Francja Carte Blanche
Młodzieżowy Futbol

Odpalamy to, co tygrysy lubią najbardziej. Zaglądamy do bezprecedensowych faworytów tegorocznych mistrzostw świata. Francuzi, którzy tak naprawdę zawsze uchodzili za reprezentację najwyższych szczebli, do najbliższego mundialu podchodzą ze swoją “Carte Blanche”, mogąc całkowicie odmienić wicemistrzowską famę ostatniej dekady.

Przed każdą większą piłkarską imprezą, gdy pytamy przyjaciół o wybór kilku faworytów turnieju, większość osób w swoim gronie wymienia Francję. Nie trzeba być ekspertem, by wiedzieć, że Francuzi w zasadzie problemu ubóstwa piłkarskiego nie mają już od dawna. Fala emigrantów, jaka zalała przedmieścia kraju wina i sera od wielu już lat jest motorem napędowym francuskiej piłki nożnej. Kąśliwie nazywane przez Anglików “Żabojady”, już dawno przestały nimi być, stając się mieszanką talentów o korzeniach algierskich, senegalskich czy marokańskich. Na ostatnim zgrupowaniu tylko jedna trzecia piłkarzy widocznie, że tak to ujmę, wywodzili się z Francji. Nie chodzi tu oczywiście o rasizm czy żadną rasową segregację, to tylko zauważenie, jak ogromny wpływ na francuski futbol ma ich wielokulturowe społeczeństwo.

Nie takiej powtarzalności szukali

W piłce nożnej panuje powszechne przekonanie o trudności i rzadkości, z jaką piłkarskie ekipy osiągają powtarzalność nie tylko formy, ale co najważniejsze osiągów. Znakomitym przykładem jest Zidane i jego Real, który zaraz może wygrać trzecią Ligę Mistrzów z rzędu. Niesamowita powtarzalność, godna choćby ostatniej dekady Barcelony w La Lidze. “Trójkolorowi” w minionej dekadzie także odznaczyli się pewnym cyklem, można powiedzieć, że osiągnęli tak bardzo docenianą przez futbolowy świat powtarzalność.

Niestety, nie jest to powtarzalność w wygrywaniu trofeów. Gdyby muzeum francuskiej kadry stworzyło specjalną półkę na puchary z ostatnich 16 lat, wypełniłoby ją tylko poczucie niespełnionej nadziei oraz rozczarowanie. Choć o wicemistrzostwie świata czy Europy tylko pomarzyć może dziewięćdziesiąt procent kadr narodowych, dla Francuzów zawsze będzie się ono kojarzyło z porażką. Być może gdyby nie główka Zidane’a w finale mundialu w 2006 roku, Francuzi rozpoczęliby czasy niesamowitej powtarzalności, jak nomen omen Zidane w dzisiejszym Realu.

carte finał francja
fot. The Guardian Nigeria

Jak to wyglądało po 2006 roku i słynnej klęsce z Włochami? W 2008 zatrzymali się na fazie grupowej, tak samo w RPA w 2010, w 2012 poszli o krok dalej, odpadając w ćwierćfinale, powtórzyli 1/4 finału w 2014, wreszcie w dekadę po wicemistrzostwie świata, powtórzyli ten wyczyn na Euro u siebie, przegrywając po golu Edera w finale. Jeśli więc koło ma się ponownie zatoczyć, prognozy nie są obiecujące.

Rywalizacja przez wielkie R 

Łatwiej chyba znaleźć w Sosnowcu metr kwadratowy czystego powietrza, niż załapać się do kadry Didiera Deschampsa. Już nie mówiąc nawet o rywalizacji wewnątrz reprezentacji. Powołanie od francuskiego selekcjonera to duża nobilitacja z pewnością, co tylko podwyższa poziom zaangażowania zawodników w kadrze. Wystarczy wymienić kilka nazwisk, jakich może zabraknąć na przełomie czerwca i lipca na rosyjskich boiskach. Lacazette, Laporte, Sissoko, Coman czy Gameiro. Wyjazd tych zawodników do Rosji stoi na ten moment pod dużym znakiem zapytania. Były szkoleniowiec Marsylii ma ogromny komfort i ból głowy zarazem. Choć jedno jest pewne. Jakkolwiek Deschamps sobie tego nie ustawi, to i tak potencjał ludzki będzie na poziomie światowego podium.

