checkatrade chelsea
Chelseafc.com

Zespół Chelsea U-21 we wtorek zakończył swoją fantastyczną przygodę z Checkatrade Trophy i odpadł w półfinale przegrywając po rzutach karnych z czwartoligowym Lincoln City. W drużynie The Blues mieliśmy Polski akcent, bowiem dostępu do bramki bronił 18-letni Marcin Bułka.

Piękną przygodę mają za sobą podopieczni Joe’a Edwardsa. Mimo tego, że odpadli właśnie z półfinału profesjonalnych seniorskich rozgrywek, mają mnóstwo powodów do zadowolenia. Szkolenie Chelsea przynosi coraz większe efekty, czy możemy więc mówić o jednej z najlepszych szkółek w europie? Nie wiem, ale niebawem razem z wami zgłębię ten temat, w nowej serii o najlepszych europejskich szkółkach piłkarskich. Powróćmy jednak do tematu i skupmy się na faktach, czyli krok po kroku, jak oni się tam dostali?

Genialny pomysł Angielskiego “FA”

O ojczyźnie piłki nożnej często mówi się, że trochę się zastali i ogólnie panuje tam lekka stagnacja. Na pewno nie jeśli weźmiemy pod uwagę naszą ulubioną piłkę młodzieżową. Tamtejsze akademie to wzór, a młodzi mogą pod wieloma egidami rozwijać prężnie skrzydła, więc na ogromny plus trzeba zaliczyć też rozgrywki, w których mogą brać udział. Jednym ze świeższych pomysłów jest Checkatrade Trophy , które funkcjonuje pod nową nazwą i z nowymi zasadami dopiero drugi rok. Cała innowacyjność polega na tym, że puchar ten łączy rozgrywki juniorskie z seniorskimi. Całość składa się na 48 zespołów z Ligue One i Ligue Two – odpowiednio trzeciego i czwartego poziomu rozgrywek w Anglii oraz 16 drużyn akademii specjalnie zaproszonych do turnieju. Łącznie daje nam to 64 zespoły, które odpowiednio rywalizują w:

  • 16 grupach podzielonych dwie dywizję – północną i południową – w każdej po osiem grup.
  • 1/8 finału w każdej dywizji
  • 1/4 finału w dwóch dywizji
  • następnie w ćwierćfinale połączonym, już z czterema najlepszymi ekipami z każdej dywizji
  • półfinał
  • oraz wielki finał na Wembley

W każdej z szesnastu grup jest automatycznie losowana jedna akademia oraz przynajmniej jeden zespół z innej ligi niż pozostałe.

Antonio Conte nie potrzebuje kolejnych wzmocnień?

Zaczęli mało obiecująco, dwa remisy najpierw z Plymouth, później z Yeovil Town, oba zakończone przegraną w karnych. (Przypomnę, że po zremisowanym spotkaniu w grupie rozgrywana jest seria jedenastek, której wygrany zdobywa dodatkowy punkt.) Do trzeciego spotkania przystępowali z dwoma “oczkami” na koncie, aby przejść do fazy play-off musieli pokonać najsłabiej prezentujące się Exeter. The Blues Pewnie pokonali The Grecians, a faktem godnym zanotowania jest wejście polskiego golkipera Bułki do pierwszej “11” na to spotkanie. Potem z jednym wyjątkiem Bułka “zjadł” konkurencje i bronił bramki Chelsea w każdym kolejnym spotkaniu.

checkatrade bułka
Marcin Bułka / Getty Images

Młodsi koledzy z pod Stamford Bridge wyszli z grupy z drugiego miejsca i rozpędzili się na dobre. Pokonali w pierwszym meczu fazy play-off w mocno odpicowanym składzie MK Dons 4:0. Dwie bramki zdobył Michy Batshuayi, na bramce stanęła “legenda” Eduardo, a na skrzydłach grali Musonda i Kenedy. Na szczęście był to tylko jednorazowy “wybryk” Chelsea i później konsekwentnie stawiali na wschodzące gwiazdy akademii. No właśnie, może czas przedstawić nazwiska bohaterów dzisiejszego tekstu.

