Belgia
SoccerBible

Inauguracja Mistrzostw Świata w Rosji już jutro. I choć w naszych sercach pojawia się ból związany z nieuchronnie zbliżającym się zamknięciem “Drogi na Mundial”, to z drugiej strony cieszymy się, że już za kilkanaście godzin rozpocznie się piłkarski maraton, który potrwa aż do połowy następnego miesiąca. Zanim jednak rozsiądziemy się wygodnie przed telewizorami, do naszego piłkarskiego laboratorium trafi jeszcze jedna reprezentacja – reprezentacja Belgii. 

Belgowie po wielu latach posuchy wrócili do piłkarskiej elity. Przed czterema laty jechali do Brazylii jako grupa młodych, utalentowanych, ale również niedoświadczonych zawodników. Swój udział w Mistrzostwach zakończyli wówczas na ćwierćfinale. I choć dało się przed turniejem słyszeć głosy, wskazujące ekipę “Czerwonych Diabłów” jako kandydatów do medalu, to piłkarze i tak mogli wracać do domu z podniesionymi głowami. Znacznie gorzej sytuacja wyglądała dwa lata później, podczas EURO 2016. Gdy jasne stało się, że Belgia w ćwierćfinale podejmie Walię, wszyscy głosili, że podopieczni Marca Wilmotsa mają już autostradę aż do samego finału. Tymczasem Wyspiarze wygrali 3:1 i Belgowie mogli pakować walizki. Nadchodzący czempionat to zatem idealna okazja, aby w końcu przełamać impas i na wielkiej imprezie ugrać coś więcej niż miejsce w najlepszej ósemce. Jednak czy to w ogóle możliwe?

Trójką w obronie. Zabójcza broń, czy kula u nogi? 

Belgia
transfermarkt

Na papierze skład Belgów wygląda naprawdę rewelacyjnie. Fantastyczny potencjał w ofensywie, którego pozazdrościć mogą nawet najlepsi. Za kreowanie akcji odpowiedzialny jest prawdopodobnie najlepszy pomocnik na świecie, a więc Kevin De Bruyne. Czego chcieć więcej? Na pierwszy rzut oka Belgia wygląda na reprezentację bez skazy. Stan rzeczywisty nie odpowiada jednak naszym wyobrażeniom, a wszystko za sprawą ustawienia, jakie preferuje Roberto Martinez.

Nie sposób nie zauważyć, że Belgia jest reprezentacją, w której drogę do bramki strzeże trójka środkowych obrońców. Z autopsji wiemy, że takie rozwiązanie może nieść tyle samo zalet, co i wad. Belgom regularnie zdarza się zapominać o zadaniach defensywnych i w destrukcji często widzimy tylko trzech zawodników. Największą sklerozę ma tutaj przedstawiciel ligi chińskiej – Yannick Carrasco. Ponadto, wszyscy podstawowi defensorzy z wyjątkiem Vertonghena borykali się ostatnio z urazami. Całokształt nie napawa optymizmem i pozostaje dużym zmartwieniem dla belgijskich kibiców. Dziurawa linia obrony w meczu z każdym lepszym przeciwnikiem oznacza opłakane skutki.

Swego rodzaju pocieszenie może stanowić dyspozycja zawodników usposobionych bardziej ofensywnie. Formacja z trójką obrońców pozwala Belgom momentami atakować nawet piątką zawodników, których zazwyczaj obsługuje Kevin de Bruyne. Gdy w narożniku na nogach słania się kiepski – praktycznie bezbronny przeciwnik – Belgowie nie znają litości. Schody zaczynają się, gdy trzeba stawić czoła większemu wyzwaniu. Potwierdzeniem tych słów jest chociażby sparing rozegrany na początku czerwca z Portugalią (0:0), czy kilka miesięcy wcześniej – w listopadzie – z Meksykiem (3:3). Wystarczy, że rywal jest nieco bardziej zorganizowany taktycznie, a podopieczni Martineza automatycznie zostają pozbawienie swoich największych atutów. Łatwa grupa eliminacyjna sprawiła, że Belgia na dobrą sprawę praktycznie nie grała meczów z rywalami z wyższej półki. Jeśli “Czerwone Diabły” faktycznie myślą o pierwszym od 1986 roku awansie do półfinału MŚ, to po pierwsze – będą musieli ustrzec się przed błędami w obronie, a po drugie – wykorzystać każdą nadarzającą się sytuację. Tylko piłkarskie wyżyny mogą dać Belgom upragniony sukces.

