Escobar
Plaza Deportiva

Latający ssak to nie tylko symbol samego miasta, ale również jednego z najbardziej rozpoznawalnych klubów w Hiszpanii. Historia głosi, iż dzięki schwytaniu nietoperza miasto zostało odbite spod panowania muzułmanów. Czy ta legenda ma odniesienie w sporcie? Jeśli chcesz go pokonać, musisz go złapać, tylko… najpierw go złap.

Valencia CF to bezprecedensowo jeden z największych klubów w Hiszpanii. Spoglądając na historię, osiągnięcia, możliwości, czy samą popularność. Ta przecież jest równie ważna, co wyżej wymienione elementy. Choć czas, gdy “Los Che” przytaczano w roli poważnego konkurenta “Blaugrany” oraz Realu Madryt minął, to epoka świetności klubu odradza się po raz kolejny. Tym samym trafiamy prosto w ramiona naszego dzisiejszego “Młodego Gniewnego” – Jordiego Escobara.

Odrodzenie to szansa dla młodych

Zespół z Estadio Mestalla w ubiegłym sezonie zajął 4. pozycję w Primera Division i tym samym zmazał plamę z dwóch wcześniejszych, gdy plasował się na 12. lokacie. “Nietoperze” słowo “stabilność” znają na pół gwizdka. Raz szukamy ich w czołówce obok “Los Blancos”, FC Barcelony, czy Atletico, a innym razem walczą o grę w pucharach bądź jedynie o pilot, by obejrzeć je w telewizji. Kto klub z Walencji śledzi, ten wie, że ten brak stabilności potrafi zaskoczyć, gdy przeciwnik najmniej się tego spodziewa. Valencia chce wrócić na szczyt, a piłkarska młodzież ma w tym pomóc.

“Los Che” niejednokrotnie udowodnili, że potrafią wypuścić w świat prosperującą gwiazdę i wszyscy mogliby być zadowoleni, gdyby nie fakt, że użyłem słowa “wypuścić”, nie “utrzymać”. Gdy nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze, a dla dobrze wypromowanego 20-latka gra w wielkim Realu, albo obierając inny kierunek – Chelsea, to zdecydowanie większe uznanie. Zanim tradycji stanie się zadość w obecnej kadrze Valencii kilku młodych dalej można podziwiać. Choćby bezbłędny Carlos Soler, czy 18-letni rekordzista – Ferran Torres (pierwszy urodzony po 2000 roku z debiutem w La Liga). Dzisiaj mimo wszystko skupie się na jeszcze młodszym zawodniku, który na codzień szuka sukcesów w drużynie juniorów. Dzisiaj przybliżę Wam postać Jordiego Escobra.

“Gra z rówieśnikami nie jest dla niego. On po prostu ich przerasta”

Młody Hiszpan rośnie jak na drożdżach i mam tu na myśli jego progres piłkarski. 16-latek niedawno stał się najmłodszym zawodnikiem w historii klubu, który zagrał w dwóch kolejnych spotkaniach pierwszej drużyny. W meczu z tureckim Galatasaray dołączył do ścisłego grona najmłodszych debiutantów, a trzy dni później ustanowił już samodzielny rekord. Jakby historycznych osiągnięć było mało, to warto dopowiedzieć, że Jordi jest w stanie niebawem raz jeszcze wpisać się na długowiekową listę. Jeśli Valencia postawi na Escobara w ligowym meczu przed lutym 2019 roku, to raz jeszcze pobije klubowy rekord dotyczący debiutu.

16-latek imponuje od miesięcy, a na ostatnim zgrupowaniu przedsezonowym (został powołany przez pierwszą ekipę) zaskarbił sobie kolejną rzeszę kibiców. “Jest pewny siebie, ale to go nie zgubi. Zna swoją rolę na boisku. Jest po prostu najlepszy” – wydaje się, iż sporo w tym racji. Wychowanek Espanyolu w swojej sekcji wiekowej czyni cuda i próżno szukać skuteczniejszego napastnika. Escobar najczęściej wybiera lewe skrzydło, ale gra w środku nie stanowi dla niego żadnego problemu. Co ciekawe, jego piłkarskim idolem, a zarazem wzorem jest Polak – Robert Lewandowski.