Absolutnym numerem jeden, co miało swój wyraz nawet na boiskach Premier League, jest Callum Hudson-Odoi, zeszłoroczny mistrz świata do lat 17. Ofensywny pomocnik jest najskuteczniejszym strzelcem ekipy do lat 21, a jego talent zachwyca wyspy brytyjskie. Po drugiej stronie zespołu wszystko do kupy składa niezawodny Ampadu, świetnie dowodzi defensywą, przez co został zauważony i doceniony przez szkoleniowca pierwszego zespołu, Antonio Conte. Walijczykowi pomaga mistrz Euro U-19, Dujon Sterling. Prawy obrońca również jest blisko debiutu w dorosłej ekipie, jeśli nie w tym sezonie, to na pewno w następnym. Wszystko w środku pola spina niezawodny Trevoh Chalobah, tak, to brat tego Chalobah’a. Zawodnik z pewnością uniwersalny, rozsyłany przez trenera na przeróżne pozycję i, nie zgadniecie, na żadnej nie zawodzi. Wypadałoby również wspomnieć o talentach Daishawna Redan’a czy Harveya St Clair’a oraz Juana Castillo, ale tak można by wymieniać co najmniej kilka minut, jeśli chodzi o szkółkę Romana Abramowicza.

Przedziwnego turnieju ciąg dalszy…

W 1/8 finału Niebiescy trafili na Portsmouth, dziewiątą ekipę League One. Kibice mogą pamiętać ich wyczyny sprzed kilku sezonów w angielskiej Premiership. Teraz pobili ich młodzi podopieczni Edwardsa. Dwa kolejne trafienia dołożył Musonda, którego jednak biorę pod uwagę jako piłkarza z aspiracjami tylko do pierwszego zespołu. Swoją drogą młody Belg dołączył niedawno do znanego i lubianego na Stamford Bridge #loanarmy, czyli armii młodzieży wypożyczonej po różnych klubach drugiej kategorii w Europie, wzmacniając szkocki Celtic. Następnie Londyńczycy, poniesieni falą zwycięstw, przejechali się 3:0 po sąsiedzie w ligowej tabeli poprzedniego przeciwnika, Oxford United. Stąd można by wysunąć szybki wniosek, że środek tabeli League One to dla nich żadne wyzwanie. To był pierwszy mecz w fazie finałowej, w którym chłopcy z Akademii nie dostali wsparcia spoza młodego zespołu i teoretycznie powinno pójść im najgorzej, a jak było wiemy, mogli w końcu pokazać swój pełny potencjał.

W półfinale czekali na nich koledzy z odległego, jakby mogło się wydawać, League Two. Lincoln City, beniaminek czwartego poziomu rozgrywek, który ma dosyć poważne aspiracje na kolejny awans. Wydawało by się, że po takich przeciwnikach będzie to bułka z masłem. Po wyrównanej walce przeważyło doświadczenie czwartoligowców. 9,444 kibiców towarzyszących na trybunach, walka o grę na Wembley, to z pewnością zdeprymowało lekko graczy Edwards’a. W drugiej połowie walczyli jak równy z równym, czego odzwierciedleniem był wynik. 1-1, rzuty karne, w bramce Chelsea już czyha gotowy Marcin Bułka. Niestety zawodnicy Lincoln City nie dali młodemu Polakowi się wykazać, trefili cztery z pięciu prób. Pierwszą, rozpoczynającą “loterię” próbę zmarnował 27-latek Waterfall. The Blues chybili dwa razy i tak końca dobiegły ich marzenia o wielkim finale na Wembley.

Należą się jednak ogromne słowa uznania, jakby nie patrzeć, zgraja młodzieżowców wyszła niepokonana w podstawowym czasie w całym pucharze. Aż trzykrotnie przegrywali w seriach jedenastek. To wina małego doświadczenia, młodsi, bardziej podatni na nerwy. Ale to oni są o te “doświadczenia” do przodu w porównaniu do rówieśników. Nie można nie pogratulować również graczom Lincoln, którzy wywalczyli pierwszy w 133-letniej historii klubu awans na Wembley. Piękna historia, z którejkolwiek strony nie spojrzeć, jedna z tych, za które futbol kochamy.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