azjatycki klasyk

Reprezentacja Japonii przegrywa na Arenie Lublin z Koreą Południową w 1/8 finału. Azjatycki klasyk definiuje jedna akcja.

Podopieczni Kageyamy, choć żegnają się z turniejem, to do kraju wracają z podniesioną głową. Przed mundialem wydawało się, iż mają niewielkie szanse na wyjście z grupy. W niej mocni Włosi, mistrzowie Ameryki Południowej i niewygodny Meksyk. Tymczasem Azjaci udowodnili, iż nigdy nie należy lekceważyć zespołu z Kraju Kwitnącej Wiśni nie odnosząc ani jednej porażki.

Z Koreą nie zagrał Koki Saito i Kyosuke Tagawa. Obaj z urazem po ostatnim meczu grupowym z Włochami przedwcześnie wrócili do ojczyzny. “Jestem bardzo rozczarowany, że dla mnie ten turniej już się skończył. To było wyjątkowe przeżycie, ale wierzę w przyjaciół, którzy zamierzają walczyć dalej? – mówił Tagawa przed dzisiejszym meczem z Koreą.

Już przed turniejem selekcjoner Masanaga Kageyama musiał ułożyć zespół bez kilku kluczowych piłkarzy, których wyeliminowała kontuzja bądź powołanie do pierwszej kadry.

Azjatycki klasyk musiał się “rozgrzać”

W pierwszej części spotkania to “Samurajowie” byli stroną przeważającą, choć na zwiększenie tempa trochę musieliśmy poczekać. Korea Południowa oddała inicjatywę przeciwnikowi tylko po to, by samemu wycofać się do defensywy i szukać kontr. To właśnie Koreańczycy stworzyli sobie najgroźniejszą sytuację w pierwszej połowie. W okolicach 25. metra z rzutu wolnego postraszył największy gwiazdor, gracz Valencii – Kang-in Lee.

JACEK MAGIERA: “TO KONIEC TEJ REPREZENTACJI” – KLIKNIJ TUTAJ!

Po zmianie stron Korea natchniona ostatnimi minutami przed zejściem do szatni próbowała zamknąć drugą linię japońskiego zespołu. Podopieczni Kageyamy z minuty na minutę coraz bardziej rozciągali grę, a w rolę dyrygenta wcielił się Miyashiro. Mimo prób Nishikawy, czy wspomnianego Miyashiro brakowało skuteczności. Tej nie zabrakło Og Se-Hunowi, który na kilka minut przed końcem regulaminowego czasu gry wpakował piłkę do bramki Wakahary.

“Przed przerwą staraliśmy się przetrzymać ataki rywala i chcieliśmy śmielej uderzyć po zmianie stron. Cieszymy się, że mogliśmy wówczas wykorzystać nasze atuty” – mówił selekcjoner Korei Południowej, Jungyong Chung.

Odpadają, ale zyskują wiele

Turnieje młodzieżowe to nie tylko moment dla glorii i chwały, ale głównie dla samych piłkarzy. Dzięki dobrej prezencji część z nich jest w stanie błyskawicznie ruszyć swoją piłkarską karierę. Na polskich boiskach świetnie pokazali się Mitsuki Saito, Fujimoto, Miyashiro, Tagawa czy Seko. Wydaje się, że na zainteresowanie ze strony Europy długo czekać nie będą musieli.

Autor: Michał Kwieciński