pięknych chaos zima wracamy forma wicelider pogoni lider PrzegladCLJ 6 emocji kolejka półmetku
Młodzieżowy Futbol/ Jeremi Angowski

W miniony weekend w ośmiu miastach rozgrywana była 15. kolejka Centralnej Ligi Juniorów – grupy wschodniej. Kolejny raz młodzieżowcy pokazali, że preferują grać piłkę ofensywną i pełną nieprzewidywalności, aniżeli zabijać ducha gry i stawiać popularne w seniorach “autobusy”

Potrzebujecie zachęty? Zawodnicy nie mieli w tej serii spotkań ochoty na spokojne i wyrachowane granie. Aż w połowie spotkań wyniki ustalane były dopiero po 85′ minucie. Co najważniejsze, nie były to bramki na tzw. dobicie przeciwnika, tylko heroicznie wywalczone remisy czy zwycięstwa. W Lublinie oraz Łodzi postanowili pokazać innym jak pewnie i bezkompromisowo pokonywać rywali. Jeżeli porównać by przyszło tę kolejkę do gatunku filmowego, zdecydowanie na myśl przychodzi dreszczowiec bądź thriller. Jednym słowem – Działo się! 

Jagiellonia Białystok – MOSP Białystok 1:2

Bartosz Bida 70′ – Norbert Rutkowski 6′, Piotr Ponichtera 90′

Przed Jagiellonią po słabym meczu, rozegranym tydzień wcześniej w Myślenicach, stało trudne zadanie, ponieważ musiała przełamać lody w spotkaniu derbowym. Mimo tego, że MOSP przed 15. serią spotkań znajdował się na przedostatnim miejscu, wiadome było, iż derby rządzą się swoimi prawami i wysiłek włożony w to spotkanie musi być większy. Z takim założeniem do tego spotkania podeszli przeciwnicy “Jagi”, którzy już w 5. minucie gry za sprawą Norberta Rutkowskiego wyszli niespodziewanie na prowadzenie. Zawodnicy Tomasza Kulhawika zmuszeni byli ustawić się do ataku pozycyjnego, który jednak nie przynosił zamierzonych skutków. Zagrożenie tworzyli głównie ze stałych fragmentów gry, a dobrze broniący przeciwnicy z MOSPu stwarzali sobie klarowne sytuacje z kontrataków. Do szatni zawodnicy z miejskiego ośrodka schodzili z jednobramkowym prowadzeniem.

Po przerwie przebieg gry się nie zmienił, ale “Jaga” była groźniejsza w swoich poczynaniach. Swoich sił próbowali Szymon Łapiński i Jakub Konon, lecz wyrównanie przyszło dopiero w 70. minucie. Po dobrze wykonanym kornerze przez Mateusza Nikołajuka, piłką do siatki głową trafił niezawodny Bartosz Bida. Napastnik reprezentacji Polski U-17 dwie minuty później miał szansę na ustrzelenie dubletu, lecz tym razem świetnie między słupkami zachował się Przemysław Popławski. W końcowym kwadransie gospodarze odważnie atakowali szukając zwycięskiego gola, przez co narazili się na kolejne kontry gości, którzy po dwóch dobrych okazjach musieli uznać wyższość Błażeja Niezgody, ostatecznie jednak pokonali 17-letniego golkipera w doliczonym czasie gry. Bohaterem zespołu MOSPu został napastnik Piotr Ponichtera, strzelając premierowego gola w tegorocznych rozgrywkach. Podopieczni Piotra Szydłowskiego sprawili niemałą niespodziankę swoim lokalnym rywalom zwyciężając 2:1. Wygrana pozwoliła im poprawić swoją lokatę w tabeli o dwa miejsca.

Jagiellonia rozegrała również dzisiaj zaległy mecz z Polonią Warszawa. Zawodnicy z Warszawy polegli 5:3 na wyjeździe, kończąc mecz z dwoma czerwonymi kartkami na koncie.

