służby
podoficer.pl

Obowiązkowa służbowa wojskowa wśród sportowców to temat, który cyklicznie wraca na pierwsze strony gazet. Zaledwie kilka miesięcy temu internet zalała fala artykułów, odnoszących się do sytuacji Heung-min Sona. Koreańczyk ostatecznie uniknął bliższego spotkania z poligonem po południowej stronie 38 równoleżnika, jednak dyskusja odżywa na nowo. W centrum zainteresowania znalazł się kolejny piłkarz klubu Premier League – Singapurczyk Ben Davis.

Lipiec 2017. W Londynie 17-letni chłopak z Azji podpisuje dwuletni profesjonalny kontrakt z Fulham. To Ben Davis, pierwszy człowiek z Singapuru, który co prawda bardzo nieśmiało, bo poprzez grupy juniorskie, ale puka do drzwi Premier League. Regularne występy w rozgrywkach PL U-18 dawały podstawy do tego, aby upatrywać w azjatyckim przybyszu przyszłego profesjonalistę. Niestety, marzenia i plany Davisa mogą zostać brutalnie storpedowane. Ustrój polityczny Singapuru przewiduje bowiem obowiązkową służbową wojskową dla wszystkich mężczyzn, którzy ukończyli 18 rok życia. Davis należy do tej grupy od 24 listopada ubiegłego roku.

Aż do lutego nikt jednak nie podejrzewał, co tak naprawdę grozi młodemu piłkarzowi. Za uniknięcie obowiązkowej służby wojskowej w Singapurze przewidziana jest kara więzienia. Jej długość zależy w dużej mierze od tego, przez jaki okres obywatel nie spełnia woli, tudzież obowiązku, władz państwowych. Na ten moment Davisowi grożą cztery miesiące za kratkami lub kara finansowa, która jednak może być jedynie dodatkową sankcją dołączoną w pakiecie do kilku tygodni w zimnej celi.

Długa lista “przewinień”

Nie myślcie, że tego dramatu nie próbowano uniknąć. Ojciec zawodnika, notabene Anglik, Harvey Davis, już w 2017 roku, chciał odłożyć w czasie służbę wojskową swojego syna. Minister Obrony Singapuru prośbę jednak odrzucił. Powód? Tych było kilka, a wśród nich takie, które pozwalają wyciągnąć jeden wniosek. Jeśli Davis wróci do Singapuru, to zapewne już z niego nie wyjedzie.

Co kreuje tak dramatyczną wizję? Wystarczy tutaj przywołać odpowiedź Ministerstwa Obrony Singapuru na zapytanie o Davisa: “Pan Benjamin Davis nie dotrzymał umowy i nie stawił się na obowiązkową służbę wojskową. Ponadto, przebywa on za granicą bez ważnego pozwolenia”. Warto również wspomnieć, że ojciec zawodnika odgrażał się urzędnikom państwowym, że nawet w wypadku nie uzyskania stosownego pozwolenia na odłożenie w czasie służby wojskowej, jego potomek podpisze kolejny kontrakt z Fulham i zrzeknie się swojego obecnego obywatelstwa. Wizerunek młodego Davisa może być w związku z powyższym na tyle zszargany, że im prędzej rozpocznie kroki w kierunku pozostania w Londynie na stałe, tym lepiej dla niego.

Twardogłowi Singapurczycy

Oczywiście, podobnie jak w Korei Południowej, tak i Singapurze, sportowiec może zostać zwolniony z obowiązkowej służby wojskowej. Jednak władze w Seulu są ku temu zdecydowanie bardziej przychylne. W XXI wieku zwolnienie uzyskali między innymi piłkarze zespołów, które triumfowały w Igrzyskach Azjatyckich – w 2014 roku, a następnie 2018. Ponadto, w wypadku 4. drużyny mistrzostw świata w 2002 roku oraz 3. Igrzysk Olimpijskich w 2012 pobyt w wojsku został skrócony do czterech tygodni.

Na zachód od Półwyspu Koreańskiego, w niewielkim Singapurze, tradycje są zgoła odmienne. W ostatnich 15 latach tylko trójka sportowców, dwójka pływaków oraz żeglarz, uzyskała możliwość odroczenia służby wojskowej. Wszyscy reprezentowali Singapur na Igrzyskach Olimpijskich, a to w tym kraju zdaje się być bardziej cenione niż potencjalne występy w jednej z lepszych lig świata. Na nic bowiem zdała się argumentacja, że w przyszłości Davis mógłby dumnie reprezentować swój kraj w Premier League.

