motor wraca lechem warszawska generacja
Piotr Sikora/Strefa Sportu Rembertów

Przyszła reforma i przyniosła żniwa. Wiele gwiazd z ubiegłego sezonu CLJ musiało opuścić piłkę młodzieżową na dobre – słusznie. Trudno w pełni sprzyjać takiemu rozwiązaniu, albowiem czasu na działania dla rocznika “wychodzącego” było niewiele. Mimo wszystko ogranie w piłce seniorskiej na szczeblu II, czy I ligi może być kluczem do powrotu i gry w Ekstraklasie.

Dzisiaj jednak nie o zasadności i wprowadzeniu reformy, a o warszawskiej generacji, która wkrótce podbije CLJ U-18. Zmiany dotknęły także juniorów młodszych, ale bez obaw, dalej jest w czym wybierać, a w stolicy na deficyt nie można narzekać.

Dobrze pamiętamy drużynę Legii z minionego sezonu Centralnej Ligi Juniorów. “Streak” pobity dopiero w rundzie play-off przez Lecha (późniejszego mistrza) robi wrażenie. Legia Warszawa w ostatnim czasie nie jest chwalona za wprowadzanie młodzieży do ESA, ale układanka ówczesnego trenera Kobiereckiego działała jak w zegarku. Mnóstwo świetnych indywidualności, ale i kolektyw, który bez względu na rotację, rywala, czy lokalizację – działał poprawnie. Przyszła zima i wymiana roczników, która miała skutkować regresem, ale nic z tego. Wymiana generacji to nic nadzwyczajnego i niczym przeszczepiona wątroba – musi się przyjąć.

Zaczęli z wysokiego C, ale…

“Legioniści” w nowym sezonie CLJ nie patyczkowali się, pakując 9 bramek w pierwszych dwóch kolejkach. Oczywiście, można tutaj dywagować, iż grali z osłabionym (reforma) Motorem, czy beniaminkiem – GKS-em Bełchatów, ale po co? Jeśli naprzeciw staje teoretycznie gorszy przeciwnik, trzeba to wykorzystać. Legia zrobiła to znakomicie, zapewniając kibicom mnóstwo bramek.

Czarne chmury przyszły w trzecim spotkaniu z Pogonią Szczecin. Przed startem rozgrywek typując czołówkę tabeli na koniec sezonu, bez wątpienia wymienilibyśmy właśnie szczecińską drużynę. Legii lekceważyć nie można, ale na wyjeździe z “Portowcami” wcale nie byli faworytami. Porażka nie może zaskakiwać, przynajmniej obserwatorów stale śledzących rozgrywki młodzieżowe. Stratę punktów w zachodniopomorskim odbili sobie z Ruchem Chorzów i tydzień później z Lechem. Dla jednych wendeta za istotniejsze czerwcowe starcie, dla innych dobra organizacja i wykorzystanie błędów rywala. Lech również może żałować “złotej drużyny”, ale cały czas są w grze, a terminarz na pewno nie pomógł.

Obecna kadra Legii nie wygląda źle, ba… może powalczyć o tytuł, ale ten “przełomowy” sezon będzie wyglądał zupełnie inaczej. Nie zobaczymy tak ogromnej dominacji, nie zobaczymy Legii, która zostawia za sobą truchła. Zobaczymy natomiast Legie walczącą, bo jest z kim, zarówno dzięki reformie, jak i trudnym oponentom.

Powtórzmy schemat, ruszając o kilka miesięcy w przyszłość

Jak to bywa w piłce młodzieżowej – na szczeblu juniorskim nikt nie gra wieczność. Część z dobrze prezentujących się piłkarzy trafi do rezerw bądź od razu pierwszych drużyn. W szeregach zrobią się wolne miejsca dla młodszych kolegów. Czy kolejna pokoleniowa wymiana okaże się bolesna? Ciężko ferować wyrok po kilku meczach, ale w tej chwili stanowczo mogę zaprzeczyć. Legia po trzech kolejkach może bliźniaczo przypominać tę niezniszczalną machinę trenera Kobiereckiego. Na wstępie 5:0 z MOSP-em Białystok, dalej nie gorzej, bo 4:1 na wyjeździe z ŁKS-em Łódź. Początek września miał zainicjować derby w stolicy Polski i również tym razem to Legia wyszła zwycięsko. Bilans? 3 mecze, 3 zwycięstwa, 11 zdobytych bramek i 2 stracone. Legia już ósmego września zagra z zawodzącą Jagiellonią, a tydzień później z kolejną łódzką ekipą – SMS-em. Być może czeka nas sensacja, ale równie realistyczny wydaje się scenariusz, w którym kolejny komplet wędruje na konto CWKS-u. Kto więc na dziś dzień jest w stanie zatrzymać Warszawę? Odpowiadam – Warszawa.