Bartosz Bida kolejka
Bartosz Bida, fot. Kamil Świrydowicz; akademia.jagiellonia.pl

Korona Kielce – Legia Warszawa 3:3

Dawid Szałas 29, 45, Grzegorz Pańszczyk 87 – Mateusz Olejarka 18, Michał Góral 50, Maciej Rosołek 72

Przed spotkaniem nie bez przyczyny mówiło się o szlagierze 15. kolejki CLJ. W końcu na przeciwko siebie stanęły pierwsza i trzecia drużyna dywizji wschodniej. Legia – słynąca z gry ofensywnej, ale tracąca mało bramek i Korona – wyznająca zasadę, że mecz wygrywa drużyna, która strzeli więcej bramek. Zapowiadało się prawdziwe “meczycho”!

Pierwsze minuty spotkania należały do Legionistów, którzy pierwszego gola wbili Kielczanom już w 17 minucie. Jakuba Osobińskiego pokonał Mateusz Olejarka, oddając piękny strzał z 20 metrów. Po pierwszej bramce sytuacja odwróciła się i to drużyna z Kielc przejęła inicjatywę, szybko dokumentując swoją przewagę w 29′ minucie, za sprawą Dawida Szałasa, który po dośrodkowaniu dopełnił formalności pakując piłkę do pustej bramki. “Złocisto-Krwiści” nie zamierzali poprzestać na bramce wyrównującej. Udało im się tuż przed przerwą strzelić tzw. gola do szatni. Autorem ponownie był Szałas.

Druga połowa rozpoczęła się od kolejnego zwrotu akcji. Podopieczni Piotra Kobiereckiego zaczęli od mocnego uderzenia, co szybko dało się zauważyć na tablicy wyniku. Zaledwie pięć minut po gwizdku arbitra piłkę do siatki wbił Michał Góral. Warto zaznaczyć przy tym ładną asystę Michała Karbownika, który na pełnej szybkości wszedł między dwóch rywali i dobrze podał do Górala. Legioniści po drugiej bramce jeszcze bardziej nasili swój napór, czego dowodem może być gol strzelony na 3:2 przez Macieja Rosołka. Na kwadrans przed końcem spotkania mieli więc dobry wynik na wyjeździe, którego zażarcie chcieli bronić. Gospodarze rzucili wszystkie swoje siły do ofensywy, co odpłaciło im się golem wyrównującym zdobytym na pięć minut przed końcem zawodów. Pomocnik Grzegorz Pańszczyk wykazał się zimną krwią i wykończył dośrodkowanie jednego z kolegów. Korona kończyła mecz w dziesiątkę, po tym jak drugą żółtą kartkę w końcówce otrzymał Długosz.

Prawdziwy Rollercoaster – bo inaczej nie można nazwać tego meczu – zakończył się podziałem punktów, po którym obie ekipy zachowały te same miejsca w tabeli.

– Legia, to jest marka na całą Polskę. Punkt zdobyty z takim rywalem jest dla nas bardzo cenny – mówił po meczu Dawid Szałas, strzelec dwóch goli dla Korony.

Korona Kielce kolejka
fot. Kamil Markiewicz

Wisła Płock – Znicz Pruszków 1:1

Jakub Perlak 70 – Szymon Śmieciński 85

Na przeciw siebie stanęły 16. i 11. tabeli grupy wschodniej. Wisła przed tym spotkaniem nie zdołała wygrać choćby jednego meczu, przez co w 14 spotkaniach zebrała jedynie 5 punktów.

Pierwsza połową minęła, a kibice nie zdążyli zauważyć, że zawodnicy grają w piłkę. Warunki pogodowe nie sprzyjały pięknej grze, silny wiatr i deszcz, odbiły swoje piętno na spotkaniu. Jedyną groźną okazję dla “Wiślaków” w pierwszej połowie wypracował Maciej Chyżyński, wykonując rajd przez pół boiska zakończony niecelnym uderzeniem. Po drugiej stronie boiska piłka wpadła do siatki w 38. minucie, jednak sędzia odgwizdała spalonego przy asyście Franka Ratajczyka.

