Renato Sanches
(fot. Reuters)

Co się dzieje z Sanchesem?

Kłopoty Złotego Chłopca. Czy Sanches się wypalił?

Zaczynając od początku: w lipcu 2010 roku młody Renato trafia do Benfici, dwa lata później awansuje do zespołu U17, by za kolejne dwa przenieść się do U19, a w następnym roku zagościć już na stałe w szerokiej kadrze “A” ekipy z Lizbony. Po drodze zalicza wszystkie roczniki w kadrach młodzieżowych od U15 do U19 (w 2014) biorąc udział w EURO U17. Zostaje najmłodszym graczem podstawowego składu Benfici, mistrzem Portugalii i zdobywcą Pucharu Ligi Portugalskiej (2015/16). Jako najmłodszy zawodnik kadry Portugalii na dużej imprezie zdobywa mistrzostwo Europy (2016), walnie przyczyniając się do pokonania Polaków w rzutach karnych, na co szanse dała jego dotychczas jedyna strzelona bramka w seniorskiej reprezentacji.

Kłopoty Złotego Chłopca. Czy Sanches się wypalił?

Zachwycają się nim media na całym świecie, zostaje wybrany do Top 10 odkryć według France Football (2016), następnie zdobywa wspomnianą już nagrodę the Golden Boy, czyli Złotego Chłopca (2016). Jeszcze przed turniejem za 35 mln EUR (!) zamienia Portugalię na Niemcy i trafia do wielkiego Bayernu Monachium. Tam zostaje mistrzem Niemiec (2016/17), i zdobywcą Superpucharu Niemiec (2017). Bierze udział w nie do końca udanych dla Portugalii mistrzostwach EURO U21 i… wobec braku gier i możliwości przebicia do pierwszego składu Bawarczyków, trafia na wypożyczenie do walijskiej Swansea, grającej w elitarnych rozgrywkach Premier League. Brzmi jak sen prawda?

Wybudzenie ze śpiączki

Jeżeli by przyjąć, że powyżej przytoczona historia to sen Sanchesa, to aktualny etap jego kariery należy nazwać wybudzaniem się ze śpiączki. Portugalczyk ma ogromne problemy z grą, nie chwyta odpowiedniego rytmu, a jak już próbuje… to piłkarski świat łapie się za głowy. 8 spotkań, 0 celnych strzałów, kluczowe podania można zliczyć na palcach jednej ręki. Czy to ten Sanches, którym zachwycili się mistrzowie Niemiec? Ten sam, w którym Portugalia widziała drugiego Ronaldo? Jeżeli tak ma jeszcze kiedykolwiek ktokolwiek o nim powiedzieć, to lepiej żeby młodzian stanął jak najszybciej na nogi.

Kłopoty Złotego Chłopca. Czy Sanches się wypalił?

Clement roztoczył parasol ochronny nad Portugalczykiem

Po meczu przeciwko Chelsea menedżer Swansea Paul Clement stwierdził, że Sanches “nie był kontuzjowany, lecz miał słabą połowę” i tylko to było powodem ściągnięcia go z boiska po pierwszych trzech kwadransach gry. Mimo to, Clement uważa, że z Renato będzie jeszcze pożytek. “Jest zawodnikiem walczącym o zaufanie, walczy o formę” – powiedział Clement. “Wierzymy, że jesteśmy odpowiednim środowiskiem, aby spróbować go wydostać z tego dołka. Jednocześnie nie sądzę też, żeby w którejkolwiek z dotychczasowych gier, w których grał w tym roku, pokazał talent, jaki ma” – przyznał head coach drużyny Łukasza Fabiańskiego.

Już po raz drugi w tygodniu Clement musiał bronić Sanchesa, przed ex-zawodnikami Swansea, którzy teraz są piłkarskimi ekspertami. Robbie Savage i Tim Sherwood skrytykowali jego występ w sobotnim meczu z Bournemouth.

Kłopoty Złotego Chłopca. Czy Sanches się wypalił?

A może to “głowa”?

Trzeba przyznać, że owszem oczekiwania wobec Złotego Chłopca 2016 roku były i są ogromne, ale zauważmy, że przez jakiś czas zmagał się nie tylko z krytyką, ale i kontuzją uda. Połączenie to dla tak młodego zawodnika mogło stanowić niemałe obciążenie psychiczne. Może stąd ta blokada? Przecież nagle nie pojawiły się stwory rodem z Kosmicznego Meczu i nie zabrały młodemu Portugalczykowi talentu. A może jednak…

Ewidentnie coś nie gra

 

“Jeśli przeprowadzasz się z Benfiki do Bayernu Monachium i wygrywasz mistrzostwo Europy z Portugalią, to jesteś bardzo dobrym graczem” – dodał Clement. “Kiedy zdecydowaliśmy się go tu sprowadzić, decydowało to, że potrzebował doświadczenia i gry, ale podlega tym samym wymaganiom, co wszyscy gracze.” – podkreślił szkoleniowiec Swansea.

“Widzę mecze, w których (Sanches) próbuje bardzo trudnych zagrań, ale dzisiaj sami widzieliście, jak przegrywa wiele naprawdę prostych podań, a jego pewność siebie jest bardzo niska.”

“On bardzo tego chce, to znaczy, od poniedziałku do piątku pracuje, pracuje i pracuje, jednak w tej chwili nie dzieje się tak już w samych meczach”.

Kłopoty Złotego Chłopca. Czy Sanches się wypalił?
(fot. Reuters)

Czy zbytnie pochwały najlepszych trenerów na świecie (m.in. Pep Guargiola, Diego Simeone) i zachwyty niemal całego środowiska piłkarskiego, mogły wpłynąć na psychikę portugalskiego młodzieżowca? Wydaje się, że tak i chłopak ewidentnie tego nie udźwignął.

