Arabia Saudyjska
fot. Związek piłkarski Arabii Saudyjskiej

Jedna z dwóch ekip na mundialu, z której zawodnicy występują tylko w ojczystych klubach. Miesiące przygotowań, dogodne warunki, czy więc mamy do czynienia z czarnym koniem?

Arabia Saudyjska to jeden z czterech zespołów reprezentujących kontynent Azjatycki na mistrzostwach świata w Polsce. Japonia i Korea pokazały, że łatwo sobie w kaszę dmuchać nie dadzą. Katarowi, któremu geograficznie bliżej do Arabii, nie poszło aż tak imponująco, jednak to zespół najsłabszy z całej czwórki. Saudyjczycy to mistrzowie Azji do lat 19, a więc teoretycznie najlepszy zespół z powyższych czterech. Być może wynik mecz z Francją tego nie pokazał, ale z pewnością w ofensywie to zespół groźny, którego nie można lekceważyć.

Nie należałoby rozkojarzonym podejść do Arabii, która w eliminacjach wyeliminowała Azjatyckie tuzy w godnym mistrza stylu. Zaczęli niewinnie od Malezji (2:1), Chin (1:0), które swoją drogą są od lat afiszowane na wyrastającą potęgę piłkarska na wschodzie, i Tadżykistanu (3:1). Jednak już w pierwszym meczu fazy pucharowej przeszli na grubszy kaliber. W 1/4 finału pokonali Australię, uznawaną przecież za mocnego gracza na wschodniej półkuli, być może nie młodzieżowej, ale generalnie piłki. W półfinale zdecydowanie nie było łatwiej, bowiem czyhała na nich Japonia, ale tu również obyło się bez większego trudu. Znów decydującego gola zdobyła gwiazda tej kadry, Turki Al-Ammar. Finał z Koreą Południową Al-Ammar otworzył golem już w drugiej minucie, a potem koledzy dopełnili formalności.

Skoro już zaczęliśmy chwalić Al-Ammara, należałoby dokładniej wytłumaczyć, na czym polega fenomen drobnego pomocnika. Mierzący 172 centymetrów wzrostu ofensywny pomocnik zdecydowanie najbardziej lubi dryblować. Nie chodzi tu o dryblowanie bezskuteczne czy nieefektywne. Balansem ciała potrafi doskonale zmylić przeciwnika. Co ważne, mimo indywidualnych umiejętności nie jest samolubny na boisku, umie rozegrać, dać piękną prostopadłą piłkę do wybiegającego kolegi. Tym bardziej nie dziwi więc, dlaczego Saudyjczyk został uznany za najlepszego zawodnika zeszłorocznego azjatyckiego turnieju.

Zaczaruje skautów?

Niestety mniej kolorowo wyglądają jego występy w klubie. W tym sezonie prawie nie wyglądały, ponieważ 19-latek w Al-Shabab rozegrał tylko 78 minut. Ten rok to duże zaskoczenie po świetnym 2018, gdy Al-Ammar zgarniał wszelkie możliwe wyróżnienia. Najpierw za 10 ligowych spotkań w sezonie 17/18 dostał nagrodę dla najbardziej obiecującego młodego piłkarza ligi SPL. Następnie, oprócz nagrody dla gracza mistrzostw Azji, wygrał miano najlepszego młodego piłkarza na kontynencie Azjatyckim.

Tak jego dłuższą nieobecność w składzie tłumaczy dziennikarz zajmujący się bliskowschodnim futbolem, Shuaib Ahmed: “Trener (zespołu Al-Shebab – red.) Marius Sumudica uważał, że 19-latek nie jest gotowy do gry. Al-Ammar w ubiegłym sezonie na dobrą sprawę nie dostał szansy, żeby pokazać, na co go stać”. Inaczej sytuacja wyglądała w reprezentacji, gdzie Al-Ammar jest absolutnie pierwszoplanową postacią. “Już przed mistrzostwami powiedziałem Turkiemu, że ma takie umiejętności, aby być najlepszym zawodnikiem tego turnieju” – mówił po Mistrzostwach Azji U-19 selekcjoner Khalid Al-Atawi.

“Mam nadzieję, że przeniesie się po sezonie do Europy i któryś klub na przykład z Hiszpanii, Holandii czy Portugalii zdecyduje się na niego” – o przyszłości Al-Ammara mówił Shuaib Ahmed. Tu nasuwa się automatycznie pytanie, czy młody chłopak w ogóle zechce wyjechać z półwyspu Arabskiego. Warunki finansowe oferowane w rodzimej lidze Arabskiej raczej nie skłaniają do szybkiego wyjazdu. Nie ma wątpliwości, że wygodne granie we własnym kraju za dobre pieniądze to nie najgorsza wizja przyszłości. Choć wszyscy reprezentanci Arabii Saudyjskiej na MŚ U-20 grają w Saudi Proffesional League, jak zauważa Ahmed, mentalność młodych chłopaków powoli się zmienia. Pieniądze i wygoda przestają być priorytetem, a zaczynają być nim piłkarska przygoda i sportowe ambicje.

Nieregularni

Jednak ekipa Młodych Sokołów nie kończy się tylko na jednym zawodniku. Kolejnym skutecznym napastnikiem na drodze do młodzieżowego mundialu był Firas Al-Buraikan. Biorąc pod uwagę wszystkie mecze, które od początku trzeba było rozegrać, aby dostać się do Polski miał tych goli nawet więcej aniżeli Al-Ammar. Ale czar lekko pryska, gdy wspomnimy, że do jego dorobku liczą się także eliminacje do Mistrzostw Azji U-19. To w turnieju eliminacyjnym Al-Buraikan zdobył 4 z 5 goli dla Arabii Saudyjskiej U-19. 19-letni napastnik do seniorskiego futbolu zaczął pukać dopiero w sezonie 18/19, ale i tak było to prędzej ciche stukanie, niż walenie w drzwi. Natomiast usprawiedliwia go fakt, że wchodził do drużyny nowego mistrza kraju.