Ministrowie, jak również miejscowa federacja, jednym uchem przyjęli wiadomość, po czym natychmiast drugim ją wypuścili. FAS (Footabll Association of Singapore) wydała nawet specjalne oświadczenie w tej sprawie: “FAS jest zawiedziona postawą Benjamina Davisa, który nie wywiązał się z obowiązku służby wojskowej. To całkowicie nieodpowiedzialne ze strony Pana Davisa, który również nie dotrzymał obietnicy, iż odbędzie służbę i będzie reprezentował barwy reprezentacji Singapuru”.

Wojsko gra w pokera – coś ci daje, coś zabiera

Nikt jednak nie bierze pod uwagę, że pobyt w wyznaczonej jednostce może całkowicie zahamować rozwój sportowca. Przekonał się o tym na własnej skórze golfista Bae Sang-moon. “Chciałem spać w swoim łóżku, grać w turniejach i jeździć samochodem. Od pierwszego do ostatniego dnia swojej służby chciałem, żeby w końcu się zakończyła” – mówił otwarcie Koreańczyk. Choć wyszedł z wojska silniejszy fizycznie i psychicznie, to przyznał, że poziom jego gry znacząco odbiegał od tego do czego przyzwyczaił siebie i kibiców.

Taj z angielskimi korzeniami – reprezentant Singapuru

Wracając do postaci Davisa, nie można pominąć szalenie istotnej kwestii. Otóż, jak już zostało powiedziane na początku, na stronie Fulham przy rubryce narodowość u 18-latka widniej słowo “Anglia”. Mało tego młody piłkarz na dobrą sprawę ma niewiele wspólnego z Singapurem. Jego tata to Anglik, mama pochodzi z Tajlandii, gdzie w miejscowości Phuket w 2000 roku na świat przyszedł sam Davis. Jak zatem doszło do tego, że dziś piłkarz jest uznany przez singapurskie władze za dezertera?

SPRAWDŹCIE, CO JACEK MAGIERA, POWIEDZIAŁ PO LOSOWANIU GRUP MŚ U-20 W ROZMOWIE Z NASZYM PORTALEM!

Davis przyjechał do Singapuru jako mały chłopiec. Decyzję, której zapewne dziś żałuje, podjął w marcu ubiegłego roku. Zawodnik Fulham znalazł się wówczas na ławce rezerwowych w meczu kwalifikacyjnym Pucharu Azji z Tajwanem. Na boisku się nie pojawił, ale w obliczu czasu spędzonego z drużyną narodową i wcześniejszym debiutem w kadrze U-19, wyraził, przynajmniej według polityków, jasną chęć przyjęcia praw i obowiązków obywatela Singapuru. To bardzo mocna karta przetargowa w rękach rządzących, którzy już teraz starają się z niej skorzystać. “Pan Davis mieszkał w Singapurze przez wiele lat, czerpiąc przy tym korzyści, wynikające z edukacji i treningów piłkarskich. Został zaproszony do gry w reprezentacji Singapuru, na co wyraził zgodę” – podkreślał przedstawiciel FAS, co, jak podpowiada intuicja, można oznaczać tylko jedno – kłopoty.

Dramat, którego można było uniknąć

Choć formalnie Singapur jest krajem demokratycznym, to demokracja tam panująca, znacząco odbiega od standardów europejskich. Świadczy o tym chociażby obecność kary śmierci w systemie prawnym. Nie zwiastuje to niczego dobrego dla Davisa, który mimo angielskich i tajskich korzeni może mieć problem z ucieczką od obowiązkowej służby wojskowej. Jeśli 18-latek ostatecznie trafi do wyznaczonej jednostki, to strach pomyśleć, co na powitanie zgotują mu współtowarzysze i najwyżsi przełożeni. Już teraz da się usłyszeć, że jego głową zawładnęły czarne myśli. Jak donosi anonimowy informator, to właśnie dlatego Davis stracił w ostatnim czasie miejsce w wyjściowej “11” Fulham U-18. Nie ma w tym żadnego zaskoczenia. Ciężko bowiem skupić się na swojej pracy, gdy poza boiskiem waży się twoje – być może całe – życie.