Jedynym zespołem dorównującym po trzech kolejkach podopiecznym Grzegorza Szoki jest Escola Varsovia. Sąsiedzi z ulicy Fleminga nie tylko dotrzymują kroku “Legionistom”, ale stwarzają realne zagrożenie. Escola znana jest z bardzo dobrego szkolenia, aczkolwiek kadra U-18 ma wytyczyć pierwsze szlaki i jak widać, nie na darmo. W Varsovii nie zobaczymy “jednostrzałowca” bez względu na końcowy rezultat ekipy juniorów młodszych.

Warszawska generacja pod sterami Escoli?

Legia oraz EVW spełniają się na niższym szczeblu rozgrywkowym, a i u o rok starszych nie wygląda to najgorzej. Escola, mimo że piastuje stanowisko beniaminka, to tym “swieżakom” bliżej do Górnika z poprzedniego sezonu niż Sandecji. Po raz pierwszy na murawę w sezonie 18/19 wybiegli z początkiem sierpnia. Rywalem ostatnio dobrze spisująca się Arka Gdynia, która liczyła na kolejny urodzaj, może kolejnego Janka Łosia? Mimo wszystko wciąż mogą wspierać się “oryginałem”. Beniaminek puścił pierwszą iskrę, gol Oleksandra Jecenko, potem drugi i na koniec jeszcze Karkowski. Na liczniku po stronie gospodarzy widnieje 3, Gdynianie bez zmian. Rozbrzmiewa ostatni gwizdek i Escola nie tylko zgarnia pierwsze punkty, ale robi to w znakomitym stylu. Następnym w kolejce miała być Cracovia, ale do wywiezienia z Krakowa, choćby punktu zabrakło jednej bramki. Tydzień później zabrakło już więcej aniżeli bramki. Dobry początek meczu z Zagłębiem, zakończony porażką 3:1, zasłużoną. Zabrakło pomysłu? Powiedziałbym, że ubyło sił na ich realizację. Escola była zbyt ociężała i w ciągu 45 minut dostała nauczkę.

Nie zaspali z dzwonkiem do odrabiania zaległości

Doświadczenie nie przychodzi jedynie z sukcesami, a to, co na papierze może być zgoła inne w rzeczywistości. Po trzech meczach bilans wyglądał przeciętnie, ale na wspomnianym papierze. Świadkami byliśmy podczas meczu z faworyzowaną Jagiellonią. Oglądamy przecież mistrzów juniorów młodszych ubiegłego sezonu i pretendenta do walki o najwyższe noty. Escola wróciła na odpowiednie tory i jak równy z równym dała się polubić. Ostatecznie w Białymstoku oglądaliśmy remis, ale na brak emocji narzekać nie mogliśmy. Dwa dni temu moglibyśmy powiedzieć to samo, wyłączając kwestie remisu, ponieważ Elana nie podzieliła losu “Jagi”.

Pięć kolejek za nami, a Escola zajmuje wysoką, szóstą lokatę. Na zachwyty jeszcze przyjdzie pora, ale na ten moment gra Varsovii może się podobać, a gdy idą z tym wyniki – złota rybka jest niepotrzebna. Jednakże nad jednym trzeba popracować. Skuteczność w ofensywie jest kluczowa, ale gdy w parze idzie dziurawa defensywa, to nawet najlepsi snajperzy nie wytrzymają do końca.

Warszawska generacja ma się dobrze

Legia Warszawa, Escola Varsovia Warszawa – tak różne, a jednak tak podobne. Stolica ma swoje sposoby, by przegonić widmo “gorszej generacji”. Spoglądając na całość z dystansem nasuwa się jedno pytanie – jak to wpłynie na rozwój polskiej piłki? Tej ekstraklasowej, reprezentacyjnej. Odpowiedzi dzisiaj nie znajdziemy, ale możemy być pewni, że na brak ryb w stawie nie powinniśmy narzekać. Może warto pomyśleć o rybaku, który je łowi?

 

Autor: Michał Kwieciński

1 KOMENTARZ

Comments are closed.