Gaich
Golazoargentino.com

Zwany przez kibiców “El Genocida del gol” ze względu na imię, które nosi. Ten bezwzględny pseudonim nie wziął się znikąd i mimo wydźwięku pozostawia jedynie pozytywnie odczucia.

Adolfo to typ piłkarza, który o status gwiazdy nie walczył, bo zwykle ten tytuł przypadał na któregoś z partnerów w drużynie. Bez wykreowanego image’u, burzliwego temperamentu, czy zbędnych popisów technicznych w celu przypodobania się publice. A na jej brak narzekać nie może mimo warunków fizycznych. Niemniej jednak, gdy wybiega na murawę, zawsze zaznacza swoją obecność.

Adolfo Gaich swoją karierę rozpoczął w niewielkim klubie Atlético UNIÓN Bengolea. Sytuacja wyglądała na tyle niekorzystnie, że ilość przyjmowanych zawodników na testy piłkarskie znacząco przekraczała ilość otrzymywanych szans na zaprezentowanie swoich umiejętności. Gaich zaczął szukać swojego azylu w zespołach regionalnych. Niewiele by zabrakło, a Argentyńczyk do piłkarskiego świadka nigdy by nie trafił. Za sprawą dziadka, Adolfo zgłosił się na otwarty trening jednej z klasowych drużyn w swoim regionie – San Lorenzo. Tam gdzie inni w młodym napastniku nie widzieli krzty talentu – skauci “El Ciclon” zauważyli o wiele więcej. Do tej pory na Adolfo patrzono przez pryzmat charakterystyki typowych argentyńskich napastników (czyt. Messi, Aguero), co przy wzroście mierzącym 190 centymetrów łatwo zaburzało światopogląd.

16-LETNI FENOMEN Z PORTUGALII? – ZOBACZ TUTAJ!

Rosły, silny, cechujący się potężnym uderzeniem, świetnie grający tyłem do bramki… wymieniać można długo. Wystarczy jednak jedno słowo – konsekwentny.

Po przejściu do San Lorenzo kariera nastolatka ruszyła z kopyta i już w 2016 roku świętował swój pierwszy tytuł mistrzowski szóstej ligi. Na włączenie do pierwszej drużyny przyszło mu jeszcze poczekać do 2018 roku. Adolfo w sierpniu oficjalnie zadebiutował w pierwszym zespole, a zaledwie miesiąc później po raz pierwszy pojawił się w wyjściowym składzie. Tego dnia Argentyńczyk uradował kibiców swoim pierwszym trafieniem.

“Ostatni będą pierwszymi”

Gaich na tegoroczne mistrzostwa Ameryki Południowej pojechał w roli trzeciego napastnika “Albiceleste”. Mimo że zadebiutował już w lipcu 2018 roku w wysoko wgranym meczu z Wenezuelą (zdobył wtedy bramkę), to na prawdziwy sprawdzian czekał do stycznia. Na turniej Sudamericano U-20 rozgrywany w Chile.

Argentyńczycy zaczęli od niespodziewanego remisu z Paragwajem. W zasadzie, jeśli ktoś śledził sytuację “Albiceleste” przed turniejem, to podział punktów w pierwszym meczu nie powinien dziwić. Wszakże obecny selekcjoner Fernando Batista przejął zespół na miesiąc przed turniejem. Poprawy nie było z Ekwadorem (późniejszy mistrz), bo choć stracili tylko jedną bramkę, to sami żadnej nie strzelili. Szkoleniowiec musiał poszukać innego rozwiązania, tym okazał się między innymi Gaich.

Adolfo w trzecim meczu z Urugwajem po raz pierwszy pojawił się w wyjściowym składzie. 20-latek na murawie zastąpił Maxi Romero, którego wcześniej zmieniał na kilka, kilkanaście minut przed końcem meczu. Mimo że Gaich bramki nie zdobył, to Argentyna sięgnęła po pierwszy komplet punktów w Chile. Ze względu na potknięcia wyżej wspomnianego Urugwaju i Ekwadoru, ta wygrana była kluczem do awansu do drabinki pucharowej.

Pora wrzucić wyższy bieg

Adolfo Gaich od pierwszych minut zagrał jeszcze w meczu z Kolumbią, jednak na eksplozję fenomenu 20-latka poczekaliśmy do starcia z Wenezuelą. Gracz San Lorenzo tym razem z przodu osamotniony, na szpicy.

Po pierwszej części meczu wydawało się, iż mimo niewielkiej przewagi ze strony “Albiceleste” o wyniku może przesądzić jedna akcja. Mamy 59. minutę meczu. Do wysoko zawieszonej piłki przez Medinę pierwszy dopada Gaich i wygrywając walkę o pozycję, oddaje skuteczny strzał na bramkę. Mija pięć minut i Adolfo raz jeszcze pokonuje bramkarza przyjezdnych, lecz tym razem po uderzeniu głową. Na klamrę, zamykającą ten świetny występ, poczekaliśmy do ostatniej fazy meczu. Tym razem Argentyńczyk popisał się niebywałą dynamiką, wybiegając za plecy defensorów i kompletując hattricka. Gaich zniszczył finalistę ubiegłego mundialu w pół godziny.

Po awans na mundial

20-letni napastnik miejsca w składzie “Albiceleste” nie oddał już do końca turnieju. W meczu z Urugwajem wywalczyli awans na mundial w Polsce, a z Brazylią mogli przypieczętować mistrzostwo kontynentu. Choć pierwszy cel udało się zrealizować, to na drodze do drugiego stanęła Brazylia.

“El Bocha”, jak nazywany jest Batista udowodnił, że spore zmiany nie potrzebują miesięcy na stabilizację. Chociaż ciężko Argentynę uznać za wzór, to praca nie poszła w las. Turniej w Ameryce Południowej był również szansą dla poszczególnych zawodników, w tym Adolfo Gaicha.

Na miesiąc przed mistrzostwami podczas jednego z ligowych meczów na trybunach zasiedli przedstawiciele włoskiego Lazio. Argentyńczyk już wtedy został wpisany na listę “towaru eksportowego”. Jak podaje FCIN grono zainteresowanych po Sudamericano U-20 zasilił Inter Mediolan i Liverpool. Ze względu na dość niską klauzulę, wynoszącą zaledwie 15 milionów dolarów Gaich jest łakomym kąskiem dla europejskich gigantów.

Autor: Michał Kwieciński