CLJ: ZNAMY WSZYSTKICH SPADKOWICZÓW! ZOBACZ, KTO SPADŁ Z LIGI!

Co ciekawe, kapitanem reprezentacji Al-Atawiego jest Hassan Al-Tambakti, dla którego to już drugie mistrzostwa świata do lat 20 w karierze. Środkowy obrońca w 2017 roku rozegrał cztery spotkania z barwach Młodych Sokołów. Jednym z częściej grających w pierwszym składzie swojego klubu jest Saud Abdulhamid. Zawodnik z numerem drugim może zagrać w pomocy, obronie, a nawet, jak w meczu z Francją, na boku defensywy. Kolejnym kluczowym zawodnikiem kadry może być Ibrahim Mohannashi który odważnie rozpycha się łokciami w pierwszej drużynie Al-Ettifaq. Dwanaście spotkań w tym sezonie to niezły wynik, biorąc pod uwagę, że zaczął regularnie grać w połowie rozgrywek.

Większość zawodników z kadry Arabii rzadko grywa w pierwszych drużynach swoich klubów. To nie dziwi, gdyż w lidze saudyjskiej gra wielu obcokrajowców ze znanymi nazwiskami. Emerytowani piłkarze często mogą zabierać miejsce młodym. Spójrzmy na konkretne nazwiska: Gomis, Xavi, Musa, Prijovic. Robią one wrażenie, choć w rzeczywistości, jak to bywa w egzotycznych ligach, nie zawsze robią one szum na boisku.

Obfite obozy

Gdyby szkoleniowcy chcieli przetestować młodzież w ostatnich kolejkach ligi, nawet nie mieli by na to szans. Wszystko za sprawą rozpoczętego obozu przygotowawczego już 8 kwietnia w Absze. Na ponad dwutygodniowym zgrupowaniu w ziemi ojczystej skupiono się na treningu. Arabska Federacja publikowała przed każdym treningiem listę aktywności i zadań, jakie na boisku wykonają zawodnicy. Dużo było ofensywy, ataku pozycyjnego, utrzymywania się przy piłce i oczywiście stałych fragmentów.

Licząc natomiast wszystkie sparingi i zgrupowania przed mundialem, na Półwyspie Arabskim zaczęto się już przygotowywać w styczniu. Wtedy do Arabów przyjechali Senegalczycy i ograli ich 2:0. W marcu Saudyjczycy ponieśli kolejne porażki z Argentyną (0:5) oraz Urugwajem (0:2). Po kwietniowym zgrupowaniu wyniki trochę się poprawiły. Podopieczni Al-Atawiego wygrali 2:1 z Nigerią oraz 2:0 ze Słowenią, zremisowali 1:1 z Meksykiem i przegrali 0:3 z Kolumbią.

Do Austrii, gdzie piłkarzom towarzyszyła piękna górska sceneria i znakomite warunki, reprezentacja Saudyjczyków zabrała specjalnego kucharza z Egiptu. Ryż, który jedli zawodnicy był specjalnie dostarczany z Arabii Saudyjskiej na stary kontynent. Żeby nie było jednak tak dobrze, piątego maja zaczął się Ramadan, piłkarze musieli trenować codziennie, a posilać się mogli tylko przed wschodem i po zachodzie słońca. To duża bolączka wszystkich arabskich zespołów, ale w kuluarach mówi się, że nie zawsze Ramadan jest restrykcyjnie przestrzegany przez sportowców.

Omijajcie góry, lasy, doły

Na ostatnią fazę przygotowań Saudyjczycy pojechali do Portugalii, by między innymi zmierzyć się z mistrzami Europy do lat 19. Pojedynek najlepszych 19-latków z Azji i z Europy skończył się wysoką wygraną Portugalczyków 3:1. Strzelcem jedynego gola dla Arabów był Al-Gashayan, który w spotkaniu MŚ z Francją już w 11 minucie musiał opuścić boisko z czerwoną kartką. To wydarzenie w dużej mierze przekreśliło pierwsze spotkanie Arabii na mundialu. Jednak Saudyjczycy zaskoczyli wszystkich organizacją w defensywie. Nie pozwalali bowiem tak łatwo przedzierać się Francuzom we własne pole karne, mimo gry w dziesiątkę.

Krążą pogłoski, że Ramadan nie jest jedynym problemem Młodych Sokołów. Podobno Saudyjczycy słabo zaaklimatyzowali się w Polsce, powodem mają być rzekomo różnice kulturowe. Nie chodzi tu o zastrzeżenia co do organizacji, a co do okresu przygotowawczego, który przecież był tak szeroko i bogato planowany. Dlatego nie do końca należy te doniesienia traktować poważnie.

Tegoroczny Ramadan trwa do 4 czerwca, czyli do daty, kiedy kończy się faza 1/8 finału. Arabia Saudyjska po pierwszym meczu na mistrzostwach ma 0 punktów, ale przed sobą ma następne dwa spotkania: z Panamą i Mali. Wciąż więc szansę piłkarzy Al-Atawiego na awans są całkiem niezłe, szczególnie, że w meczu tych dwóch ekip padł remis. Po meczu z Francją widać było olbrzymią determinację, jeśli więc Saudyjczykom starczy sił na grę co trzy dni, mogą jeszcze dołączyć do azjatyckich zaskoczeń.