Przekładając to na nasze podwórko i zachowując odpowiednie proporcje, każdego dnia obserwujemy “odlot” młodych piłkarzy. Jedni popadają w samozachwyt, zanim jeszcze coś większego tak naprawdę osiągną, innych zbytnia krytyka lub wręcz przeciwnie, wychwalanie, zwyczajnie niszczą. Tak trenerzy, jak i sami zawodnicy, a przede wszystkim ich rodzice powinni mieć tego świadomość. Spora część treningu odbywa się w głowie i bez odpowiedniego wsparcia czasem bywa bardzo, bardzo ciężko.

Natłok informacji i nagła zmiana percepcji może wpływać na to, jak wypada się na boisku

Jest wiele badań, które pokazują, że natłok informacji (bez znaczenia, pozytywnych czy negatywnych) potrafi wywołać u nas dalece niepożądany stan. Jadąc do pracy, czy szkoły przeglądamy dziesiątki różnych informacji. W pracy lub szkole trafia do nas ich jeszcze więcej, a na koniec dnia nierzadko wpompowujemy w siebie kolejne wiadomości z telewizji, która zarabia na naszej uwadze i pochłania jej więcej i więcej.

Tymczasem swoją uwagę powinniśmy zwracać na to, co w życiu daje nam szczęście, zamiast tworzyć teorie na ten temat.

Wszystko zależy od tego, dlaczego za daną rzecz się zabraliśmy i jeżeli nagle uwierzymy w inne cele lub za bardzo uwierzymy w teorie z naszego otoczenia o nas samych, tak jak to mogło być w przypadku Sanchesa, w skrajnym przypadku możemy popaść nawet w depresję, o której teraz tak dużo się mówi – a przyznają się do niej nawet największe gwiazdy sportu.

(fot. Reuters)

“Z badań wynika, że natłok informacji obniża nasz poziom szczęścia i wyczerpuje energię. Za każdym razem, kiedy zmieniamy przedmiot naszej uwagi, używamy pewnego zasobu energii. Ten natłok nie tylko obniża nasz poziom szczęścia, ale też naszą produktywność. Znacznie lepiej nam się żyje, jeśli zwracamy uwagę tylko na jedną rzecz w danym czasie. Naszej uwadze szkodzą małe rzeczy. Kto się przyzna, że jest uzależniony od telefonu? Tymczasem prawie wszyscy sprawdzamy co pięć minut ? e-mail, SMS-y, Facebooka, Snapchata, czy Insta. Istotne, żebyśmy znaleźli sposób na odwrócenie tego procesu, jest odzyskanie cennego zasobu naszej uwagi. Proste strategie, takie jak wyłączenie telefonu, są bardzo trudne. (…) Powinniśmy nauczyć się świadomie robić przerwy, pracując nad trudnymi projektami, bo zwiększa to naszą skuteczność.”  mówił Paul Dolan w wywiadzie dla Focusa udzielonym przed kilkoma dniami.

Receptą na słabszą formę, może być trening… mentalny!

Oczywiście powyższe to “tylko” teoria, a forma Sanchesa mogła załamać się z zupełnie innego powodu, choć równie prawdopodobna jest działalność rzeczonych “stworków” ze słynnego filmu z Michaelem Jordanem i królikiem Bucksem. Jaka jest na to recepta? Dbać o swoją głowę i nie bać się słów “trening mentalny”.

Wystarczy posłuchać, co mówi na ten temat Robert Lewandowski w głośnym wywiadzie Michała Kołodziejczyka ze Sportowych Faktów: “Każdy ma swoje problemy. Jeśli nie potrafisz sobie z nimi poradzić, to przejdą na boisko. To naprawdę widać. Wtedy jest ciężko o dobry występ, o gola. Dla mnie trening mentalny, ćwiczenie własnej psychiki, był równie ważny jak zajęcia na boisku. Zrozumiałem, że aby sobie poradzić, muszę znaleźć wyłącznik emocji, nauczyć się zostawiania w szatni codzienności. Naprawdę skupiam się tylko na tym, żeby trafić w prostokąt. Kiedy gra się dużo meczów, jest się zmęczonym, to i tak można grać – obudzony o czwartej rano zrobisz sprint, przerzut, wślizg, może wszystko trochę wolniej, ale zrobisz. Ale jeśli musisz trafić do bramki, to zmęczenie ma już kolosalny wpływ – tu brakuje centymetra, tam ułamka sekundy, za późno podejmuje się decyzje. Strzelanie goli to najcięższa robota. Ale też najlepiej płatna.”

Renato Sanches
Młodzieżowy Futbol

Przykładając kalkę…

Zestawmy teraz młodzieżowca, okrzykniętego przez media i świat futbolu za jednego z najlepszych na świecie, z Lewandowskim, który będąc niewiele starszym przechodził do BVB, gdzie szydzili z niego Niemcy, że na pustą bramkę nie potrafi strzelić, z chłopakami z polskich boisk. Widzicie podobieństwa? Teraz przekładając jak kalka sytuację “Lewego” na tę, którą przeżywa młody Sanches, na tę która może dotyczyć, każdego z nas, zastanówmy się, co możemy zrobić, aby “głowa” nie przeszkadzała nam w zdobywaniu naszych “goli”. Najlepszym (a może najszybszym) rozwiązaniem jest skorzystanie z gotowych rozwiązań, a takie zaserwował nam chociażby RL9. Oby i Złoty Chłopiec z Portugalii z nich skorzystał i już wkrótce wrócił na właściwe tory, byśmy mogli cieszyć oczy jego fantastyczną grą i mocnym huknięciem z dystansu, które tak dobrze znamy.