Krystian Bielik
Express & Star

Talentu mu nie brakuje, jest zawodnikiem klasowego zespołu, a na boisku wykazuje się chłodną głową czego nie można powiedzieć o mediach. Mowa rzecz jasna o Krystianie Bieliku, który na przestrzeni lat wywołuje mnóstwo kontrowersji, lecz na murawie nie pozostawia wątpliwości.

Zacznijmy od początku, bo trzeba przyznać, że jest o czym mówić. Pierwszy raz, gdy możemy usłyszeć o Krystianie to jego rozpoczęcie dorosłej kariery w Legii Warszawa. 5 występów w Ekstraklasie, debiut w Lidze Europejskiej, występy w kadrach młodzieżowych, całkiem nieźle jak na 17- latka. O utalentowanym zawodniku urodzonym w Koninie usłyszał sam Arsene Wenger i postanowił dać mu szanse. Już 21 stycznia 2015 roku Arsenal ogłosił, że pozyskał za 2 mln funtów młodego Polaka, a ten od razu stał się celem dziennikarzy. Wiadomo na początek miał się ogrywać w drużynach młodzieżowych, by za kilka lat dzielić i rządzić w defensywie “Kanonierów”. Mało kto ma możliwość grania w tak utytułowanym klubie, a on dostał taką okazję i pracował na to, żeby się przebić do pierwszego zespołu.

W sezonie 15/16 zaliczył łącznie tylko siedem występów w drużynie U-21, w których zdobył jednego gola.

Krystian Bielik
Sport.pl
Debiut w pierwszym zespole był tylko kwestią czasu

Duży postęp w karierze piłkarza przyszedł w następnym sezonie. Jego debiut w drużynie seniorów przypadł na spotkanie 1/8 Pucharu Ligi przeciwko Sheffield Wednesday. Rywal nie z najwyższej półki, ale jak się okazało to Arsenal dostał bolesną nauczkę i przegrał spotkanie aż 0:3. Francuski menadżer w tym meczu eksperymentował w wyjściowym składzie. Znalazło się w nim miejsce dla wielu ogranych zawodników, ale od pierwszej minuty dał też pograć nastolatkom – Alexowi Iwobiemu oraz Glennowi Kamarze. Bielik wszedł w momencie, w którym wynik był już przesądzony. Polak zmienił w 60 minucie Kamarę, którego przerosło wyzwanie gry w wyjściowej jedenastce. Były obrońca warszawskiej Legii zaprezentował się przyzwoicie na tle innych debiutujących kolegów. Zrobił dobre wrażenie na obserwatorach, a jeden z największych angielskich dzienników “Daily Mail” napisał po spotkaniu, że powinien dostawać więcej szans w pierwszym zespole. Sam szkoleniowiec nie był jednak przekonany jego występem. –To było dla nich za wiele. Nie są jeszcze gotowi by grać na tym poziomie, żaden z nich – powiedział po meczu Arsene Wenger.

Matka sukcesu jest tylko jedna. Nowe wyzwania, kolejna szansa

Piłkarz bez regularnych występów to piłkarz niepotrzebny. Zgodnie z cytatem “Nowy rok, nowy ja” początek 2017 roku przyniósł duże zmiany w życiu Bielika. Klub z północnego Londynu wypożyczył swojego piłkarza do grającego poziom niżej Birmingham City. Dobre występy w Championship miały przekonać Wengera do umiejętności Polaka. W sumie udało mu się wystąpić 10 razy w nowych barwach.

“Blues”, bo taki przydomek ma klub od koloru swoich koszulek, nie jest czołowym zespołem zaplecza Premier League, więc młodzieżowy reprezentant Polski często wraz z partnerami opuszczali stadion z opuszczonymi głowami. Kogoś trzeba było za to obwinić, więc padło na naszego rodaka i w ostatnich trzech meczach przed końcem wypożyczenia stracił swoje miejsce w wyjściowym składzie. Jego statystyki prezentowały się całkiem korzystnie. 74% celności podań, 50% wygranych pojedynków 1 vs 1, a łącznie zagrane 777 minut miały zaprocentować częstszą grą w czerwonej części Londynu.

