostatnim meczu towarzyskim przed startem mundialu – z Austrią. Warto zerkać na byłego piłkarza Palmeiras, ponieważ może on aspirować do grona najlepszych zawodników całego turnieju. Tite jest pełen zaufania wobec Jesusa i nic w tym aspekcie na rosyjskiej imprezie się nie zmieni, więc na pewno zobaczymy go w większości spotkań od pierwszej minuty.

~Aleksander Bernard

5 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