Nostalgiczny powrót do czasów, które pozwoliły pokochać futbol
fot. Getty Images

Jest rok 1998. Dla mnie pierwszy rok szkoły i pierwsze treningi w Widoku Skierniewice. Każdy dzień wygląda niemal tak samo. Ze szkoły wracam do domu, w obklejonym GIGA i MEGA Sportu plakatami pokoju rzucam plecak i wybiegam na podwórko. Tam czeka już na mnie kilku kumpli. Rozmowy, żarty i nieodłączna gra w “Króla” lub zakłady: kto dokopie na wyższe piętro. Około 15:00, zaraz po obiedzie, na który każda mama wołała nas przez okno, wybiegamy na wielki mecz! “Malinka” vs “Hortex”, albo vs “Sucharskiego”. Co to były za meczycha! Co to był za futbol!

Nostalgiczny powrót do czasów, które pozwoliły pokochać futbol
Osiedle Widok w Skierniewicach, lata 90.

Osiedlowe mistrzostwa

Na początku lat 90. nasze rodziny przeprowadziły się na to pachnące nowością osiedle i żyliśmy tam, jak jedna wielka rodzina – przynajmniej w “Malince” (od nazwy spółdzielni). W niemal każdym bloku rówieśników było tylu, że spokojnie mógł wystawić swoją drużynę (reprezentację). Tak powstały nasze wewnętrzne mistrzostwa. Ostrzejszych spotkań nie pamiętam, choć w piłkę grałem jeszcze 9 lat i zdarzały się takie wyjazdy w juniorach, gdzie na boisku pięści szły w ruch, ale to nie był futbol – natomiast to, co działo się za blokiem nr 8 zdecydowanie tak! Powiedzieć, że wracaliśmy brudni i zakrwawieni, to jak nic nie powiedzieć. To było prawdziwe calcio! Jedyną osłodą po meczu była guma TURBO i oranżada ze sklepu. W cieplejsze dni zajadało się lody z Family Frost’a. Tę melodyjkę kojarzy chyba każdy z mojego rocznika. Po takim dniu dziś padłbym pewnie jak długi w domu, odpalił TV, a raczej Netflixa czy Youtube i się już nie ruszał… ale nie w latach 90.

Wieczorem czekał na mnie jeszcze trening we wspomnianym Widoku. Zaprowadził mnie tam dziadek, jeszcze zanim zdążyłem poznać i zapamiętać wszystkie imiona kolegów z 1d. Pamiętam ten specyficzny zapach murawy. Lataliśmy jak szaleni, na każdym treningu walka, jak za ojczyznę. Potem wracałeś i siadałeś do odrabiania lekcji. Pierwsza klasa, czerwony pasek. Dało się? Dało.

Żeby zrozumieć fenomen, jakim jest piłka i że nie ma sobie równych w moim sercu, musiałem też spróbować innych dyscyplin. Było judo, tenis stołowy, itd. Jednak u mnie, jak u Jarka Jacha – na treningi innych sportów mogłem chodzić, jednak tylko piłkę chciałem trenować, choć właściwie jeszcze nie wiedziałem dlaczego.

TEN czerwiec

Potem przyszedł czerwiec. TEN czerwiec. Od 9-go już nie dało się wysiedzieć. Siedziałeś z Bravo Sportem w ręku (dziś jeden ze współpracowników tej gazety pracuje w MlodziezowyFutbol.pl – piękna historia!) i uczyłeś się nazwisk, pozycji na boisku, numerów na koszulce. Mama mogła obudzić Cię o 3 nad ranem, a Ty na jednym wdechu byłeś w stanie wyrecytować cały skład Canarinhos.

Jak to jest, że po 20… tak DWUDZIESTU latach, pamiętasz niemal cały dzień z dzieciństwa? Bardzo fajnie opisał to Charles Duhigg w swojej książce pt. Siła nawyku (nota bene zdecydowanie Wam ją polecam). Otóż, sytuacje, zdarzenia, informacje, czy całe dni zapamiętujemy znacznie lepiej, jeżeli były dla nas mocno nacechowane emocjami – złymi lub dobrymi, a w tym przypadku w grę wchodzi tylko te drugie – ba, lepszych być nie mogło!

