po finale
Własne

Ukraina w finałowym starciu mistrzostw świata U-20 wygrała 3:1 z Koreą Południową i tym samym stała się nowym mistrzem globu.

Selekcjoner reprezentacji Korei uważa, że turniej w Polsce był ogromnym sukcesem jego zespołu: “Na tym turnieju pokazaliśmy, na co nas stać, daliśmy z siebie wszystko, aczkolwiek dziś w finale czegoś zabrakło. Zespół wspólnie przebył długą drogę, a jak wrócimy do kraju to z całą pewnością moi piłkarze pokażą, co udało się tu osiągnąć już w swoich klubach”.

Choć Azjaci w fazie grupowej mierzyli się z europejską drużyną (Portugalią), to w fazie pucharowej nie trafili na żadnego rywala ze “Starego Kontynentu”. Selekcjoner spodziewał się dobrego przygotowania taktycznego rywala, sam postanowił odpowiednio dopasować zespół do gry Ukrainy.

“Przygotowaliśmy nasz zespół tak, by przebić mocną defensywę rywala. W pierwszej połowie, gdy zdobyliśmy szybko bramkę wydaje mi się, że moi zawodnicy za bardzo dążyli do powiększenia wyniku i to mogło nas doprowadzić do tego, że Ukraina wykorzystała nasze słabości. W drugiej połowie graliśmy więcej pressingiem, chcieliśmy grać piłką, zwiększyć jej posiadanie. Niestety popełniliśmy kilka błędów, a rywal je skrzętnie wykorzystał”.

Koreańczycy wracają mocniejsi o nowe doświadczenia, które mają kształtować kolejnych reprezentantów pierwszej kadry: “Sporo się nauczyliśmy podczas tego turnieju, mimo że w finale nie udało się wygrać. Chcemy teraz koncentrować się na dalszym rozwoju, bo wiele tu osiągnęliśmy. Mam nadzieję, że moi zawodnicy będą z siebie dumni, nie powinni się smucić”.

“Nawet ja jestem zaskoczony tak szybkim rozwojem moich zawodników. Są coraz lepsi z meczu na mecz. Tutaj grali na scenie międzynarodowej, a to też motywuje, więc będzie to dla nich spore doświadczenie w dalszym rozwoju. Nauczyli się przede wszystkim przygotowywać do tego typu turniejów i w przyszłości część z nich trafi do pierwszej drużyny” – dodaje Jeong-yong Jung.

Jak mowa o finale, to i nie brakowało emocji: “Bardzo to przeżywam, że muszę pożegnać się z tą drużyną. Ostatnie zespoły pracowały ze mną 2-3 lata i te osoby weszły do profesjonalnych klubów. Ci piłkarze są dla mnie bardzo ważni i wspólnie graliśmy od dłuższego czasu. Powiedziałem im przed spotkaniem, że to nasz ostatni wspólny mecz, ale myślę, że możemy się w przyszłości jeszcze razem spotkać. Ja dalej będę trenował młodzież… a może przyjmę inną pracę? Kto wie”.

RELACJA PO FINAŁOWYM MECZU MUNDIALU U-20 – TUTAJ!

Po tym, jak w sali konferencyjnej pojawił się selekcjoner reprezentacji Ukrainy chwilę później dołączył do niego cały zespół hucznie, świętując i oblewając się wodą. Trener Petrakov nie ukrywał zadowolenia: “Nie wiem, co powiedzieć. Nie dotarło to do mnie jeszcze. To był dla mnie najważniejszy mecz w życiu, a przecież najmłodszy nie jestem”.

Ukraiński zespół już po etapie półfinałów nie krył radości. Zdaniem selekcjonera  to zwycięstwo to jedno z największych osiągnięć ukraińskiej piłki: “Prezydent zadzwonił do mnie i pogratulował. To samo zrobił trener pierwszej reprezentacji. Na ten sukces pracowała cała federacja, nie tylko my tutaj zgromadzeni.  Dziękuję także Polakom, jestem wdzięczny za wasze wsparcie. Czuliśmy się tu jak w domu”.

Podczas finałowego starcia w pierwszej jedenastce pojawił się Supriaha, który zastąpił grającego dotychczas Sikana. Drugi z wymienionych na turnieju w Polsce strzelił aż cztery bramki, więc taki zabieg zrodził wiele pytań: “W sporcie wiele rzeczy jest opartych na intuicji. Czułem, że Supriaha  musi zagrać i dlatego dałem mu szansę. Każdy zawodnik się rozwija, a ja staram się pomóc im zaistnieć”.

Petrakov poproszony o wyróżnienie nazwisk, które możemy niebawem oglądać w seniorskiej kadrze odpowiedział krótko: “Według mojego doświadczenia nie jest dobrze kogoś wskazywać, chwalić jednostkę. Oni będą mieli świetlaną przyszłość, jeśli nie spoczną na laurach i dalej będą się rozwijać. Talentu im nie brakuje, teraz wiedzą, co to znaczy zagrać na mundialu”.