Przybliżmy więc sobie trochę podstawową jedenastkę Francuzów, być może ktoś jej jeszcze nie zna. W bramce w ostatnich latach króluje Lloris, prawdziwa ostoja “trójkolorowych”. Klasa sama w sobie, zarówno w kadrze, jak i w Tottenhamie. W obronie z powodu fatalnej, ponad półrocznej kontuzji Koscielnego z konieczności występować będzie duet Varane – Umtiti. No cóż, fajna konieczność. Rezerwowymi obrońcami najpewniej będą Kimpembe, wspomniany Laporte lub Rami. Na bokach obrony sprawa ma się troszeczkę gorzej. Z prawej strony w “podstawie” występuje klubowy kolega Glika Djibril Sidibe, z lewej wciąż spekuluje się o trzech nazwiskach. Kurzawa oraz Mendy, obaj z małą liczbą rozegranych minut w tej rundzie i Lucas Hernandez, zastępujący w Atletico Felipe Luisa na lewej flance. To typy selekcjonera do walki o pozycję lewego defensora w kadrze Francji.

Koncepcyjna pierwsza jedenastka kadry Francji

W pomocy 49-letni trener najchętniej stawia na trójkę Pogba – Matuidi – Kante. W obiegu cały czas jest Rabiot i Tolisso. Francuzi w ważniejszych meczach wykorzystują Griezmanna jako ofensywnego rozgrywającego, z tyłu zostawiając duet Matuidi – Pogba (Kante). Tak mocno obsadzonej pomocy nie mają nawet Real Madryt i Barcelona. W pierwszej linii dla trójkolorowych strzela niezawodny w kadrze Olivier Giroud. Na ławce zazdrośnie na jego wyczyny patrzy Wissam Ben Yedder lub Alexandre Lacazette.

Na skrzydłach szaleje młodość

Choć cały skład reprezentacji Francji trudno nazwać starym, to prawdziwy powiew świeżości przyjęły francuskie skrzydła. Starsi odlecieli, a na ich miejsce weszli niesamowicie przyszłościowi zawodnicy, prawdopodobnie przyszli kandydaci do odebrania złotej piłki. Na lewej stronie szaleje aż trójka zawodników. Oczywiście nie na raz, lecz czasem można mieć wrażenie, iż gra tam trzech graczy równocześnie. Szum, jaki potrafią zrobić Lemar, Martial czy Coman jest niewyobrażalny. Ta trójka 22-latków ma na swoim koncie więcej trofeów niż większość reprezentantów Polski.

Koncepcyjna jedenastka rezerw kadry Francji

Szczęka powoli zaczyna się podnosić, a na prawej flance czeka jeszcze znakomity Kylian Mbappe i przebojowy Ousmane Dembele. Łącznie ponad 300 milionów Euro i ogrom piłkarskiego talentu. Francuzi pokolenie 1993+ trafili chyba na loterii. Niewiarygodne, jak wiele zapasowych opcji jeszcze ma do wykorzystania selekcjoner “Trójkolorowych”. Kolejni co roku przebijają się w szkółkach Lyonu czy Monaco i wjeżdżają na autostradę do Paryża, na Parc des Princes czy Stade de France.

Allez les Bleus!

Tytułowa “Czysta karta” Francuzów jest gotowa do zapisania pięknej historii na Mundialu w Rosji. Dla kilku ważnych ogniw tej reprezentacji będzie to debiut na wielkiej światowej imprezie. Na pewno nie będzie łatwo, lecz większość z ciągle młodych (93′, 94’+) piłkarzy ma już za sobą doświadczenie wielkiej imprezy i to na własnym podwórku, na którym, nikt tego nie ukrywał, zawiedli. Nadzieje na wygraną były ogromne, szczególnie gdy poznano finałowego rywala i spojrzało się wstecz, kogo na swojej drodze Francuzi zostawili.

Podopieczni Didiera Deschampsa w grupie C zmierzą się z Australią, Peru oraz Danią. Na pierwszy rzut oka “Janusza”, nic prostszego. Szczególnie z takim terminarzem. Na inauguracje zagrają z Australią, pięć dni później z Peru, by na końcu podjąć rękawice z Danią. Dwie wygrane na początku i po sprawie, można by pomyśleć. Rzeczywiście, jest w tym dużo prawdy, lecz na Mistrzostwach Świata nie można zlekceważyć żadnego przeciwnika. Nadziei francuskiemu narodowi może dodać fakt, iż ich kadra ma ogromne poczucie niedosytu po ostatnim EURO i będzie chciała się koniecznie zrehabilitować na Rosyjskim terenie. Wiemy już teraz, że większej pomocy z trybun niż na ostatniej imprezie nie dostaną, więc muszą mocno liczyć na siebie.