clj, z, górski, podział punktów, renesans
Młodzieżowy Fubol/Piotr Sikora

Co by było, gdyby… PZPN nie podejmował pochopnych decyzji? Prawdopodobnie mnóstwo wciąż młodych chłopców z rocznika 2000 regularnie grałoby w CLJ i w ogóle miałoby gdzie grać. Czy możliwy jest renesans 19-latków w Centralnej Lidze Juniorów?

Jak najbardziej. Niedawno na Twitterze taką informacje podał dziennikarz Legia.net, Piotr Kamieniecki. W kuluarach mają trwać rozmowy o powrocie do poprzedniej formuły, czyli rozgrywek U-19, a nie jak teraz, U-18. W obecnym sezonie CLJ przeżywa prawdziwą rewolucję, jeśli chodzi o system i przepisy. Pierwszą, flagową zmianą jest zmniejszenie rozgrywek i ograniczenie ich do jednej, ogólnopolskiej 16-zespołowej grupy. Na koniec sezonu także sprawy mistrzostwa nie będą rozstrzygane, jak to dotychczas miało miejsce, w barażach. Obecny system jest w pełni ligowy, więc mistrzem zostanie pierwsza ekipa tabeli po rozegranych 30 kolejkach. Zmniejszenie ligi i tym samym zwiększenie bezpośredniej konkurencji zostało odebrane bardzo dobrze i to nikogo dziwić nie powinno.

Inaczej natomiast ma się sytuacja, jeśli chodzi o drugą część projektu fundamentalnych zmian w CLJ. Związek postanowił, co ważne, na trzy miesiące przed startem rozgrywek, zmienić strukturę wieku zawodników. Do sezonu 2017/18 Centralna Liga Juniorów starszych była rozgrywana w kategorii U-19, co oznacza, że udział mogli brać zawodnicy, którzy najpóźniej w roku zakończenia rozgrywek ukończą 19 lat. W tym roku PZPN dokonał tzw. “odmłodzenia” ligi, czyli przesunął granice wieku z lat 19 do 18. Ponieważ wszystkie zespoły były mocno zaskoczone tym faktem, działacze postanowili, że na dokonanie zmiany akademie dostaną rok, a w tym sezonie na boisku w jednej ekipie będzie mogło występować równocześnie czterech zawodników na starych zasadach.

Tak więc stworzyła się sytuacja, która obligowała kluby do kompletnej zmiany planów na nadchodzący sezon. Zdecydowana większość zawodników z rocznika 2000, która była przygotowywana do grania w sezonie 18/19, musiała zostać odsunięta od planów i trzeba było szukać nowego rozwiązania. Wypożyczenie, przeniesienie do rezerw, zmiana klubu, zawieszenie lub zrezygnowanie z kariery czy bardzo rzadko oddelegowanie do pierwszego zespołu. Zawodnicy, trenerzy i włodarze stanęli przed trudnym zadaniem. Szczególnie jeśli spojrzeć ludzkim okiem, bo przecież przed chłopcami z rocznika 2000 ważny egzamin maturalny. Sytuacja była nieco patowa, mówiąc wprost, wielu zawodników przez tę decyzję związku straciło szansę na karierę lub musiało stanąć przed obliczem poważnych zmian w życiu.

PIERWSZY DZIEŃ “NUMBER ONE CUP” ZA NAMI! KLIKNIJ PO WIĘCEJ!

Najpierw myśl, potem rób

Chyba każdy rodzic powtarzał własnemu dziecku, aby najpierw myślało, potem dopiero zabierało się do czynu. Jak więc wygląda decyzja dojrzałych ludzi zarządzających polską piłką, z której mają wycofać się już po kilku miesiącach po jej podjęciu? A może mieliśmy do czynienia z eksperymentem, który się zwyczajnie nie udał? Tego dopiero dowiemy się, gdy powrót do starych zasad wejdzie w życie. Możliwe jednak, że się i nie dowiemy, ponieważ ludzie generalnie do błędów nie lubią się przyznawać. Co teraz jest ważne, to postawienie pytania, czy takowa zmiana jest pomysłem dobrym, czy może warto już brnąć w to, co jest i tak próbować naprawić problem przejścia z piłki juniorskiej do tej profesjonalnej?

Dla wszystkich tych, którzy są blisko klubów i zawodników, sprawa jest niesamowicie prosta. Odmłodzenie CLJ nie było dobrym pomysłem, dodatkowo zostało wprowadzone w życie w lekko dziki i nieprzemyślany sposób. Nie było konsultacji z klubami, które, co więcej, słysząc o samym pomyśle, były przeciwne. Po fakcie wiele było opinii, że dla najlepszych akademii problem był znikomy, ponieważ one i tak starają się grać młodszymi rocznikami i, tak czy siak, taką mają filozofie. W istocie natomiast w lidze takich zespołów jest kilka, więc zdecydowana większość traci. Przede wszystkim chodzi tu o zawodników, na których wykluczenie ich z rozgrywek, spadło jak grom z jasnego nieba.

Zmiana jest możliwa?

Zawodnicy z rocznika 2001 według reformy po tym sezonie mieliby kończyć juniorską karierę i przejść do piłki zawodowej. Czy jest to w większości możliwe? Nie. Trzeba zmierzyć się z rzeczywistością, a nie uciekać w utopijne reformy, które na dzisiaj nie mają racji bytu. Są wyjątki, ale cytując klasyka, są to wyjątki potwierdzające regułę. Jeśli kluby chcą sięgać po młodych zawodników, jest to w ich interesie, aby gospodarować zawodnikiem w sposób mądry i już wcześniej przygotowywać go do transformacji z juniora na seniora. Na przykład wdrażając go poprzez trening z pierwszą drużyną.

Rozwiązanie systemowe na razie nie działa i ciężko uwierzyć, by w najbliższych latach coś się zmieniło. Najwyraźniej dostrzegli to i działacze w PZPN-ie. Mają gorzką pigułkę do przełknięcia i muszą się poważnie zastanowić, co dalej. Skoro jednak problem zauważyli, wykonali już pierwszy krok do zmiany. Niestety, niesmak pozostanie, szczególnie wśród zawodników i trenerów związanych z rocznikiem 2000, którzy w przypadku zmiany powrotnej, byliby kozłami ofiarnymi niekompetencji osób decyzyjnych.

1 KOMENTARZ

  1. Zawodnicy którzy w wieku 16-18 lat nie przejdą do seniorskiej piłki w wieku 19 nie mają dla nie żadnej wartości. Najlepsi powinni odchodzić do Seniorów. Ograniczenie CLJ do u-18 podniesie poziom Polskiej piłki i uratuje wielu młodych zawodników którzy przejdą do Seniorów w przypadku zostania w CLJ np rocznika 2001 w wieku 19 odbiją się od ściany i skończą grać. Z 3/4 ligi bliżej jest do zawodowstwa niż z CLJ.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