10. czerwca 1998 r., środek tygodnia, zaraz po szkole z moim sąsiadem Robertem, zasiedliśmy do konsoli (takiej na kartridże). Po “krótkiej” rozgrywce powiedział, że ma najnowszą FIFA 98′ na kompa! Odpalił, usłyszeliśmy pierwsze dźwięki “Song 2” Blur’a i już nie było nas dla świata, znowu pochłonął nas futbol. Cisnęliśmy w nią na zmianę, aż przyszła ta chwila. Otwarcie naszych pierwszych w życiu, świadomych, Mistrzostw Świata i… potworna nuda. To tak wyglądają te Mistrzostwa? Przemarsz jakiś 4 gigantów, każdy reprezentujący osobny kontynent, miał uroczyście otworzyć mistrzostwa. Uroczyście… niemal zasnąłem.

No.9, jak z innej planety

Całe szczęście “chwilę” później (może dlatego chwilę, że jednak udało mi się przysnąć) na murawę wybiegła boska Brazylia. Oczy świeciły mi się jak nigdy. Graczy w żółtych koszulkach wyprowadzał Dunga i choć znałem to nazwisko zaledwie jeden dzień i zagrałem nim kilka meczów w FIFA 98′ to i tak wydawał mi się niemal mityczną postacią. Z całej 11-ki jednak śledziło się głównie jednego gościa. Ronaldo, a właściwie Luisa Nazario de Limy Ronaldo. Jeszcze w trakcie mistrzostw, w pokoju Roberta pojawiło się kilkanaście nowych plakatów z jego podobizną. No. 9 robił co chciał z przeciwnikami, nawijał, zawijał, przekładał sobie piłkę tak, jakby grał z młodszym bratem (albo siostrą). Kiedy Szkocja wyrównała, czułem się, jakby to “nasi” dostali gonga. Potem Cafu brał udział w komicznej akcji, która zakończyła się golem dla “Kanarków”. 2:1. Pięknie się to zaczęło!

W kolejnych spotkaniach zachwyciła mnie Francja, która rozniosła swoją grupę w pył. Zizu był niesamowity. A tam Zizu, Henry! Trezeguet! Ależ mieli pakę! Szybko stali się jednymi z faworytów, również dla nas – małych ekspertów. Najlepszy był Fabien Barthez. Łysy bramkarz Francuzów, który często lubił wychodzić z bramki, tak… na jakieś kilkadziesiąt metrów. Poza znakomitymi paradami po dziś dzień kojarzy mi się też z tym:

Nostalgiczny powrót do czasów, które pozwoliły pokochać futbol

Owen i Beckham – wizualizacja dziecięcych marzeń

Największą radość, poza grą wspomnianych reprezentacji, miałem z oglądania w akcji Holendrów, no i oczywiście Owena i Becksa. Wchodzili w te mistrzostwa z ławki, ale zawsze robili zamieszanie. Styl dośrodkowań DB7 mnie zachwycił. Pamiętam, że na podwórku zaraz każdy chciał nim być. Poza koszulkami Ronaldo, Rivaldo, Del Pierro, czy Kluiverta najczęściej widziało się właśnie trykot Beckhama. To jak potem grał w ManUtd i cała ta otoczka wokół niego… to też było szaleństwo. Gdy on zmieniał fryz, cały świat robił to samo. Dla mnie osobiście poza tymi MŚ to on jest symbolem, dla którego pokochałem futbol.

