Trener Tahiti
FOT: Mikołaj Barbanell/Bay Media/pilkarskiswiat.com

Trener Tahiti, Bruno Tehaamoana mimo tego, że jego drużyna przegrała wszystkie mecze, jest zadowolony z postawy swojego zespołu na mistrzostwach świata U-20. Zaznacza w swoich wypowiedziach, że gdyby nie Moana Pito, przegrywaliby dużo wyżej.

Kraj na Oceanie Spokojnym zamieszkuje ponad 280 tysięcy mieszkańców, przylecieli do Polski na mistrzostwa świata U-20 w roli “kopciuszka”. Dla tych młodych chłopaków ta impreza miała być wielkim przeżyciem i cennym doświadczeniem. Trener Tahiti nie ukrywa, że będzie zadowolony, jeśli kiedyś, choć jeden piłkarz z jego kadry, będzie grał profesjonalnie w piłkę nożną. To dużo mówi o poziomie piłkarskim, jakim prezentują Tahitańczycy, aczkolwiek nie można odmówić im walki i zaciętości. Co więcej, nie są najgorszą drużyną na tym mundialu. Otóż reprezentacja Tahiti owszem przegrała 3 mecze a ich bilans bramkowy wyniósł 0:14. Jednak Honduras skończył turniej w Polsce z 19. straconymi golami.

BARTOSZ SLISZ PO MECZU Z SENEGALEM: “NIE OSZUKUJMY SIĘ, MIELIŚMY MAŁO SYTUACJI”

Amatorzy z charakterem

“Przyjechaliśmy na ten turniej przede wszystkim zebrać cenne doświadczenie, ponieważ nie jesteśmy profesjonalistami, w odróżnieniu od wszystkich naszych rywali” – mówi Samuel Liparo, defensor Tahiti. U nich w kraju są tylko dwa poziomy rozgrywkowe, jeśli chodzi o ligę, gdzie grają sami amatorzy. Sama obecność na takim turnieju dla tych chłopaków to wielkie przeżycie. FIFA niejako im to umożliwiła, gdyż z Oceanii na mundialu kwalifikują się dwie ekipy. Tahiti, aby awansować na mistrzostwa świata u-20 w Polsce, musieli wyeliminować: Papuę Nową Gwineę, reprezentację Tonga i Wyspy Salomona. Trener Tahiti, Bruno Tehaamoana przekonywał, że ich celem na mundialu jest zdobycie, choćby jednej bramki. Reprezentacja Tahiti ostatni raz na Mistrzostwach Świata U-20 była w 2009 roku, wtedy przegrali wszystkie trzy mecze i mieli stosunek bramkowy 0:21. 

“Jako reprezentanci małej wyspy na Oceanie Spokojnym próbowaliśmy pokazać się z jak najlepszej strony na arenie międzynarodowej. Myślę, że doświadczenie tu zdobyte będzie procentowało. Po raz pierwszy udało nam się na żywo uczestniczyć w tak prestiżowym turnieju, a byliśmy tu najmłodszą drużyną” – stwierdza trener Tahiti. Średnia wieku całej kadry Tahiti na mundialu wynosi 18,7.

Moana Pito

Już od pierwszego meczu Tahiti w oko kibiców na całym świecie wpadł Moana Pito. Jednak nie z uwagi na jego postawę w bramce, a sylwetkę. Mimo to mierzący 177 centymetrów wzrostu golkiper wielokrotnie podczas mundialu ratował Tahiti przed stratom kolejnych goli. Media na Tahiti pisały o nim tak: “Z pewnością Kolumbia zdominowała grę i mogłaby zdobyć więcej bramek bez heroicznej Moany Pito, autora wielu wspaniałych interwencji”. Trener Tahiti po meczu z Kolumbią podkreślał, że Pito bronił kapitalnie i gdyby nie on porażka byłaby wyższa:

“Myślę, że pierwsza połowa była najlepsza z tych trzech gier. Gratuluję moim zawodnikom, ponieważ podnieśli swój poziom, który musieli podnieść, żeby tu grać. Pogratulowaliśmy po meczu naszemu bramkarzowi, który choć wpuścił sześć bramek, to spisywał się znakomicie. Na Tahiti mamy wielu dobrych bramkarzy”. Tehaamoana nawiązywał jeszcze do m.in. mierzącego 195 centymetrów wzrostu 16-letniego bramkarza francuskiego klubu, Saint-Etienne. Młody Tahitańczyk nie zagrał na mundialu nawet minuty, ale w przyszłości może być ważną postacią w seniorskiej reprezentacji Tahiti.

Terai Bremond

Oprócz Pito warto wyróżnić zawodnika z numer 6 na koszulce, Teraia Bremonda. 18-letni pomocnik francuskiej Toulouse dwoił się i troił, żeby pozostawić nie tylko po sobie, ale po całej drużynie, dobre wrażenie. Osoby, które oglądały mecze Tahiti na mundialu, zwracały uwagę na Bremonda. Można było też zauważyć, że gdy jego koledzy z drużyny nie wiedzieli co z piłką zrobić, podawali ją właśnie do Bremonda.

“Po porażce jest rozczarowanie, ale teraz jest tak, jak powiedział nam trener, tu jest wysoki poziom, możemy być z siebie dumni. Mimo że nie strzeliliśmy gola, włożyliśmy w naszą grę całe serca. Taki jest nasz styl gry. Dziękujemy Polinezji za wsparcie, a także Oceanii” – podsumował mundial Terai Bremond.