Nadzieję na lepszą drugą połowę szybko zweryfikowało boisko. Zawodnicy z Pruszkowa na plac gry wyszli lepiej zmotywowani od przeciwników. Aktywny był Mateusz Kinast, jednakże jego dwa strzały – jeden głową z bliska, drugi zza szesnastki – świetnie wybronił Piotr Zieliński. Jak mówi stare piłkarskie porzekadło – “Jeden atakuje, drugi strzela”. Tak też było w Płocku, gdzie gospodarze po świetnej kontrze objęli prowadzenie w 70′ minucie spotkania. Jakub Perlak popisał się swoim premierowym trafieniem w tej rundzie rozgrywek. Pruszkowianie odważnie ruszyli z odwetem, ale nie do przejścia w bramce był Zieliński. Napór żółto-czerwonych nie poszedł w końcowym rozrachunku na marne, ponieważ w 85′ minucie do siatki Płocczan trafił Szymon Śmieciński. Tym samym drużyny podzieliły się punktami, a Wisła podtrzymała status drugiego najczęściej remisującego zespołu w grupie wschodniej.

wisła znicz kolejka
fot. wisla-plock.pl

Motor Lublin – Stal Rzeszów 4:0

Cezary Pęcak 11, Szymon Rak 50, 53, Maksymilian Cichocki 76

Strzelanie w Lublinie rozpoczął Cezary Pęcak, pokonując już w 11′ minucie Patryka Kozaka. Ekipa z Lubelszczyzny powiększała swoją przewagę w miarę upływu czasu. W pierwszej połowie mieli jeszcze wiele okazji do podwyższenia wyniku, lecz do przerwy piłka kilka razy zamiast wpaść do bramki, obijała obramowanie bramki. W drugiej części gry podopieczni Tomasza Jasika poprawili skuteczność i w zaledwie 8 minut po rozpoczęciu połowy było już 3:0. Dwie bramki w przeciągu trzech minut zdobył Szymon Rak. Drużyna z Mielca również miała swoje okazje, ich próby zakończyły się tylko na obiciu poprzeczki. Wynik w 76′ minucie ustalił 18-letni pomocnik Maksymilian Cichocki. Motor Lublin po 15 meczach zajmuję 6 miejsce, mając tyle samo punktów co 7 UKS SMS Łódź.

fot. Tomasz Lewtak

Cracovia – UKS SMS Łódź 3:2

Dorian Pituła 18, Szymon Pająk 26, Michał Wiśniewski 79 – Szymon Młynarczyk 68, Szymon Pająk 90 (s)

Kolejne zacięte zawody w tej serii spotkań. Mecz jakże ważny dla obu drużyn, bo przed bojem oba zespoły zajmowały odpowiednio piąte i ósme miejsce w tabeli. Przypomnijmy, że po tym sezonie tylko sześć zespołów zdoła ugrać utrzymanie w lidze. Na stadionie Garbarni strzelanie zaczęli gospodarze tego meczu, a konkretnie Dorian Pituła. Cracovia w pierwszej połowie grała skutecznie, czego efekty zobaczyć można było w 26′ minucie, kiedy prowadzenie podwyższył Szymon Pająk. Do szatni zawodnicy z Krakowa schodzili z dwubramkową zaliczką, ale wiedzieli, że w tak zaciętym meczu jak ten nie mogli być pewni trzech punktów.

Ich obawy spełnił Szymon Młynarczyk, zdobywając bramkę kontaktową dla SMSu w 68′ minucie. Mimo wysiłków, piłkarze z Łodzi nie musieli długo czekać na odpowiedź. Już po 10 minutach, Jakuba Borusińskiego pokonał Michał Wiśniewski. Pikanterii na koniec dodał drugi gol w tym spotkaniu Szymona Pająka, wszystko było by dobrze, gdyby nie to, że zawodnik skierował piłkę nie do tej bramki. Spotkanie zakończyło się wygraną “Pasów” 3:2, dzięki czemu drużyny po 15. kolejce sąsiadują w tabeli i mają tą samą liczbę oczek – po 25.

cracovia
fot. fb SMS

ŁKS Łódź – Wisła Kraków 0:3

Maciej Śliwa 2, Mateusz Wyjadłowski 79, Błażej Skórski 87

Krakowianie pewnie weszli w mecz jak po swoje i już w 2 minucie spotkania po dobrym dośrodkowaniu Mateusza Wyjadłowskiego piłkę bez przyjęcia umieścił w siatce Śliwa. Wisła grała mądrze i dobrze antycypowała ruchy przeciwnika. W pierwszej połowie gra toczyła się głownie w środku pola, a Łodzianie nie stworzyli sobie w zasadzie dobrej sytuacji do wyrównania.

