mistrzów regionów
PZPN/Łączy nas piłka

Ostatnio dyskusję rozbudziła niemiecka kampania pod chwytliwym tytułem “NO TO AGRESSIVE PARENTS”. Filmy w stylu uefowskich “SAY NO TO RACISM” mają uświadamiać rodziców, jak bardzo szkodzą dzieciom swoim agresywnym zachowaniem.

Rodzicom zawsze towarzyszy przeogromna ambicja i nadzieja, jeśli chodzi o poczynania ich dzieci. Jeśli zapisują swoje dziecko na rysunek, chcą wychować drugiego Picassa. Jeśli idą na siatkówkę, chcą mieć w rodzinie młodego Kurka. Analogicznie, najlepiej jakby na boisku rodził się drugi Lewandowski. Każdy chce dla swojego ukochanego dziecka jak najlepiej.

I to jest ich podstawowy błąd. Owszem, trzeba wierzyć w umiejętności swojego syna/córki, ale pod żadnym pozorem nie można, jak to pięknie nazywają”pompować balonika”. Rodzice, nie wyolbrzymiajcie niepotrzebnie możliwości, osiągnięć swoich pociech. Chwalcie dzieci, bijcie brawa, motywujcie, ale tylko pozytywnie. W futbolu, bo ten przypadek omawiamy, ale również w każdej dziedzinie, do wielkości dochodzi się porażkami, tym wyrabia się charakter. Prawdziwy sportowiec musi umieć przegrywać. A rodzic musi umieć żyć swoim życiem i podchodzić na spokojnie do tematu. Dla dziecka najważniejsza jest radość z gry, o profesjonalnej karierze będzie można jeszcze pomyśleć.

Niespełnione ambicje rodziców…

Często jeden czy drugi rodzic chce w swoim dziecku ująć swoje niespełnione ambicje. Chce, by jego dziecko było lepsze od syna znienawidzonego kolegi. Łatwym sposobem agresja przenosi się z poziomu starszych na tych najmłodszych. Pośrednio poprzez wyzwiska sędziego, trenera, przeciwnej drużyny oraz bezpośrednio na dzieciaki. Takie zachowania prezentują tylko chamstwo i są powodem wstydu nie tylko dla dorosłych, ale też juniorów, którzy na piłkę przychodzą się bawić i nie przejmować niczym innym.

Jest milion przeróżnych sposobów na pomoc młodemu adeptowi piłki nożnej w roli rodzica. Dać dziecku normalność, preferować zdrowy tryb życia, wyskoczyć z dzieckiem na boisko jeśli nie ma treningu, a koniecznie musi i chce pokopać. Dbać o zdrowe odżywianie, zdrowe relacje oraz zdrową rywalizację na boisku. Można zrobić tyle dobrego, a rodzice nadal potrafią przewartościować ten system i robić rzeczy szkodliwe.

Kluby wiedzą, co robią

Trzeba dać dzieciom spokojnie rozwijać się pod nadzorem profesjonalistów. Pamiętajmy, że to trener jest od trenowania, sędzia od sędziowania, a dzieci od grania. Dobrze funkcjonuję to w Hiszpanii. Rodzice nie mają wstępu na treningi dzieci i nie przeszkadzają im w rozwoju piłkarskim. Kluby uświadamiają tam rodziny jak ważna jest pomoc w domu i nie chowanie dziecka na gwiazdę. Całe familie zjeżdżają się na weekendowe mecze dzieciaków i świętują, ciesząc się ze szczęścia ich pociech. Wszelakie krzyki, bluzgi czy wyrazy agresji są tam mocno piętnowane i uznawane za oznaki niewychowania. Czyż to nie doskonały przykład na to, jak powinno to wyglądać?

To z miłości do futbolu wyrasta późniejsza determinacja, ciężka praca, dążenie do celu. Lecz najpierw, w młodym adepcie musi się coś ruszyć, coś musi sprawić, że ten futbol bezgranicznie pokocha i będzie on mu sprawiał ogromne szczęście…