Jak zapewne zauważyliście, Jordi swoje pierwsze kroki stawiał w Barcelonie, grając najpierw dla Espanyolu, a później FC Barcelony. Jak twierdzi rodzina nastolatka, La Masia nie doceniała wkładu Escobara, więc postanowił raz jeszcze zameldować się w szeregach “Pericos”. W wieku 12 lat wygrywał mnóstwo trofeów, w tym Copa Catalunya, a na boisku odznaczał się nienaganną techniką, jak na swój wiek. Escobar nie należy do zawodników przesadnie skromnych, ale on swoje słowa zamienia w czyny, dlatego wszyscy go kochają. Pokochali i skauci Valencii, którzy po jednym z meczów młodego Katalończyka wpisali go na listę zainteresowań. Widząc poczynania “Los Che”, Barca nie chciała pozostać dłużna. Próby ściągnięcia Hiszpana zakończyły się fiaskiem, a Escobar zdecydował, że podpisze umowę z Valencią. Dla Jordiego aklimatyzacja z miastem nie była problemem, albowiem posiadał tam liczną rodzinę, którą nie raz odwiedzał w okresie wolnym od szkoły.

Oprócz wspomnianej “Blaugrany” o podpis ojca utalentowanego nastolatka starał się także Villarreal oraz Espanyol. Drudzy podwoili ofertę konkurentów w kwestii finansowej oraz długości kontraktu. Niestety dla Katalończyków, temat był zakończony. Walencjo – witaj!

Nowy etap! Panie Escobar, Mestalla miejscem na rozwój?

Na pierwszy ogień trafił do zespołu sekcji Infantil A. Na kolejne zachwyty długo nie czekaliśmy, ponieważ Escobar zakończył sezon z wynikiem 27 bramek. Do kolekcji trafiały kolejne tytuły mi.n Player of the Tournament w Pucharze Forda oraz FK. Następnie zadebiutował na arenie międzynarodowej w “rozwojówce” UEFA, gdzie wspomagał zespół U-16, debiutując chwilę później w drużynie do lat 17. Jordi powoli stawał się ewenementem, albowiem przyzwyczajał wszystkich do gry dwa poziomy wyżej, niż przewidywał jego wiek. W drużynie U-17, będąc jednym z tych najmłodszych, dalej robił swoje – 11 bramek po 60 dniach (poniżej 9 kolejek). Szybki postęp był wodą na młyn dla działaczy klubu. Nie było już na co czekać, trzeba było działać. W taki sposób Escobar przeniósł się do Juvenilu B.

Jak to w wielkim świecie bywa, sukces “perełek” zawsze odbije się echem, nie tylko w kraju. Do walki o Hiszpana ruszyły angielskie i włoskie potęgi. Niektóre doniesienia głoszą, że sam Arsene Wenger był gotów włączyć go do rezerw Arsenalu. Rodzice młodego napastnika do sytuacji podeszli z chłodną głową. Jordi wcale nie chciał odchodzić bez względu na to, jaka marka próbowała go pozyskać. Nie twierdzę, że 15-latek był na tyle poukładany, iż bał się o swoją przyszłość, choćby w Anglii. Escobar w tym przypadku miał sporo szczęścia, iż jego najbliżsi trzymali nerwy na wodzy.

Do gry wkroczyła Valencia i zaproponowała nastolatkowi kontrakt, obowiązujący do 2022 roku. W trosce o przyszłość klubu umowa, jak to często na Półwyspie Iberyjskim bywa, zawierała klauzulę. Zapytacie – ile można zażądać odstępnego za 16-latka, który mimo sukcesów juniorskich w piłce seniorskiej dalej pozostaje niewiadomą? Sam chciałbym wiedzieć. Wiem natomiast, że Mateu Alemany (menadżer klubu) zaproponował kwotę 80 milionów euro. Prawie tyle, ile za kilku innych młodych piłkarzy “Los Che”. To dobry moment, aby przypomnieć, że klauzula 18-letniego Ferrana Torresa została podniesiona z 20 na 100 milionów euro.

Nowa polityka klubu zaczyna działać, a Escobar najlepszym tego przykładem

16-latek w buty pierwszej drużyny wskoczył latem tego roku. Po dobrych występach w pucharach młodzieżowych U-16 ściągnięto go na zgrupowanie pierwszego zespołu. Escobar nie tylko miał pojechać, by zebrać doświadczenie, podglądając starszych kolegów na boisku. Jordi pojechał, bo Marcelino widział go u boku Kevina Gameiro. Wielokrotnie powtarzane słowa prezydenta klubu o postawieniu na szkółkę nie były rzucone na wiatr. Całość starań zespołu z Mestalla ma dopełnić fakt, iż zarząd stał się bardziej wyrozumiały. Tym razem stawiają na politykę wielu szans, wielu porażek. One mają ukształtować wielkie nazwiska. Nie udało się z Isco, nie udało się z Portu – oni zbyt szybko zostali skreśleni.

Swój wywód zakończę cytatem jednego z hiszpańskich dziennikarzy, Carlosa Boscha – “(…), kiedy powiesz im – postawię właśnie na Ciebie – oni ci uwierzą”.

Autor: Michał Kwieciński