Jadon Sancho
givemesport.com

Dwa lata temu piłkarski świat dziwił się, jak Manchester City mógł pozbyć się jednego z największych talentów brytyjskiego futbolu w XXI wieku. Dziś ponad 700 dni później obserwując wyczyny młodego Jadona nadal nie można nadziwić się, jakim cudem Pep Guardiola wypuścił z Manchesteru taką perełkę.

Choć w angielskim systemie wychowywał się ponad dekadę, nie zdążył zadebiutować nawet w Pucharze Anglii czy Carabao Cup. Jadon Sancho wydaje się zwyczajnie utalentowanym i obiecującym nastolatkiem. Na tle młodzieżówki Manchesteru City przegrał przecież rywalizację z Philem Fodenem, a więc 18-latkiem, który w tym sezonie rozegrał 30 minut w Premier League. Być może mógł zostać, odejść na wypożyczenie do niższych lig lub zadowolić się trenowaniem z pierwszym zespołem. W wieku osiemnastu lat to wcale nie najgorsze alternatywy. Jednak wychowanek Watfordu postawił na swoim i nie zadowoliła go propozycja Guardioli, która miała oferować większą pensję (około 1,5 miliona Euro za sezon) oraz regularne trenowanie z pierwszym zespołem.

Sancho przechodząc w 2015 roku z młodzieżówek Watfordu do młodych ekip “Obywateli” za blisko pięćset tysięcy funtów inaczej wyobrażał sobie wkraczanie do pierwszego zespołu. Po znakomitym występie na mistrzostwach Europy U-17 i zdobytym wicemistrzostwie apetyt na grę młodego Sancho zdecydowanie wzrósł. Czując zapewne rosnące zainteresowanie uznanych europejskich marek utalentowany Anglik zaczął napierać na Pepa Guardiole, aby ten dał mu więcej szans na jakąkolwiek grę. Hiszpański wirtuoz wśród trenerów zaproponował skrzydłowemu wspomniane wyżej warunki, aby ten pozostał w Manchesterze.

“Nie mogę nawet zagwarantować tego Agüero. Nie zrobiłem tego nigdy w życiu. I nie zamierzam tego robić, żeby podpisać umowę” – mówił o wymogu gwarancji gry młodego Sancho. Ex-pomocnik “The Citizens” w związku z tym zadecydował i w tak zwany “Deadline Day” odszedł za około 10 milionów do Borussii Dortmund. Swoim ruchem wywołał ogromne zdziwienie na Wyspach. Zaczęto spekulować, że Anglia straciła tak duży talent “wyrzucając” go za granicę. Poprzednie takie eksperymenty bowiem nie zapisały się wielkimi zgłoskami w historii angielskiego futbolu.

Wolał grę od pieniędzy

Jak na radykalną zmianę przystało, chwilę minęło, zanim angielski młodziak przystosował się do niemieckich warunków i zaczął grać. Co jednak różniło Dortmund od Manchesteru, to fakt, iż mógł być pewien, że szanse będzie dostawać regularnie, gdy tylko odpowiednio się wdroży. To była karta przetargowa Niemców przy transferze 17-letniego wtedy talentu. Krótko po zmianie otoczenia Sancho pojechał wraz z reprezentacją U-17 na mistrzostwa świata do lat 17 w Indiach. Choć Anglik został puszczony przez Borussię, to w rachubę wchodziło tylko rozegranie trzech meczów fazy grupowej. Jadon i spółka przejechali się po rywalach, wygrywając wszystkie trzy spotkania, a skrzydłowy z ligi niemieckiej zdobył w nich trzy gole i dwie asysty.

Po powrocie do Niemiec wreszcie mógł rozpocząć występy w lidze. Zaczął nieśmiało wchodzić do ekipy z zagłębia Ruhry i łapać pierwsze kontakty z 1. Bundesligą. Po dwóch występach złapał kontuzję więzadła, aby wrócić po dwóch miesiącach na kilka spotkań i ponownie nabawić się urazu więzadeł. Jednak już pod koniec zeszłego sezonu zaczął pokazywać swoją lepszą twarz i jego notowania na przełomie kwietnia i maja znacząco poszły do góry. W kampanii 2017/18 zdobył co najmniej asystę we wszystkich rozgrywkach, w których miał okazję zagrać. Choć może to wyolbrzymienie, bo liczby nabijał w niemieckich odpowiednikach CLJ oraz w młodzieżowej lidze mistrzów, to jednak w Bundeslidze również dołożył kilka ostatnich podań i goli.

