Iheanacho

Przyszła piłkarska gwiazda. Rodzi nam się nowa legenda? “Młodzi Gniewni”, wracamy!

Dzisiaj pod lupę weźmiemy promieniującą gwiazdę afrykańskiej piłki, ba… światowej piłki, Nigeryjczyka o nieprawdopodobnym talencie i ogromnej ikrze do gry. Przyjrzymy się mającemu zaledwie 20 lat, Kelechi’emu Iheanacho.

Zawodnik, który na świat przyszedł w 1996 r. w Imo State i jak mnóstwo innych, wielkich geniuszy, urodził się w ubóstwie na przekór swoim życiowym celom. To jednak nie zatrzymało świetnie zapowiadającego się dzieciaka, który wręcz kipiał potencjałem i swym uporem. Chyba przyznacie, że jak na razie wyszło mu to na dobre. Piłka jest jego życiową pasją, jak sam wspomina w jednym z wywiadów dla angielskiej gazety, zawsze tak było. Mając niespełna 13 lat, założył koszulkę swej reprezentacji, był to jednak dopiero początek wielkiej przygody.

2013 i eksplozja talentu

Nie trzeba śledzić kariery Iheanacho, by wiedzieć, że to właśnie w tym roku zrobił on największy progres. To właśnie w 2013 dostał najprawdopodobniej “szansę życia”, by zabłysnąć przed reflektorami Mistrzostw Świata U-17. D tej pory zamiłowanie do futbolu i przyzwoita gra w kraju, miały zmierzyć się ze światowym potencjałem najlepszej młodzieży. W Emiratach Arabskich, bo właśnie tam organizowany był Mundial, wybrał się z zespołem, by zwrócić uwagę, dać z siebie wszystko i zając porządną lokatę. Myślę, że nikt nie wątpił w umiejętności Nigerii, ale kto by przed turniejem postawił, iż to właśnie oni po raz 5 wzniosą puchar po tak nierównych pojedynkach?

Młody Nigeryjczyk był najpewniejszym punktem zaczepienia dla łowców talentów, zresztą dał ku temu wiele powodów. Wybrany najlepszym piłkarzem ów rozgrywek. Chyba nikt nie wątpił w jego umiejętności i predyspozycję, przeprowadzka była tylko kwestią czasu. Portugalia pierwotnie miała być kierunkiem jego podróży, ale sprawy nabrały całkowicie innej perspektywy. “Nadzieja”, bo często tak na niego wołają afrykańscy kibice, trafił do Anglii. Jednej z najlepszych lig świata. Od razu na głęboką wodę – Manchester City.

Rozprostowanie skrzydeł w europie. Początki bywają ciężkie, bywają…

Choć z początku może wydawać się to niecodziennym ruchem “The Citizens” ze względu na ich posunięcia ostatnich lat. Kupić wielką gwiazdę? Tak. Sprowadzić piłkarską sławę zza miedzy? Tak. Ściągnąć młody talent z Afryki? Nie powiedziałbym. Mimo wszystko szybko wszyscy zdali sobie sprawę, iż jest to tylko chwyt biznesowy, a młody piłkarz natychmiast zostanie wypożyczony do słabszej ekipy. Tak się jednak nie stało.

Jego cechy charakteru błyskawicznie o sobie dały znać i w akademii nie musiał długo czekać, by stać się pierwszym nazwiskiem na liście kandydatów do pierwszego zespołu. Jego sytuacja przerosła najskrytsze marzenia a przecież nikt nie dawał mu zbyt dużych szans na przebicie. Latem bowiem w zespole był nadmiar napastników. Chociażby Bony, Dżeko, Jovetić, Aguero, Guidetti, czy Negredo. W końcu dostał swoją szansę, na którą solidnie zapracował. Manuel Pellegrini zabrał Nigeryjczyka na wyprawę do Australii z pierwszą drużyną. To miał być dopiero początek.

Debiut w PL zaliczył podczas spotkania z Watford przy ustalonym wcześniej wyniku. Spędził na murawie tylko kilka chwil, ale mógł wreszcie poczuć smak jednej z najlepszych piłkarskich lig. Pierwsze trafienie przyszło chwilę później podczas starcia z Crystal Palace. Wchodząc w miejsce Bony’ego w końcówce spotkania, selekcjoner zrobił najlepszą możliwą zmianę. Iheanacho znalazł się w wyśmienitej pozycji do dobicia wcześniejszego strzału jednego ze swoich partnerów, dając Manchesterowi City cenne zwycięstwo w 90 minucie. Tego dnia pokazał się raz jeszcze, zdecydowanie wyraźniej dla wszystkich ekspertów i fanów Premier League. Blisko miesiąc później zdobył pierwszego hat-tricka razem z asystą, zostając zawodnikiem meczu.

