Stefaniak
Pogoń Szczecin

Nie tylko w piłce nożnej, ale w szeroko pojętnym sporcie, umiejętności nie są gwarancją sukcesu. Los często wystawia nas na niezliczone próby. Potyczki Dawida z Goliatem, w których my – ludzie – wcielamy się w rolę tego pierwszego, potrafią raz po raz posyłać nas na deski. Jeśli jednak w pełni utożsamimy się z biblijnym bohaterem, odnosimy sukcesy, które do końca naszych dni kształtują nas i nasz charakter. Pewnemu młodzieńcowi z zachodniej części Pomorza nie trzeba tego tłumaczyć. Marcel Stefaniak przeżył to na własnej skórze. 

14 kwietnia 2018 roku. Na Stadionie Głównym w Poznaniu rezerwy Lecha podejmują swój odpowiednik ze Szczecina w ramach 23. kolejki III ligi. Końca dobiega pierwsza część spotkania. Sędzia Kamil Rybiński powoli szykuje się do sięgnięcia po gwizdek. W tamtym momencie zaczyna rozgrywać się dramat 18-letniego Marcela Stefaniaka. Dramat, który na następne miesiące zawładnie życiem młodego Portowca.

“Wchodziłem przed przeciwnika. Niestety, noga została w murawie. Usłyszałem tylko głośne chrupnięcie, które pamiętam do dziś” – komentuje tragiczne wydarzenia ich główny bohater.

Badania nie napawały optymizmem, a ostateczna diagnoza była fatalna. W stolicy wielkopolski Stefaniak zerwał więzadła.

Niechciany bilet na kolejkę górską 

Nie był to jednak koniec, a dopiero początek lawiny złych wiadomości. Następnego dnia u Stefaniaka została wykryta angina, która uniemożliwiła wykonanie zabiegu aż na trzy tygodnie. Ostatecznie oprócz rekonstrukcji więzadeł zszyta została łąkotka przyśrodkowa. Taki obrót wydarzeń przez pierwsze kilka tygodni po wizycie na stole operacyjnym zmusił Stefaniaka do poruszania się tylko i wyłącznie o kulach. Niemniej jednak, w tamtej chwili, wydawało się, że walka Marcela o powrót na boisko na dobre się rozpoczęła. Niestety, radość była przedwczesna.

DWÓCH 16-LATKÓW NA TRENINGU WISŁY! KLIKNIJ I DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ 

“Cała moja rekonwalescencja to droga wielu wzniesień i upadków. Można poczuć się jak na kolejce górskiej” – komentuje w rozmowie z MF przebieg ostatnich miesięcy Stefaniak. Trudno się wszakże dziwić. Po sześciu tygodniach od zabiegu 18-latek zaczął truchtać. Zaowocowało to przeciążeniem stawu i pojawieniem się bólu. W pierwszej fazie udało się z nim uporać, jednak po późniejszym wprowadzaniu elementów dynamiki, siły i wytrzymałości wrócił on niczym bumerang, ze zdwojoną siłą.

“Wraz z fizjoterapeutą i lekarzem zdecydowaliśmy się na kolejne badanie USG. Okazało się, że łękotka przyśrodkowa po prostu pękła” – opowiada Stefaniak. Złe informacje oznaczały kolejne próby wyprostowania zdrowia chłopaka. W przeciągu dwóch dni przeszedł artroskopie kolana, a uszkodzony fragment został całkowicie usunięty. Choć taki scenariusz niejednego doprowadziłby na skraj załamania nerwowego, to Marcel postanowił stawić czoła wyzwaniu i z całych sił walczy o spełnienie swoich piłkarskich marzeń.

