Śląsk
Młodzieżowy Futbol

Legia podczas drugiej kolejki Ekstraklasy po przerwie zimowej znów autorem wielu bramek. Śląsk raz jeszcze schodzi z murawy bez punktów

Nie ma co ukrywać, że przyjezdni nie byli faworytami w tym spotkaniu, bo to właśnie Legia jest liderem i twardo trzyma się stołka. W poprzedniej kolejce “Legioniści” grali z Zagłębiem Lubin na wyjeździe i mimo dobrej postawy gospodarzy tamto spotkanie wygrali 3:2. Jak sytuacja wyglądała w przypadku wrocławskiej ekipy? Porażka z dość kiepsko radzącą sobie w ostatnim czasie Cracovią. Odłóżmy jednak statystyki, bo spotkały się dwie drużyny, o których powiedzieć, że się “nie lubią”, to jak nie powiedzieć nic. Czysta karta i 90 minut, aby wyjaśnić, kto dzisiaj jest lepszy.

Przeanalizujmy, jak wyglądają obie kadry pod kątem tych młodych

Zacznijmy od wrocławskiej ekipy. Skoro mowa o młodszej części drużyny to zabraknąć tutaj nie może Jakuba Wrąbla. 21-letni golkiper Śląska Wrocław w obecnym sezonie ma na koncie 16 spotkań i zaledwie 2 czyste konta. Choć to właśnie ten niedoświadczony bramkarz stał między słupkami na początku sezonu, to obecnie w kadrze swojego zespołu nie znalazł się od listopada. Nie zobaczyliśmy go również w meczu przeciwko Legii. Wrąbel najwięcej szumu wokół własnej osoby zrobił występami w Olimpi Grudziądz, gdzie przebywał na wypożyczeniu w poprzednim sezonie.

Śląsk
Sport.onet.pl

Wszyscy się jednak zgodzą, że dopiero czerwcowe EURO u-21 rozgrywane w Polsce rozpowszechniło jego nazwisko na głównej scenie polskiej piłki. Ówczesny selekcjoner Marcin Dorna śmiało postawił na 21-latka od pierwszych minut w każdym z turniejowych spotkań. Mecz ze Słowakami to tragedia w czystej postaci. Mnóstwo niepewnych zagrań, słabe ustawienie i przede wszystkim brak wyczucia sprawiły, że otwarcie turnieju dla “Biało-Czerownych” było koszmarem. Oczywiście nie ma co na niego zrzucać całej winy, ale swoją postawą na pewno drużynie nie pomógł. Ze Szwecją było lepiej, ale dopiero z Anglią pokazał swój prawdziwy kunszt. Tamto spotkanie przegraliśmy 0:3, ale Jakub dał prawdziwy popis swoich umiejętności. Wystarczy chyba powiedzieć, że hiszpańskie ESPN umieściło go w najlepszej jedenastce turnieju.

Drugim z kategorii młodych jest Kamil Dankowski. Prawy obrońca Śląska w piątkowy wieczór na murawę nie wyszedł. Warto jednak o nim wspomnieć bowiem 21-latek w poprzednim sezonie grał pierwsze skrzypce. 33 meczów, bramka i 2 asysty to naprawdę dobry wynik. Dziś, cały czas leczy kontuzję kolana, której nabawił się w lipcu w spotkaniu z Wisłą Płock. Choć podczas zgrupowania na Cyprze wyglądał już całkiem dobrze, to sam wspomina, że potrzebuje jeszcze trochę czasu, by popracować nad swoją motoryką.

Śląsk
Eurosport.interia.pl
Kto dalej?

Jadąc dalej na pewno zauważymy Mathieu Scaleta, który zdążył już zaliczyć debiut w Ekstraklasie, wszystkim dobrze znanego Adriana Łyszczarza, czy Daniela Łuczaka, który dla Śląska Wrocław zagrał już 7 razy.

Dla Daniela mecz z ligowym liderem rozpoczął się w 63 minucie, gdy zmienił Bergiera. Jego grę można ocenić poprawnie, ale to zbyt mało, by powiedzieć, że mógł zmienić rezultat tej rywalizacji. Wchodząc na boisko prawdopodobnie miał za zadanie ożywić boki boiska i spróbować odciążyć poturbowanych przez gospodarzy środkowych pomocników. Robił, co mógł, ale nie wyróżnił się niczym szczególnym. Mimo wszystko liczę, iż niebawem wjedzie na odpowiednie tory, a mistrz z sezonu 11/12 będzie mieć z niego sporo pożytku.

Łyszczarza w tym meczu ciężko ocenić. Chłopak zagrał zaledwie 10 minut, a i tak większość czasu to przestoje w grze. Sam Adrian zbyt wiele razy piłki nie powąchał i trudno mieć do niego pretensję, że jego zespół tak wysoko przegrał.