Nostalgiczny powrót do czasów, które pozwoliły pokochać futbol
fot. Polsat Sport

Dziś, życzyłbym wszystkim 7, 8-latkom, by i oni znaleźli kogoś takiego – najlepiej w naszej kadrze – podczas finałów w Rosji. Tylko kto to by mógł być? Kto mógłby być tym naszym Owenem czy Beckhamem? Jest kilku kandydatów, ale to musiałyby być mecze, jak ten Kapustki z Irlandią Płn. Czy nas dzisiaj na to stać? Myślę, że tak i mam taką nadzieję. Mam też nadzieję, że za kolejne 20 lat, ktoś inny, tak jak ja dzisiaj, powróci pamięcią do swoich pierwszych Mistrzostw Świata i wskaże jednego lub kilku zawodników, dzięki którym przez resztę życia na widok futbolówki dostaje świra.

Dla tych, którzy pamiętają tamte finały, subiektywna lista zawodników, którzy pojechali do Francji, by zachwycić piłkarski świat i sięgnąć po upragnioną “Złotą Nike”:

Cafu, Júnior Baiano, Roberto Carlos, Dunga, Ronaldo, Rivaldo, Emerson, Zé Carlos, Zé Roberto, Leonardo, Denílson, Bebeto, Edmundo, David Seaman, Sol Campbell, Paul Ince, Tony Adams, Gareth Southgate, David Beckham, Alan Shearer, Teddy Sheringham, Steve McManaman, Gary Neville, Paul Scholes, Martin Keown, Michael Owen,

Nostalgiczny powrót do czasów, które pozwoliły pokochać futbol
fot. Getty Images

Rio Ferdinand, Roberto Ayala, Matías Almeyda, Claudio López, Diego Simeone, Gabriel Batistuta, Ariel Ortega, Juan Sebastián Verón, Hernán Crespo, Marcelo Gallardo, Marcelo Delgado, Javier Zanetti, Marc Wilmots, Christo Stoiczkow, Ilian Iliew, Iván Zamorano, Davor Šuker, Igor Tudor, Peter Schmeichel, Thomas Helveg, Michael Laudrup, Brian Laudrup, Bixente Lizarazu, Patrick Vieira, Laurent Blanc, Youri Djorkaeff, Didier Deschamps, Marcel Desailly, Zinédine Zidane, Robert Pires, Thierry Henry, Lilian Thuram, Fabien Barthez, Emmanuel Petit, Frank Lebeuf, Christian Karembeu, David Trezeguet,

Nostalgiczny powrót do czasów, które pozwoliły pokochać futbol
fot. AFP

Andoni Zubizarreta, Fernando Hierro, Fernando Morientes, Raúl, Alfonso, Sergi, Santiago Canizares, Iván Campo, Joseba Etxeberria, Kiko, Luis Enrique, Edwin van der Sar, Jaap Stam, Frank de Boer, Ronald de Boer, Dennis Bergkamp, Patrick Kluivert, Clarence Seedorf, Phillip Cocu, Boudewijn Zenden, Marc Overmars, Edgar Davids, Pierre van Hooijdonk, Giovanni van Bronckhorst, Predrag Mijatović, Dragan Stojković, Siniša Mihajlović, Savo Milošević, Dejan Stanković, Darko Kovačević, Óscar Córdoba, Iván Córdoba, Carlos Valderrama, Jürgen Kohler, Lothar Matthäus, Oliver Kahn, Jens Jeremies, Steffen Freund, Jürgen Klinsmann, Oliver Bierhoff,

Nostalgiczny powrót do czasów, które pozwoliły pokochać futbol

Jorge Campos, Nwankwo Kanu, Henning Berg, Tore André Flo, Ole Gunnar Solskjer, José Luis Chilavert, José Cardozo, Roberto Acuna, Dan Petrescu, Jackie McNamara, Brad Friedel, Francesco Toldo, Paolo Maldini, Fabio Cannavaro, Alessandro Costacurta, Alessandro Nesta, Alessandro Del Piero, Dino Baggio, Luigi Di Biagio, Roberto Di Matteo, Roberto Baggio, Filippo Inzaghi, Enrico Chiesa, Christian Vieri (…) i TEN finał!

1 KOMENTARZ

Comments are closed.