biała gwiazda, reformie
zawod-sedzia.pl

Wiele przed sezonem mówiło się o reformie PZPN, która obniżyła wiek juniora starszego do kategorii U-18. Czy przeszła ona jednak bez większego echa, a może faktycznie wielu klubom utrudniła życie? Trenerzy ekip w CLJ nie są jednogłośni, ale narzekania można usłyszeć.

Przeszło trzy miesiące przed startem obecnie trwającego sezonu prezes PZPN ogłosił, że obniżony zostanie wiek juniora starszego na szczeblu centralnym. Począwszy od przyszłego sezonu, w lidze już nie zobaczymy 19-letnich piłkarzy. Już w tym roku ich rola została mocno ograniczona, gdyż równocześnie na boisku w jednej drużynie występować może maksymalnie czterech starszych piłkarzy.

Abstrahując od słuszności obniżania wieku juniora, warto się zastanowić, jaki wpływ ta decyzja miała na uczestników obecnej edycji CLJ. Wielu trenerów na początku otwarcie krytykowało sposób przeprowadzenia reformy, która byłą ogłaszana na kilkadziesiąt dni przed rozpoczęciem następnych rozgrywek. Zawodnicy szykowani na kolejny sezon musieli diametralnie zmieniać plany, a trenerzy na gwałt w zasadzie kleić nowe zespoły.

W akademiach, w których trenerzy regularnie korzystają z usług młodszych nieco zawodników, reformę przyjęto bez większej konsternacji. Atutem tych największych było wcześniejsze wprowadzanie młodszych piłkarzy. Pogoń, Legia, Lech czy Zagłębie nie miały więc problemu z lekką zmianą personaliów.

Korona, ku zaskoczeniu wszystkich, w perspektywie wynikowej chyba najbardziej zyskała na reformie. Świetny rocznik 2001 i kilku młodszych asów przeszło z drużyny U-17, która w poprzednim sezonie także biła się o najwyższe cele. Marek Mierzwa znakomicie i szybko poskładał zespół, który wyrósł na pewnego lidera CLJ.

Beniaminkowie na muszce

Najgorzej, jakby mogło się wydawać, miały te zespoły, które w tym sezonie awansowały dopiero do Centralnej Ligi Juniorów. Escola, Elana Toruń, GKS Bełchatów oraz Ruch Chorzów. Zespoły, które biły się i wywalczyły awans, de facto nie mogły potem zagrać w CLJ. Po prostu robiły miejsce dla młodszych kolegów. Może nie wszyscy, ale zdecydowana większość zawodników.

TURNIEJ BIOLOGICZNY BIG 6 – ZOBACZ, JAK GRAJĄ NAJLEPSI

Na ten fakt najbardziej zwracali uwagę trenerzy ligowych beniaminków. Jak się okazuje, nie u wszystkich przełożyło się to na słabszy wynik w lidze. Najlepiej poradziła sobie bez zaskoczenia Escola, która po prostu miała kogo wyciągnąć “z rękawa”. Reszta nowych zespołów w lidze często jednak nie dysponowała tak mocnym i zgranym rocznikiem 2001, jak w ekipa z północnej Warszawy.

“Na nasz wynik należy patrzeć przez pryzmat tworzenia nowego zespołu. Odeszli zawodnicy, z którymi wywalczyliśmy awans w ostatnich dniach czerwca. Mieliśmy bardzo mało czasu, by stworzyć nową drużynę, gdyż po kilku tygodniach rozpoczął się nowy sezon” – tłumaczył trener Elany Toruń,
Jarosław Białek.

Zaskoczenie i pokrzyżowane plany

“Trochę byliśmy zaskoczeni sytuacją, jaka nas zastała po decyzji PZPN, że rezygnuje z rocznika 2000 w tym sezonie. Potrzebowaliśmy czasu, żeby się przestawić, popracować z tym zespołem, właściwie całą rundę szukaliśmy odpowiedniego ustawienia. Co by nie powiedzieć, 33 zawodników wystąpiło jesienią, więc trochę brakowało stabilizacji. Głównie tu upatrywałbym przyczynę kiepskiego początku” – komentował sytuację trener Górnika Zabrze, Marek Piotrowicz.

Elana zajmuje miejsce w strefie spadkowej, a sezon zaczęła sześcioma porażkami. Górnicy zaś długo nie mogli złapać formy i wiele wskazywało na to, że bój o utrzymanie toczyć będą do ostatniej kolejki . Teraz zajmują 12, ostatnią bezpieczną lokatę. Mimo to obaj trenerzy utrzymują podobną narrację, chociaż szkoleniowiec z górnego Śląska wypowiada się zdecydowanie mocniej.