Przekaz całej sytuacji jest jasny. Zawodnik za żadne skarby nie chce spędzić najbliższych lat w wojsku. Patrząc prawdzie w oczy, to ciężko mieć do niego o to pretensje. Gdyby ktokolwiek z Was stał właśnie przed życiową szansą, to nie wmówicie mi, że z chęcią i uśmiechem na twarzy zostawilibyście wszystko na rzecz pucowania karabinu i salutowania głównodowodzącym. Najgorszy w całej historii wydaje się fakt, że Davisa z Singapurem łączy tylko miejsce zamieszkania. Jak rodzice, na czele z tatą, który zarządza singapurską akademią piłkarską, mogli nie wykorzystać angielsko-tajskiej krwi, która płynie w żyłach ich syna? Nie potrafię tego zrozumieć. Wystarczyło w porę odciąć się od azjatyckiego państwa, uniknąć występu w jego kadrze, a dziś wszyscy spaliby spokojnie.

Co kraj, to obyczaj

Oczywiście, ciężko mieć tutaj pretensje do urzędników Singapuru, którzy jedynie wypełniają swoje obowiązki. Niemniej jednak historia pokazuje, że zdarzyły się państwa, w których obowiązuje, bądź też obowiązywała, obowiązkowa służba wojskowa, a które pozwalały piłkarzom spokojnie kontynuować kariery. Na początku XXI wieku, w 2002 roku, 22-letni John Arne Riise znalazł się w obliczu opuszczenia Liverpoolu i powrotu do swojej ojczyzny w wiadomym celu. Jak się później okazało, obawy, samego zawodnika, jak i kibiców, były zbyteczne. “Dopóki pracujesz lub grasz w piłkę za granicą, jesteś wykluczony z służby wojskowej” – tłumaczył wówczas agent Riise’go Einar Baardsen.

służby
sport360.com (na zdjęciu: John Arne Riise i Steven Gerrard)

Uprzedzając głosy oburzenia, uświadamiam wszystkich, iż zdaję sobie sprawę, że państwo państwu nie równe, a Norwegia i Singapur to dwa różne światy. Choć obecnie u Skandynawów formalnie funkcjonuje obowiązkowa służba wojskowa, to stan faktyczny nie oznacza nic innego, jak po prostu przystąpienie do organizowanego naboru. Oczywiście, aby nie znaleźć się w gronie desygnowanych, należy umiejętnie podejść do rekrutacji. Nie sposób jednak porównać to do warunków singapurskich, gdzie jakakolwiek dyskusja może jedynie pogorszyć sytuację “kandydata”.

Triumf brutalnej rzeczywistości

Historia Davisa, ale również backgroundowe wątki, każdemu we własnym zakresie pozwalają wyciągnąć konkretne wnioski. Nie mam zamiaru ukrywać, że jestem przeciwnikiem obowiązkowej służby wojskowej. Singapur, który obecnie ściga Davisa, jest krajem na tyle bogatym, że spokojnie mógłby rozpocząć proces przekształcania armii w zawodową. Innym rozwiązaniem byłoby zreformowanie zobowiązań militarnych sportowców. Utworzenie specjalnej jednostki dla grupy osób po 30 roku życia, dałoby szansę na solidne przepracowanie pierwszych lat dorosłości, godną promocję kraju na arenie międzynarodowej, a dopiero na samym końcu pojawiłaby się kwestia służby wojskowej. Powinna ona pozostać jednak niezwykle ważna, tak aby inne grupy społeczne nie czuły się gorsze.

To wszystko pomysły, jedne lepsze, drugie gorsze. Prawda jest jednak taka, że w dzisiejszych czasach ze świecą trzeba szukać państwa, które radykalnie zmieniłoby politykę dotyczącą armii. Sportowcy stanowią niewielki odsetek społeczny i to, że bywają traktowani po macoszemu, nie może dziwić. Niektórzy unikną służby wojskowej dzięki swoim fenomenalnym umiejętnościom, inni nie mają tyle szczęscia. Jak będzie w przypadku Bena Davisa? Na dwoje babka wróżyła, ujmując to w najbardziej prostolinijny sposób, jak to tylko możliwe. Niezależnie jednak od finału tej sprawy jedno jest pewne. Świat sportu jeszcze nie raz ucierpi na obowiązkowej służbie wojskowej. Prędzej, czy później, ktoś przekona się o tym na własnej skórze.