Skromnie bije rekordy

W obecnych rozgrywkach Sancho w 407 minut zdobył gola i zdołał osiem razy asystować kolegom. Na 10 występów tylko trzech nie zdołał okrasić golem lub asystą. Ma nie tylko świetne statystyki, ale także prezentuje naprawdę dobrą i dojrzałą grę w szeregach Borussii. Dodatkowo został najmłodszym Anglikiem, który zadebiutował w zagranicznym klubie w Champions League. Gdyby został w Manchesterze, olbrzymim sukcesem w tym czasie byłby dla niego zapewne debiut w pierwszej drużynie, o bramkach czy asystach słowem nie wspominając. Dlatego tym bardziej zadziwia jego efektywność, która nie przeszła bez echa w żadnych środowiskach związanych z futbolem.

Sancho 2 października przedłużył kontrakt z BVB do 2022 roku i można się spodziewać, że po takim wdrożeniu w sezon wypłata poszła mocno w górę, ale to nie powinno być priorytetem dla młodego skrzydłowego. Zawodnik z takim talentem musi przede wszystkim dużo grać w piłkę, z czym dla 18-latka w Bundeslidze problemu nie ma. Wyrazy uznania okazał także selekcjoner Anglii Gareth Southgate powołując Jadona na październikowe zgrupowanie reprezentacji Trzech Lwów. Wychowanek Watfordu w kadrze zadebiutował 12 października w meczu z Chorwacją. Tym samym znalazł się wśród 10 najmłodszych debiutantów kadry.

“Do a Sancho”, czyli moda na emigracje

W Anglii zaczyna się moda na “robienie Sancho”. Opuszczanie rodzimej Premier League przez utalentowanych młodzieżowców, którzy w Anglii na grę czekaliby czasem latami. Ciśnienie i pieniądze na wyspach znacząco obniżyły wartość wychowanków i choć kluby starają się wprowadzać perełki ze swoich akademii to Ci piłkarze zwyczajnie w klubie macierzystym dostaną o wiele mniej czasu niż na przykład na wypożyczeniu w Bundeslidze. Kończy się więc era wychowywania angielskich talentów w Championship, a do łaski wchodzi spokojny rozwój w ligach starego kontynentu.

Już w poprzednim sezonie Lipsk do siebie ściągnął Ademole Lookmana. Gracz Evertonu w 11 spotkaniach w Bundeslidze wbił pięć goli i zanotował cztery asysty. We Freiburgu razem z Bartoszem Kapustką grał wychowany w Liverpoolu Ryan Kent. W Borussii Mönchengladbach kilka razy wystąpił Reece Oxford wypożyczony z West Hamu. Jednak te konkretne dwa przykłady nie wpisują się w pozytywną narracje całej sprawy. Swoją historie zaczął na pewno pisać już natomiast Reiss Nelson. Wychowanek Arsenalu na rok zamienił “The Gunners” na Hoffenheim. W Niemczech zanotował również nie najgorszy start, rozgrywając dotąd 93 minuty i zdobywając dwie bramki.

Ci wszyscy zawodnicy z Jadonem Sancho na czele sprawiają więc, że mamy do czynienia z nowym trendem. Trendem, który jeszcze kilka lat temu byłby nie do pomyślenia i tych piłkarzy zesłano by najprawdopodobniej do Championship. Z drugiej jednak strony, wiemy, jak poprawiono szkolenie w najbogatszych angielskich klubach w ostatnich latach. Być może po prostu Championship, stało się za bardzo drwalowate dla młodych brytyjskich talentów. Z drugiej strony to z reguły zawodnicy podejmują decyzję o zmianie nie tylko ligi, ale i kraju, więc może klubów nie należy w to mieszać.