“Dla mnie PZPN wyrządził krzywdę tym chłopakom z rocznika 2000, bo pracowali przez lata, a teraz część z nich zostaje z niczym. Myślę, że i poziom ligi się obniżył. Powiem szczerze, że kolejna zmiana to byłoby znowu niepotrzebne zamieszanie. Jeżeli PZPN podjął już decyzję o zmianie rocznika, to nie ma sensu teraz wracać. Trzeba się trzymać jakiejś linii. Moim zdaniem, choć była to zła decyzja, to kolejne mieszanie nie poprawi sytuacji, może tylko bardziej wszystko zagmatwać” – dodaje Piotrowicz, w obliczu domniemań o możliwej powrotnej reformie.

Reforma pokrzyżowała szyki nie tylko nowym, ale i również tym ze szczytu. Cracovia, która w zeszłym roku doszła do finału rozgrywek, w tym sezonie przeszła rewolucję kompletną, a z poprzedniego zespołu zostało tylko kilkoro zawodników. Po rundzie jesiennej “Pasy” zajmują 10 miejsce, a trener Kordian Wójs nie raz podkreślał, że proces tworzenia zespołu zajął zdecydowanie za długo.

Niezadowolony Chorzów

Jednak, sądząc po wypowiedziach, największym poszkodowanym nagłej zmiany przepisów czują się w Chorzowie. Koordynator akademii Mateusz Michalik w chaotycznie przeprowadzonej zmianie przepisów doszukuje się powodu słabej dyspozycji Ruchu. Rocznik, który z powodzeniem wrócił do CLJ, musiał w mgnieniu oka o niej zapomnieć. Z takim stanem rzeczy nie chcą pogodzić się przy Cichej.

“Nie da się ukryć, że trochę cała ta reforma wybiła nas z rytmu. Pod koniec tamtego sezonu dowiadujemy się, że tylko czterech zawodników z rocznika 2000 może grać w zespole, a to był przecież rocznik mistrzowski w naszej akademii. Chcieliśmy na tych chłopakach opierać grę. Zostaliśmy mocno ograniczeni, kilkukrotnie dochodziło do paradoksu, że zawodnicy lepsi z rocznika 2000 niestety musieli siedzieć na ławce, bo nie mogli grać. Grali za to trochę słabsi chłopcy z rocznika 2001, bo mieli pierwszeństwo gry.

Trzeba sobie z tym radzić. Tych najlepszych chłopców z rocznika 2002 przesuwamy na cały okres przygotowawczy i będziemy robić wszystko, żeby się utrzymać w CLJ. Choć prawdę mówiąc, tutaj widziałbym odzwierciedlenie w naszej pozycji w tabeli” – mówił Koordynator ds. szkolenia młodzieży w Chorzowie Mateusz Michalik.

Reforma sprawdza konsekwencje

Chcąc nie chcąc, reforma wykazała lokalnie konsekwencję w szkoleniu młodzieży w klubach. Wiemy, że nawet w najlepszych szkółkach trafiają się po prostu lepsze i gorsze roczniki. Natomiast jeśli przepaść między piłkarzami 19-letnimi, a 18-letnimi jest bardzo duża, może to uwypuklić pewne zaniedbania. Porządne akademie nie powinny mieć problemu w utrzymaniu się w CLJ, a takie przecież mają w tej lidze grać.

Należy też pamiętać, że przyspieszone składanie drużyny było problemem niemal każdego trenera, przynajmniej w teorii. Zasady były dla każdego takie same, co nie oznacza, że oczywiście szanse były równe. Jednak w sytuacji, gdy kilka klubów szuka powodów swojej słabej dyspozycji w tym samym punkcie, takie tłumaczenie traci trochę swój sens.

Daleko mi od opinii, że trenerzy nie powinni unaoczniać błędów związku w tym aspekcie. Ich wypowiedzi o faktycznym stanie rzeczy są ważne, ale gdy kilka klubów z dołu woła o tym samym w kontekście słabego wyniku, sytuacja staje się lekko groteskowa. Na szczęście, za nami długi okres przygotowawczy, który przesuwa w pełni odpowiedzialność na zawodników i trenerów. Reforma schodzi na dalszy plan, a czas zweryfikuje wcześniejsze spekulacje o “winie PZPN-u”…

1 KOMENTARZ

  1. Thanks for the useful information on credit score improvement on all of this web-site. What I would likely advice folks is usually to give up the mindset that they may obtain now and pay out after. Like a modern society most of us often do this for several issues. This consists of family vacations, household furniture, along with things we want. Nevertheless, you must independent the would like out of the wants. If you are trying to fix your credit rating you have to make a few trade-offs. For instance you may order online to economize or perhaps you can check out used merchants as an alternative to highly-priced shops with regard to garments.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