Włochów

Zapomnieni przez rodaków Włosi bronią w Polsce brązowego medalu. Mistrzostwa świata U-20 to dla nich nie pierwszyzna, podobnie jak konfrontacje z Polską.

Na tym mundialu mamy do czynienia z wyjątkowo anonimową drużyną Włoch. Z Półwyspu Apenińskiego na wielkie imprezy zawsze przyjeżdżały znane nazwiska, a do Polski zawitały co najwyżej gwiazdy Serie B. Na początku warto wyjść z tego krzywdzącego stereotypu i przypomnieć, że nie jesteśmy w futbolu seniorskim. Panują trochę inne prawidła. Reprezentacje U-20 to w ogóle jeszcze mocno koneserski futbol. Nie gra tu wiele znanych piłkarzy, a szczególnie, jeśli chodzi o tegoroczną reprezentację Włoch, która najmocniejsze armaty zostawiła w kraju na Euro U-21.

Z ekipy Paolo Nicolato tylko dwie postacie w mijającym sezonie co weekend stąpały po boiskach Serie A. W zasadzie nawet napisanie, że grali co tydzień, jest przesadą. Większość zawodników regularnie ogrywa się w Serie B, niektórzy za granicą, kilku nawet w juniorskich Primaverach. Łączna wartość zawodników na transfermarkt.pl wynosi mniej niż 20 milinów. Z pewnością po mistrzostwach liczby w tabelce wzrosną, bo rzeczywisty stan rzeczy już wygląda o wiele lepiej dla Włochów.

“Dwa lata temu Włosi zajęli trzecie miejsce, a w składzie mieli niewielu zawodników, którzy już zadebiutowali w Serie A – wtedy grał Nicolo Barella, Giuseppe Pezzella czy Rolando Mandragora. Teraz też ich wielu nie ma, ale nie oznacza to jednocześnie, że są słabsi” – komentuje obsadę Włochów dziennikarz zajmujący się włoską piłką, Aleksander Bernard.

Niedoceniane Serie B

Patrząc w kontekście konfrontacji młodzieży polskiej z tą włoską, nasza pierwsza liga nie równa się Serie B. Już bardziej Ekstraklasa dorównuje może poziomem do Serie B, więc już na starcie powinniśmy podchodzić do Włochów z szacunkiem. A po Polskich boiskach na MŚ biega chociażby Pinamonti, kapitan reprezentacji Włoch U-20, który w tym sezonie Serie A rozegrał ponad 1600 minut, trafił pięć razy do siatki i miał trzy asysty. Bezwzględny lider kadry Italii ma już jedno trafienie na mistrzostwach. W spotkaniu z Ekwadorem, które decydowało o awansie Włochów, Andrea strzelił jedynego gola, dającego zwycięstwo.

Drugim znaczącym zawodnikiem, który stażem przerasta kolegów, jest Luca Pellegrini. To bardzo mocny punkt tej kadry. Lewy obrońca ma za sobą ponad 1000 minut rozegranych w przyszłym klubie Sebastiana Walukiewicza, Cagliari Calcio. Ponadto jeszcze jesienią w Romie wystąpił w dwóch spotkaniach Ligi Mistrzów. W kadrze Nicolato Pellegrini występuje dość nietypowo w środku pomocy, gdy Włosi grają w ustawieniu 3-5-2. Nominalny defensor dość szybko zaznaczył swoją obecność na mundialu, bo już w pierwszym spotkaniu zaliczył asystę przy trafieniu Ranieriego.

Razem dorastali

Jeśli poruszamy temat ofensywnych aspektów Azzurrich, trzeba wymienić nazwisko Scamacci. Ten napastnik raz już nieźle załatwił Polaków, ale o tym za chwilkę. Scamacca to najprawdopodobniej największy talent z tej grupy zawodników, we Włoszech wiedzą to już od kilku lat. Mimo tego, w tym sezonie nie zdołał rozegrać nawet 300 minut w seniorskich ligach. Sezon zaczął optymistycznie, od dość regularnej gry w holenderskim PEC Zwolle. Tam jednak nie zachwycał, złapał kontuzję kolana, wrócił do Sassuolo, gdzie nie powąchał ani razu murawy Serie A. Podobno chłopakowi nie wyrabia głowa, konkretnie szkodzi mu bujanie w obłokach.

Niestety dla przeciwników, w kadrze przyzwyczaił do skuteczności. W Polsce już zdążył zapisać się na kartach turnieju. Zaliczył dwie asysty i miał spory wkład w awans zespołu do fazy pucharowej. Zarówno Scamacca, Pinamonti, jak i Pellegrini odpoczywali w środowym starciu z Japonią. Co ciekawe, Nicolato wystawił do składu chociażby Davide Bettelle, który kilka dni temu wyjechał ze zgrupowania i we Włoszech rozgrywał mecz barażowy o awans do Seria A w barwach Pescary.

ZOBACZ, DLACZEGO HONDURAS JEST NAJGORSZĄ DRUŻYNĄ NA MŚ U-20 W POLSCE!

