Dembélé
marca.com (AFP / Benjamin Cremel)

Zaledwie kilka tygodni w mediach, zwłaszcza hiszpańskojęzycznych, można było przeczytać, że czas Ousmane Dembélé w Barcelonie dobiega końca. Francuz został okrzyknięty transferowym niewypałem i człowiek odnosił wrażenie, że na siłę jest wypychany z klubu. Dziś bez 21-latka ciężko wyobrazić sobie drużynę prowadzoną przez Ernesto Valverde.

Przechodząc niewiele ponad rok temu do Barcelony za 120 milionów euro plus zmienne, Dembélé z marszu miał za zadanie udźwignąć, ciążącą na jego barkach presję. A trzeba przyznać, że była to presja ogromna. Oprócz astronomicznej kwoty, która powędrowała na konto Borussi Dortmund, Francuz miał bowiem zastąpić Neymara, który w Katalonii, co tu dużo mówić, spisywał się fantastycznie. Dembélé został poniekąd zmuszony wskoczyć w buty pozostawione przez Brazylijczyka. No i stało się coś, co można było z łatwością przewidzieć. Po prostu się w tych butach utopił.

Valverde wiedział, co robi 

Pójście na dno Dembélé, które było nie tylko wynikiem przeciętnej formy, ale również kontuzji, wywołało istną lawinę krytyki. Krytykowali wszyscy, począwszy od kibiców Barcelony, poprzez sympatyków Realu, a na dziennikarzach kończąc. Może nie jedyną, ale bez dwóch zdań najważniejszą osobą, która zachowała spokój był cichy kapitan okrętu z Camp Nou – Ernesto Valverde.

FATALNA KONTUZJA 18-LATKA! CZEKA GO KILKUMIESIĘCZNY ROZBRAT Z PIŁKĄ.

Były szkoleniowiec Athelticu Bilbao do problemu Dembélé podszedł wzorowo. Dał mu po prostu czas. Zaufał Francuzowi i pokazał, że wierzy, iż jest w stanie w barwach Barcelony pokazać swoje najlepsze oblicze. Już w końcówce ubiegłego sezonu można było zauważyć efekty. Od marcowego meczu 28. kolejki z Malagą aż do kończącego sezon spotkania z Realem Sociedad Dembélé strzelił trzy bramki, do których dołożył jeszcze pięć ostatnich podań. Statystyki więcej niż przyzwoite, które został wyraźnie zamazane przez przeciętny mundial. Francja w Rosji podniosła puchar, ale 21-letni skrzydłowy sprawiał wrażenie nieobecnego, co ponownie ożywiło dyskusję na temat jego przyszłości w Katalonii.

W trakcie letniego okienka transferowego pojawiły się plotki, mówiące, że Barcelona chętnie pozbyłaby się skrzydłowego. Czy było one wyssane z palca? Głowy nie dam, ale myślę, że tak właśnie było. Włodarze klubu z Camp Nou dziś z pewnością dziękują niebiosom, że nie przyszło im do głowy sprzedać Dembélé. Dziś Francuz to zawodnik odrodzony, znów grający na miarę swoich ogromnych możliwości.

Ważny element bordowo-granatowej układanki

W tym sezonie Dembélé jest pierwszoplanową postacią w zespole Valverde. Francuz wszystkie spośród sześciu spotkań swojego zespołu rozpoczął w pierwszym składzie. Co prawda tylko jedno – z Huescą – rozegrał w pełnym wymiarze czasowym, jednak najwcześniej plac gry opuścił w 76. minucie spotkania. To zauważalny gołym okiem progres względem poprzednich miesięcy.

Dembélé
Alex Caparros. Getty Images

Czas gry to jedno, a jak ten czas jest przez zawodnika spożytkowany to drugie. Jak na razie Dembélé bez zarzutu wywiązuje się ze swoich zadań. Strzela bramki i co najważniejsze są to bramki ważne, które mają wyraźne przełożenie na końcowy wynik spotkania. Francuz piłkę do siatki wpakował już pięć razy i aż trzy spośród tych pięciu trafień przechyliło szalę zwycięstwa na korzyść Barcelony. Dwa cenne zwycięstwa na wyjeździe w lidze, z Realem Valladolid i Realem Sociedad, a także gol na wagę Superpucharu Hiszpanii to nie przelewki. Dembélé już teraz ma na swoim koncie więcej trafień niż w zeszłym sezonie, a fakt, że przyczyniają się do walnego zwiększania dorobku Barcelony znacząco poprawił jego pozycję wśród kibiców oraz ekspertów.

Casus Dembélé – wizytówka Valverde 

Krytyka, która jeszcze nie tak dawno spadała na głowę Dembélé dziś została zastąpiona licznymi pochwałami. Widać, że sam zawodnik czuje się zdecydowanie pewniej niż w ubiegłym sezonie. Wystarczy popatrzeć na mowę jego ciała. Jest zwinny, przez cały mecz potrafi sprawiać kłopoty formacji defensywnej przeciwnika i wygląda na piłkarza szczęśliwego. Również jego współpraca z kolegami, zwłaszcza z Leo Messim i Luisem Suarezem weszła na nowy, wyższy poziom.

RUSZA KOLEJNY ETAP PRZYGOTOWAŃ DO MŚ U-20! ZNAMY ZAGRANICZNE POWOŁANIA NA PAŹDZIERNIKOWE MECZE ELITE LEAGUE. 

Oczywiście, wciąż są pewne nieodciągnięcia. Należy pamiętać, że Dembélé to zawodnik niezwykle młody, najlepsze lata dopiero przed nim. Jeśli Ernesto Valverde dłużej zagrzeje miejsce na Camp Nou, to o przyszłość tego chłopaka oraz całej Barcelony jestem spokojny. Casus Dembélé pokazał z jak dobrym szkoleniowcem mają do czynienia w stolicy Katalonii. Nie zważając na czyste frajerstwo w zeszłym sezonie Ligi Mistrzów uważam, że przyszłość dla Blaugrany to najjaśniejsze spośród jasnych kolorów.