ousmane
Alex Caparros. Getty Images

Gdy klub płaci za Ciebie 145 mln euro, ma prawo oczekiwać, że będziesz gwiazdą zespołu, oraz nie będzie z tobą żadnych problemów. Ousmane Dembele ma trochę inne podejście do tej sprawy.

Samo dołączenie Dembele do klubu z Katalonii było jedną, wielką szopką. 21-letni Francuz nie pojawiał się na treningach BVB tylko po to, żeby trafić do Barcelony. Sprowadzony wcześniej z francuskiego Rennes zawodnik miał kapitalny sezon w Bundeslidze i wielu wróżyło mu wielką karierę, ale zachowaniem po sezonie tylko się ośmieszał. Wydaje się więc, że jeśli tak bardzo mu zależało na zamienieniu Niemiec na Hiszpanię, to od tej pory będzie robił wszystko, żeby przygoda na “Camp Nou” wyszła mu jak najlepiej, bo talentu mu nie brakuje.

Talent ma, ale za to brakuje mu pokory. We wtorek w spotkaniu Ligi Mistrzów z Interem Mediolan, szkoleniowiec “Blaugrany” postanowił wystawić młodego Francuza w pierwszej jedenastce. Ousmane zagrał przeciętne spotkanie i w 81. minucie został zmieniony za Malcoma, który po dwóch minutach uratował remis dla swojej drużyny.

Młodzieńczy bunt

Zawodnikowi miało się nie podobać to, że trener postanowił go zmienić, więc się zbuntował. Postanowił nie zjawić się na czwartkowym treningu. Zaplanowano go na 11:00, ale z Ousmanem nie było przez półtora godziny żadnego kontaktu. Napastnik tłumaczył się, że rozładował mu się telefon, oraz “bolał go brzuch”. Tak też napisano w komunikacie, jako powód absencji zawodnika na treningu. Co ciekawe wieczorem do byłego zawodnika BVB przyjechał lekarz z klubu i okazało się, że o żadnych problemach z brzuchem nie było mowy.

CO MÓWI O DERBACH KRAKOWA TRENER WISŁY? DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ!

W piątek już zjawił się na treningu, ale trener Valverde kazał mu ćwiczyć na siłowni, a nie z zespołem. Tłumaczył swoją decyzję “dobrem piłkarza”, a nie jako karę. Przed wczorajszą konferencją prasową jeden z członków sztabu szkoleniowego miał powiadomić Dembele, że nie zagra w spotkaniu z Betisem (Barcelona przegrała 3:4 przyp. red.), a wszystko to przez jego zachowanie i strzelanie “fochów”. Dano mu do zrozumienia, że nie będą tolerować takiego postępowania.

Urodzonego w Vernon piłkarza jednak mało ruszyły te słowa. W klubie panuje zapis, który mówi: “Piłkarze, którzy nie znaleźli się na liście powołanych, są zobowiązani do pojawienia się na stadionie 15-45 minut przed rozpoczęciem spotkania”. Mecz rozpoczął się o godz. 16:15, a Ousmane pojawił się na Camp Nou… trzy minuty przed pierwszym gwizdkiem, łamiąc kolejny regulamin.

Co z nim będzie?

Nie mam pojęcia, co chce takim zachowaniem osiągnąć, ale w 100% nie zbliża się do regularniejszej gry w drużynie prowadzonej przez hiszpańskiego szkoleniowca. Świat widział już wielu piłkarzy, którzy mieli papiery na wielkie granie, ale zawiodła u nich głowa. W tym przypadku możemy mówić chyba o popularnej “sodówie”.

Hiszpańskie media informują, że w Barcelonie mają już dość rozkapryszonego zawodnika. Piłkarz, który był szykowany na zastępcę Neymara, a kto wie, może i w przyszłości samego Leo Messiego stał się problemem i kulą u nogi. Mimo ogromnego talentu, o którym mówił sam Valverde, oraz ogromnych pieniędzy, jakie na niego wyłożono Ousmane nie potrafi sobie poradzić w nowej rzeczywistości. Lokalne media podają regularnie o złym zachowaniu napastnika. Mowa tu, o złej diecie, zbyt późnym wstawaniu, nieautoryzowanych wyjazdach, oraz o złym towarzystwie.

Barcelona swoje kolejne spotkanie rozegra 24 listopada na wyjeździe z Atletico Madryt. Nie wiemy jeszcze, czy Dembele takim zachowaniem znajdzie się w ogóle w osiemnastce meczowej.