“Cieszę się, że dołączyłem do drużyny, nawet jeśli jest to spowodowane przegraną w play-offach. Znamy się tu wszyscy i dorastaliśmy razem, od drużyny U-15, aż do teraz” – przyznawał po przyjeździe Bettella. Kwestia zżycia tej drużyny jest często wymieniana jako jej mocna broń. To grupa zawodników, której duża część zbiera boiskowe zgranie już od najmłodszych kategorii reprezentacji. Selekcjonerzy albo nie mają w czym wybierać, co jest wątpliwą tezą, więc pewnie obstawiają po prostu przy swoich pewniakach, którzy ich raczej nie zawodzą. “Wielu z nas zna się jeszcze z czasów kadry U-15. To nasz duży atut” – podkreślał także Scamacca.

Polsko-Włoska historia

Począwszy od mistrzostw europy do lat 17, gdzie obecne pokolenie, nazwijmy je “U-20”, odpadło już w fazie grupowej, rozpoczęło się strzelanie na turniejach dla Scamacci i Pinamontiego. Nazwiska te same, ale już dwa lata później wynik był o wiele lepszy. A po drodze do sukcesu trzeba było pokonać między innymi Polskę. W marcu 2018 roku Polacy i Włosi rywalizowali w jednej grupie eliminacyjnej Elite Round do EURO U-19. W kadrze prowadzonej przez Dariusza Dźwigałę wystąpiło dziewięciu zawodników, którzy są w mundialowej drużynie Magiery. Dla Polaków był to drugi mecz grupowy, mówiąc wprost – mecz o wszystko.

Po pierwszej połowie Polacy wygrywali 2:1 po golach Kopacza i Walukiewicza. Niestety w drugiej połowie Scamacca postanowił ostatecznie zakończyć nadzieję Polski i łącznie ustrzelił hattricka. Z naszej strony odpowiedział jeszcze Kopacz, ale wszystko zakończył golem na 4:3 Bettella. To mógł być jeden z lepszych i bardziej emocjonujących meczów naszej młodzieżówki w zeszłym roku. Naprawdę przyjemnie się to oglądało, szczególnie, że nie odstawaliśmy wiele od przeciwników, gdzie na “kierownicy” wystąpił chociażby znany teraz z Romy Zaniolo.

Drugi raz te zespoły w podobnym zestawieniu wpadły na siebie już w kategorii U-20. Jacek Magiera został od samego początku wrzucony na głęboki tłuszcz, rywali w debiucie nie miał łatwych. Włosi wysoko pokonali Polaków 3:0, tym razem katem okazał się Moise Kean. Obejrzawszy tego chłopaka na żywo od razu było widać, że siedząc na ławce w Juve się marnuje. Wielka szkoda, ale i dla nas szczęście, że drugi raz do Polski nie zawitał. Nie można jednak sprowadzać całej porażki do napastnika. Przepaść była widoczna gołym okiem. Po tamtym meczu trener Magiera podkreślał, że z taką intensywnością gry z Włochami się nie wygra i będzie nad tym pracował.

Bronią medalu

Zgranie, doświadczenie, umiejętności indywidualne, to mocne strony włoskiego zespołu. Nie od dziś także wiadomo, że w słonecznej Italii ogromną wagę przykłada się do lekcji taktyki. Na ten moment reprezentacja Włoch do lat 20 może zagrać dwoma ustawieniami, co już zdążyła pokazać na tym mundialu. “Zmieniliśmy ustawienie (z 3-5-2 na 4-3-3 – przyp.red.), ale duch drużyny został ten sam, co jest najważniejsze. To tylko potwierdza, że mamy bardzo dobrą grupę piłkarzy, którym mają dobre cechy wolicjonalne. Niespodziewanie wygraliśmy grupę, mierzyliśmy się z silnymi drużynami. Trochę cierpieliśmy, bo inaczej nie mogliśmy grać, ale zrobiliśmy to z niesamowitym duchem. Chciałbym podziękować chłopakom i sztabowi, wykonali dobrą robotę” – mówił po meczu z Japonią selekcjoner Nicolato.

Jednak każdy sznurek makaronu ma dwa końce. Mimo tych zalet, wciąż lewy obrońca musi występować w drugiej linii, co może świadczyć o mierności włoskich pomocników. Najsłabszy punkt włoskiej kadry? “Środek pola. Bardzo dobrze w nim wygląda Esposito, ale Frattesi czy Alberico nie prezentują pełni swoich możliwości, zdarzają im się proste błędy. Lepiej też mógłby wyglądać Del Prato. Jako całość Włosi prezentują się dobrze, przez co słabe punkty są zdecydowanie mniej widoczne” – odpowiada Olek Bernard.

Zalety zaletami, wady wadami, ale Włosi potrafią naprawdę dać przeciwnikom lekcje futbolu. Jak dotąd nie pokazali pełni możliwości na mundialu, być może fajerwerki zostawili na fazę pucharową. Z pewnością mają coś do udowodnienia. Chcą, aby cała Italia usłyszała o drużynie, która przez mistrzostwa europy została w ojczyźnie kompletnie zapomniana. Do następnego pojedynku Polski z Włochami pozostały już tylko godziny. Historycznie Włochy mają dużą przewagę, ale Polacy po swojej stronie mają atut własnego boiska. Włosi będą bronić brązowego medalu z 2017 roku, my natomiast zawalczymy o marzenia.