Najmłodsza legenda Anderlechtu 

Belgia
AFP Photo, John Thys

Gdybyśmy “Drogę na Mundial” realizowali przed Mistrzostwami Świata w Brazylii to w kwestii młodych graczy byłoby o czym pisać. Dziś jest jednak inaczej. Kadra Belgii od kilku już lat – z drobnymi wyjątkami – działa na dobrą sprawę w oparciu o zasadę “kopiuj i wklej”. Jedną z niewielu nowych twarzy w szeregach “Czerwonych Diabłów” jest gracz AS Monaco Youri Tielemans. Były gracz Anderlechtu Bruksela to jedyny przedstawiciel młodzieżowej piłki w drużynie prowadzonej przez Roberto Martineza, który będzie miał szansę na występ w Rosji. Drugim najmłodszym wybrankiem hiszpańskiego trenera jest Leander Dendoncker, który ma już na karku 23 lata.

Wracając jednak do Tielemansa. 21-latek ostatni sezon – co tu dużo mówić – miał po prostu przeciętny. W 35 meczach strzelił jedną bramkę i zanotował dwie asysty, a jego gra nie przyprawiała kibiców o zawroty głowy. Gdyby Radja Nainggolan nie wszedł w otwarty konflikt z trenerem, to prawdopodobnie imprezę czterolecia piłkarz Monaco obejrzałby w kapciach przed telewizorem. Wspominane przed chwilą okoliczności sprawiły jednak, że legenda Anderlechtu jedzie do Rosji. Eskapada za naszą wschodnią granicę ma posłużyć Tielemansowi przede wszystkim za poligon doświadczalny. Jego głównym zadaniem będzie obserwacja starszych kolegów i najprawdopodobniej gra w końcowych fragmentach meczów. Trzeba powiedzieć wprost – nawet jeśli Belgia sięgnie szczytu to wkład Tielemansa w ten sukcesu będzie miał charakter symboliczny.

Wymówki nie wchodzą w rachubę 

Mistrzostwa w Rosji będą znacząco różnić się od tych sprzed czterech lat. Belgia to już drużyna doświadczona. Choć średnia wieku to niespełna 28 lat to piłkarze grają ze sobą od lat. Można zatem śmiało powiedzieć, że kolejne niepowodzenie na wielkiej imprezie może nie znaleźć akceptacji w południowych Niderlandach. Miejsca na wymówki po prostu nie ma.

I choć nikomu nie życzę nigdy źle, to staram się zachować trzeźwe podejście do szans każdej z drużyn. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że przygoda w Rosji skończy się w podobnym momencie jak ta w Brazylii i we Francji. Patrząc na mecze Belgów z lepszymi ekipami ciężko wyobrazić sobie sytuację, w której nagle podopieczni Martineza – który swoją drogą zupełnie mnie nie przekonuje – zaczną grać jak z nut. Moja prognoza to kolejny ćwierćfinał. Chociaż z drugiej strony, może do trzech razy sztuka? Na dwoje babka wróżyła. W tej reprezentacji naprawdę jest z czego lepić. Można jednak odnieść nieodparte wrażenie, że belgijski związek robi kiepski research na rynku demiurgów i po raz wtóry rolę budowy wielkiego zespołu powierza człowiekowi, którego CV po prostu nie jest w pełni kompletne.

1 KOMENTARZ

Comments are closed.