Nieudane młodzieżowe Mistrzostwa Europy

ME U-21 w 2017 roku odbywały się w Polsce. Aspiracje kibiców były dosyć spore, bo w końcu trzeba się jakoś zaprezentować w roli gospodarza. Grupa A, bo to w niej występowali “Biało-Czerwoni” była dość mocno obsadzona. Mocni w każdym roczniku Anglicy, dotychczasowi mistrzowie Starego Kontynentu – Szwedzi oraz wielka niewiadoma, czyli Słowacja. W pierwszym spotkaniu bohater tego artykułu nawet nie powąchał murawy. Tak samo było w drugim i trzecim meczu. Marcin Dorna, ówczesny selekcjoner kadry U-21 nie dał Bielikowi nawet kilku minut. Euro dla Polskiej drużyny do lat 21 zakończyło się już po trzech grupowych spotkaniach. Sam kupiłem bilety na mecz półfinałowy w Tychach przed mistrzostwami, licząc po cichu, że będę mógł zobaczyć w tym meczu Polaków. W spotkaniu jednak zagrały reprezentacje Niemiec (późniejszego triumfatora) oraz grupowi rywale naszych, popularne- “Lwy Albionu”. Krystian na pewno nie może wspominać dobrze tego turnieju i szczerze to się mu nie dziwię.

Czarny scenariusz, kontuzja w najgorszym momencie

Trwa letnie okienko transferowe, szansa dla naszego gracza, by następny raz poszukać więcej minut na zapleczu elitarnej Premier League. Łączono go z takimi klubami jak: Norwich City i Nottingham Forest. W spotkaniu rezerw Arsenalu i Manchesteru City, Bielik dostał kontuzji barku. Wyrok? Przerwa w grze potrwa około 8 tygodni i plany z przenosinami prysły jak bańka mydlana. Niestety piłka nożna to brutalny sport, a kontuzje kończyły marzenie o wielkiej karierze wielu piłkarzom. Na szczęście dla samego zawodnika operacja zakończyła się pomyślnie i mógł po niej wrócić do profesjonalnej piłki.

Pierwszą połowę sezonu 2017/2018 trzeba było spisać na straty. Uraz znacząco pokrzyżował plany młodego obrońcy, ale wszyscy mamy nadzieje, że wróci po niej jeszcze mocniejszy. Następca Glika? Sam zawodnik zdaje sobie pewnie sprawę, że o wyjazd na MŚ do Rosji będzie mu bardzo ciężko. Środkowych obrońców w Polsce nie brakuje, ale poza Kamilem Glikiem to nie mamy jakiegoś pewnego i doświadczonego w Europie klasowego środkowego defensora. Za kilka lat kto wie, czy dobrze rozwijający się Bielik nie będzie głównym trzonem naszej kadry? Żeby odpowiedzieć na to pytanie potrzeba jeszcze trochę czasu, gdy na talencie tego grajka poznają się czołowe europejskie marki.

Krystian Bielik
Kanonierzy
Odbudowa formy. Nowy klub srogim sprawdzianem

Walsall to nie duże miasto, znajdujące się 10 km od Wolverhampton. Stołeczny klub Walsall FC występujący w trzeciej lidze angielskiej wypożyczył na pół roku gracza Arsenalu, aby mógł znów regularnie występować. Zajmujący 16 miejsce w League One zespół nie jest pewnie szczytem marzeń defensora, ale żeby mieć jeszcze szanse w drużynie “The Gunners” musi się ogrywać w niższych ligach. Osobiście życzę mu jak największych sukcesów, bo pomimo przeciwności losu widać w tym chłopaku wole walki, ambicje oraz umiejętności do zostania kiedyś wielkim piłkarzem.