Nie było widać po nim zawahania, gdy znajdował się w trudnej sytuacji. Nie było po nim widać zmęczenia, gdy szarpał do przodu przy każdej ofensywnej akcji zespołu. Dawał z siebie wszystko, każdy możliwy procent Kelechiego przykładał się na dobre wyniki.

Gwiazdorskie życie i twardy charakter

Grając w takim zespole jak “Błękitni” trzeba nie tylko posiadać niesamowite kwalifikacje piłkarskie, ale również czuć się pewnie przy piłce, jak i bez niej. Wiedzieć, po co wychodzisz na boisko. Nie zaprzepaszczanie kolejnych szans, bo każdy punkt w drodze po tytuł jest istotny. Afrykański snajper niczym wyrwany z bajki posiadał każdą z zasadniczych cech. Sława nie uderzyła mu do głowy i pomimo treningów i częstej gry przy takich piłkarzach jak Aguero, Kompany, czy Silva, nie zmienił się na gorsze. Jego pozycja jest utrapieniem dla wielu młodych grajków. Razem z Wilfredem Bony’m dzielili rolę zmiennika dla wyżej wspomnianego Argentyńczyka.

Pozwoliliśmy odejść Joveticovi i Dżeko, bo mamy Kelechiego. Widzę go pracującego każdego dnia, więc wiem, jak wiele może dać drużynie podczas meczów.

– mówił już były selekcjoner City. Słowa poszczególnych piłkarzy z szatni tylko potwierdzają, iż mierzący zaledwie 177 centymetrów chłopak, zrobi karierę.

Reprezentacja Nigerii, drugi front

Do pierwszej ekipy został powołany tuż po pierwszym sezonie w “The Citizens”. Na początku rozegrał 2 spotkania towarzyskie, zdobywając 2 bramki, a chwilę później występował już w kwalifikacjach do mistrzostw kontynentu, czy niedawno w eliminacjach do Mundialu 2018. Jego pierwsze kroki w seniorskiej ekipie dają więcej niż obietnice zbliżających się lepszych lat dla kraju, w świecie futbolu. Obyśmy właśnie oglądali nowego nigeryjskiego Drogbę. Czas nareszcie przywitać jakiegoś godnego kandydata z Czarnego Lądu.

Nowe roszady na ławce trenerskiej, nowy styl gry. Czy dla Pepa, Iheanacho będzie ważnym czynnikiem?

Nigeryjczyk w poprzednim sezonie rozegrał w lidze angielskiej aż 26 spotkań, strzelając przy tym 8 bramek. Oczywiście przeważnie nie zaczynał od pierwszych minut, ale wpuszczenie go na murawę zawsze skutkowało poprawą gry. Dorzućmy do tego 3 spotkania w FA Cup i 4 bramki! Nawet w Champions League zostawił swój znak. Grał po prostu wyśmienicie. Świetnie wyszkolony, mający bardzo dobre warunki fizyczne. Technika na bardzo wysokim poziomie i finezyjne wykończenie. Jeszcze ta jego lewa noga, często pożądana u drugiego napastnika. Co ciekawe, Kelechi Iheanacho potrafi znakomicie się ustawić w polu karnym przeciwnika co pokazał choćby w spotkaniach z Aston Villą, czy Stoke City.

Obecny sezon 16/17 zakończył z 29 występami w barwach klubowych. 20 razy w Premier League to dla statystycznego zmiennika nie jest zły wynik. Mało tego, wystąpił przeciwko Manchesterowi United zamiast Aguero w pierwszym składzie! Na koncie ogółem ma 7 bramek w rozegranych 899 minutach. Fakt, iż jest to obecnie jedyny pozycyjny zmiennik dla Sergio (nie licząc świeżego Jesusa), pokazuje klasę piłkarską nowej gwiazdy. Wszyscy głęboko w niego wierzą w klubie i kraju a Promise (wdzięczne, drugie imię), może im dać to, czego chcą.

Autor: Michał Kwieciński