Holenderski problem

Oni znów poza najbardziej prestiżowymi rozgrywkami świata. Tak, to odpowiedni moment na piłkarski przełom.

“Oranje” już drugi raz z rzędu nie pojadą na wielką piłkarską imprezę. Stracili Mistrzostwa Europy 2016, tracą Mundial, co dalej? Zespół jeszcze niedawno walczący z Hiszpanią w finale MŚ 2010, dziś jest tylko strzępkiem tamtej ekipy. Wielka rewolucja w kadrze prekursorów “futbolu totalnego” miała za zadanie wymienić “starych wyjadaczy” na młode, perspektywiczne talenty. Wszystko w taki sposób, by reprezentacja na tym nie ucierpiała. Co prawda 7 lat temu to miało ręce i nogi, ale z roku na rok… Chyba nie tak to sobie wyobrażała ojczyzna Niderlandów.

EURO 2012 – nieszczęsny początek 

Awans do Mistrzostw Europy rozgrywanych w Polsce i na Ukrainie był sprawą oczywistą. Holendrzy trafili do jednego koszyka z Hiszpanią i wyżej wymienionymi gospodarzami rozgrywek. Nie stawiani w roli faworyta do końcowego triumfu, ale pozycję półfinalisty bęz wątpienia można było bukować. W końcu słaba struktura Van Bastena miała przejść gruntowną renowację przez nowego szkoleniowca – Berta van Marwijka. Zastępca holenderskiej legendy jak się okazało, długo w ówczesnym zespole nie zagościł. “Oranje” swoje czerwcowe zmagania rozpoczęli meczem przeciwko Danii. W teorii outsiderem grupy B. Nic bardziej mylnego. Historia pokazała raz jeszcze “Duński Dynamit” i po bramce Krohn-Dehliego w Charkowie mieliśmy sensacje. Ten sam obiekt miał być miejscem szczęśliwym podczas starcia z wyżej ustawionymi Niemcami. Drugi mecz i druga porażka. Holandia musiała liczyć na potknięcie rywali, a sama w starciu z Portugalią nie mogła popełnić żadnego błędu. 8 dni po rozpoczęciu turnieju podopieczni Marwijka wracali do domu.

Mundial 2014 – zemsta na zimno smakuje najlepiej 

Po kolejnym słabym okresie nowy, pełny żądzy sukcesu zespół nie chciał zawieść kibiców. Trafiając do grupy z Australią, ale przede wszystkim mistrzami – Hiszpanią, a także solidną kadrą Chile nie wydawało się do zbyt łatwe. Do sterów doszedł Louis van Gaal po raz drugi w swojej karierze, obejmując kadrę. Podczas pierwszego meczu MŚ 2014 przeszli do historii, pokonując Hiszpanów aż 5:1. Bramka Van Persiego to już futbolowy fenomen, a rajdy Robbena prawą flanką będą robiły wrażenie jeszcze wiele lat. W drugim spotkaniu przeciw najsłabszemu ogniwu tabeli raz jeszcze skompletowali maksymalną ilość oczek. Mimo wszystko trzeba oddać swoje Australijczykom, którzy do końca się nie poddali. “Oranje” zmagania w grupie zakończyli zwycięstwem 2:0 z Chile.

W 1/8 przeszli Meksyk, a w kolejnej rundzie czekała na nich sensacja turnieju – Kostaryka. Po sporych problemach “Pomarańczowi” w serii jedenastek okazali się lepsi i zyskali tym samym przepustkę do półfinałów. W 1/2 turnieju skapitulowali na rzecz zespołu na czele z Messim. Ostatecznie z 2014 roku do statystyk dojdzie “brąz”, który wywalczyli gromiąc gospodarzy – Brazylię.

Szkolenie potrzebuje renowacji i taką właśnie dostaje. Miejmy nadzieję, że skutki będą o wiele trwalsze. Holenderski problem?

Wróćmy do teraźniejszości. Holandia od lat zapowiada zmiany w szkoleniu swoich reprezentantów i rzeczywiście na tym polu może pochwalić się wieloma osiągnięciami. Młodzież holenderska jest niezwykle uzdolniona technicznie i na tle Europy wypada lepiej niż wiele większych potęg. Wystarczy przytoczyć najbardziej znany przykład, ale i tym samym największy sukces rozwoju nowego pokolenia – Ajax. Drużyna z Amsterdamu w poprzednim sezonie Eredivisie zajęła 2 miejsce, a do mistrzostwa zabrakło jednego zwycięstwa. Patrząc na tę kadrę najmłodsza średnia wieku na “Starym Kontynencie” dawała się we znaki. Choć większość z podstawowej jedenastki to zawodnicy urodzeni poza granicą Holandii to tych drugich również nie zabrakło. Młody Kluivert, de Ligt, czy ten najbardziej doświadczony, Frankie de Jong to przyszłość swojego kraju. Dziś do tej “paki” dołączyło mnóstwo kolejnych graczy, jak chociażby Carel Eiting bądź Zeefuik.

Zmiany w systemie kształcenia nowych piłkarzy nie dotyczą tylko tych ostatnich szczebli przed grą w seniorach. Sporo zmieniło się również u podnóży tej całej machinerii. Akademie zaczęły wprowadzać otwarte testy dla “ulicznych grajków”. Sam fakt wprowadzenia wręcz prostej drogi trafienia do wielkich klubów wywołał pozytywną burzę w całym kraju. Warto zauważyć także zmiany w formacie gry tych najmłodszych. Wiele zespołów, jak i sama kadra (juniorzy) zrezygnowała z prowadzenia jakiejkolwiek punktacji podczas meczu. Brak wyniku, czasami nawet sędziów to część zmian, które miały wpłynąć na mentalność piłkarzy. Nadmierna rywalizacja potrafi działać negatywnie na przyszłość zawodnika, lecz warto również pamiętać, że to właśnie ten czynnik często motywuje największe gwiazdy futbolu. Wystarczy przytoczyć dosyć często używane określenie – “zdrowa rywalizacja”. Jak ze wszystkim, jeśli jest umiar, to nie trzeba rezygnować, bo te dzieciaki naprawdę mogą stracić wiele – łącznie z zainteresowaniem.

Przecież są jeszcze młodzi, dajmy im się wyszaleć

Można przytaczać wiele twardych argumentów, powoływać się na statystyki, czy przykłady z życia wzięte, ale jaki jest tego sens? Ci młodzi kandydaci na piłkarzy nie powinni zamartwiać się systemem szkolnictwa, a po prostu robić to, co kochają, czyli grać w piłkę. W tym wieku dopiero kwitnie boiskowy charakter, a umiejętności dają się we znaki. Wielu z nich jeszcze nie raz zmieni pozycję boiskową, czy sposób gry przechodząc dalsze etapy w swojej karierze. Dziś Holandia ma problemy z regularnością, ma kłopoty z wykonaniem podstawowych założeń, ale prawdziwe zespoły tworzą się w bólach. Kto wie, być może za kilka lat będziemy pisać o dominacji Holendrów na piłkarskim globie.

Autor: Michał Kwieciński