Śląsk
Młodzieżowy Futbol
Jest i on, mój cel tego spotkania i bez wątpienia ogromny talent Ekstraklasy

Na koniec zostawiłem tego, który robi największy szum w ostatnim czasie. Tomasz Hajto powiedziałby – truskawka na torcie. Ja mówię, po prostu Sebastian Bergier. 16 spotkań i 18 bramek w Centralnej Lidze Juniorów! Coś niesamowitego. Na boiska Ekstraklasy wychodził już 4 razy, a na Łazienkowskiej z debiutem od pierwszych minut. Bergier nie wszedł dobrze w to spotkanie. Napastnik Śląska gubił linię obrony rywala, a mając futbolówkę, nie próbował wziąć ciężaru ofensywy na własne barki.

Śląsk
Śląsk Wrocław

Mało prób akcji indywidualnych, a koledzy… no cóż, nie współgrali. Najlepszym tego przykładem jest akcja z 30 minuty, gdzie Jakub Kosecki wyszedł na dogodną pozycję, lecz zamiast posłać piłkę pod nogi wchodzącego w pole karne 18-latka, postanowił uderzyć. Jak się okazało – niecelnie. Po dwóch kwadransach od pierwszego gwizdka w zespole przyjezdnych nie było polotu, a śledząc poczynania Sebastiana cały czas czekałem, aż w końcu “odpali”.

Jakby z odpowiedzią, jakby to zaplanował bowiem 4 minuty później po świetnej akcji Riery Sito, który zgrał tę piłkę w szesnastkę przeciwnika, popisał się efektownym zagraniem piętą i tym samym dał Pichowi wpisać się na listę strzelców. Udział przy tej honorowej bramce dla gości był niewielki, ale nikt mu asysty nie odmówi i również ciężko zaprzeczyć, że zrobił to z prawdziwą dojrzałością. Kilka minut później Bergier nam się rozkręcił, to on przecież był autorem świetnego zagrania prostopadłego w kierunku Koseckiego, jednak ten raz jeszcze chybił w znakomitej sytuacji podbramkowej. Grę juniora wrocławskiej drużyny można ocenić na spory plus, bo choć sam zespół w ataku nie stwarzał zbyt wiele okazji, to Sebastian potrafił się przede wszystkim odnaleźć, ustawić, a nawet i dograć, bo w ten piątkowy wieczór rolę zdobywania bramek, przejęli “Legioniści”.

Czas na Legię, czyli lidera. O warszawskiej ekipie można mówić wiele, można wspominać o tych talentach, które mamy okazję oglądać w CLJ, ale jak wygląda kadra seniorów?

Ostatnio na światło dzienne wyszła informacja o włączeniu do pierwszego zespołu Mateusza Praszelika. 17-latek w Centralnej Lidze Juniorów zagrał 17 razy i zanotował asystę. Liczymy, że w Ekstraklasie będzie grał równie dobrze, co jego kolega – Sebastian Szymański. A skoro o nim mowa… 22 występy łącznie, 7 bramek i 8 asyst. Nie zapomniał również o CLJ, gdzie pojawił się 2 razy. Chluba “Legionistów”, ale czy takim samym talentem błyśnie nowy nabytek klubu – Mikołaj Kwietniewski?.

18-latek to pomocnik grający mocno ofensywnie, który w ostatnim czasie występował dla Fulham w Premier League U-23. Zdobył dwie bramki i warszawska drużyna liczy, że zdobędzie ich więcej, ale już w ich barwach na polskich boiskach. Nie zapominajmy też, że niedawno trzecim bramkarzem Legii został 19-letni Łotysz, Vjaceslavs Kudrjavcevs, który również może się spodziewać, że dostanie szansę na przełomie reszty sezonu.

Mówi się, że do zespołu mogą dołączyć Żyro, czy Bartczak, którzy świetnie spisują się w Centralnej Lidze Juniorów, ale na razie jeszcze musimy poczekać.

Jak w takim razie wyglądała warszawska młodzież w meczu ze Śląskiem?

Właściwie, to nie mogę ocenić, albowiem jej nie było. Jedynym piłkarzem, który w pewien sposób łapie się do grona “juniorów” był Jarosław Niezgoda. Choć dla młodego napastnika warszawskiej Legii takie określenie to raczej policzek w twarz. Już po 15 minutach gry było widać, że ma ciąg na bramkę, ale swojej energii nie potrafił dobrze wkomponować w grę, a skuteczność zawodziła. Dopiero w 23 minucie po świetnej akcji kombinacyjnej jego starszy kolega, Hamalainen trafił do siatki rywala. Pod koniec pierwszej odsłony tego meczu Jarek tym razem wziął sprawy w swoje ręce i to on po dość nieumiejętnej grze defensywy rywala, wykorzystał błąd obrońców. W skrócie? Cytując Dariusza Szpakowskiego, “wziął piłkę i strzelił”.

Samo spotkanie dostarczyło mnóstwo emocji, działo się na boisku, a dynamika samego meczu stała na wysokim poziomie. Jakby tego było mało, to przy Łazienkowskiej zobaczyliśmy 5 bramek, a jedna z nich padła po pięknej asyście Sebastiana Bergiera. Czego wymagać więcej od takiego spotkania Ekstraklasy? Na pewno więcej młodych na boisku, ale bądźmy szczerzy, od razu Rzymu nie zbudowano.

Autor: Michał Kwieciński

Śląsk
Młodzieżowy Futbol