Jeden cel, długa droga

“Dzisiaj mijają trzy tygodnie od zabiegu i od poniedziałku jestem w treningu indywidualnym na boisku” – relacjonuje Stefaniak. Piłkarza po tak długiej przerwie cieszy każdy kolejny kontakt z futbolówką, turlającą się po zielonym dywanie, znanym szerszej publiczności jako murawa. Jednak to, co najbardziej imponuje w całej historii 18-latka, to jego wiara w sukces. I nie mówię tutaj tylko i wyłącznie o jego powrocie do gry, który zaplanowany jest na przełom listopada i grudnia. Marcel marzy o wyjeździe na przyszłoroczne Mistrzostwa Świata U-20, które odbędą się w Polsce.

Stefaniak
Akademia Pogoni

Pomysł szalony, który z pewnością wielu wyśmieje. Jak zapewnia sam Stefaniak, nie ma zamiaru zwracać na to uwagi. Chce robić swoje i wywalczyć miejsce w drużynie Jacka Magiery. Na ten moment priorytetem jest jednak odzyskanie pełnej sprawności i rytmu meczowego. Stefaniak jest świadomy, w jakiej znajduje się sytuacji. Jego niezwykle wyboista droga, odpukać w niemalowane, dobiega końca. 18-latek nie na zamiaru wpaść do głębokiego rowu na ostatniej prostej. Wobec tego na występ w oficjalnym meczu zdecyduje się dopiero wtedy, gdy będzie w pełni gotowy, zarówno pod względem fizycznym, jak i mentalnym.

Nauka poprzez cierpienie i ból

Stefaniak nie ukrywa, że ostatnie pół roku było dla niego ciężkim okresem. Jednocześnie zawodnik Pogoni podkreśla, że cała sytuacja jest dla niego ogromną nauka. “Przed kontuzją uważałem, że wiem dosłownie wszystko, że nic jest w stanie mnie zatrzymać. Teraz na wiele spraw patrzę w zupełnie inny sposób, ale czy lepszy? To się dopiero okaże. Niemniej jednak pokora stała się moją codzienną rutyną, nabrałem szacunku do swojego własnego zdrowia. Co tu dożo mówić, stałem się innym człowiekiem. W końcu mam nowe więzadło” – wyjaśnia z uśmiechem na twarzy 18-letni defensor.

CRACOVIA ZAWODZI W CLJ. CO JEST POWODEM SŁABEJ FORMY PASÓW?

Równie dużą rolę, co sam Stefaniak, w jego powrocie odegrali koledzy po fachu. “W każdy momencie mogłem liczyć na wsparcie, zarówno od bliższych kolegów, jak i zawodników pierwszego zespołu, bądź też innych klubów oraz trenerów” – zdradza młody obrońca. Wszyscy zdajemy sobie sprawę, jak ważną rolę w ludzkim życiu odgrywa sfera mentalna. Wsparcie osób, zwłaszcza tych bliski, zaszczepia w organizmie dodatkowe pokłady energii – tak potrzebne w tych najcięższych chwilach.

Stefaniak nie został ze swoją kontuzją całkowicie sam. Dzięki wypracowanej dobrej relacji z całym otaczającym go światem lewy obrońca zdołał wydostać się z najczarniejszych głębin i wypłynął na powierzchnię. Teraz przed nim kolejne zadanie. Na nowo musi wskrzesić do życia zawodnika, który po tej samej powierzchni tak sprawie stąpał jeszcze kilka miesięcy temu.

Piłkarz jakich (nie)wielu

Nie będę wyrokował, czy Marcel zdoła powrócić na ścieżkę, którą podążał przed urazem. Nie moja to rola. Pozostaje mi jedynie trzymać za niego kciuki. Chłopak przeszedł naprawdę dużo, a mimo młodego wieku mógłby być książkowym przykładem dla wielu ludzi. Pokora, ciężka praca, upatrywanie nauki w swoim własnym niepowadzeniu oraz przekuwanie sukcesu w porażkę. Dla Stefaniaka to chleb powszedni. I choć swoją wypowiedzieć przywołam wspomnienia szkolnych wyborów na przewodniczącego klasy, to z pełnią świadomością oświadczam. Ten kraj potrzebuje więcej takich Stefaniaków. Po prostu. Koniec i kropka.