Druga część gry również działa się pod dyktando Wisły, która stosowała wysoki pressing i szybkie ataki a ŁKS próbował grać kombinacyjnie futbolówką. Wiślacy wykorzystali swoje atuty i w 79′ minucie Wyjadłowski do asysty dołożył gola. Pod koniec widać było rozgoryczenie w podopiecznych Macieja Szpaka, i przez własną nieuwagę stracili bramkę na 3:0. Gwoździa do trumny Łodzian wbił Błażej Skórski. Wiślacy po 15. serii gier zajmują 5 miejsce premiowane utrzymaniem w CLJ, a zespół ŁKSu jest przedostatni i jest pewnym kandydatem do spadku.

fot. Twitter

Resovia – Stomil Olsztyn 0:1

Mateusz Mętlicki 66

Olsztynianie lepiej wyglądali w przekroju całego meczu i można powiedzieć, że wywalczyli i wybiegali to zwycięstwo. Obie drużyny były mocno nieporadne w ofensywie i to ewidentnie przełożyło się na atrakcyjność spotkania. Kibice oglądali więc nieciekawe zawody, w których działo się nie za dużo. Podsumowaniem meczu mogą być okoliczności zdobycia jedynego gola przez Stomil. Po rzucie wolnym z 30 metrów piłka nabrała poślizgu i Arek Cynar nie zdążył z interwencją pozornie łatwej do złapania piłki. “Duma Warmii” kończyła spotkanie w dziesiątkę, podczas doliczonego czasu gry Rzeszowianie mieli szansę na wyrównanie, ale niestety dla nich podtrzymali swoją formę strzelecką z całego meczu i nie wykorzystali sytuacji.

– Stomil jest niżej w tabeli i nasi piłkarze chyba wyszli na boisko zbyt pewni siebie. Straty gola można było uniknąć, ale sami za rzadko strzelaliśmy na bramkę gości, dużo było niedokładnych podań – podsumował Tadeusz Kieżun, kierownik Resovii

fot. cwks-resovia.pl

MKS Polonia Warszawa – Progres Kraków 2:2

Mariusz Chmielewski 65 (k), Arkadiusz Zajączkowski 89 – Karol Stanek 33, Tomasz Kurek 74

Pierwszą połowę obie drużyny rozpoczęły bardzo zachowawczo. Kilka razy Poloniści próbowali przedrzeć się lewą stroną, ale ich próby była za wolne i anemiczne. W końcu goście z Krakowa zaczęli stwarzać przewagę, co udokumentowali bramką w 33 minucie spotkania. Po dobrej wrzutce Karol Stanek – lider klasyfikacji strzelców – wbił piłkę do bramki głową z niewielkiej odległości. Do szatni gospodarze zeszli z niekorzystnym wynikiem 0:1.

Najwidoczniej dobrze wykorzystane zostało 15 minut przerwy przez “Czarne Koszule”, które w drugiej części gry grały agresywniej i skuteczniej w ofensywie. W 65′ minucie jeden z piłkarzy Progresu zagrał piłkę ręką w polu karnym, którego na bramkę wykorzystał Mariusz Chmielewski. Po wyrównaniu zarówno gospodarze jak i wiceliderzy tabeli chcieli przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Mecz był bardzo otwarty i wynik mógł zmienić się szybko w obie strony. Tak też się stało za sprawą Tomasza Kurka, który w 74′ minucie po szybkiej kontrze Krakowian pewnie pokonał bramkarza zespołu stołecznego. Polonia nie poddawała się i walczyła do końca, co dało swój rezultat na kilka chwil przed zakończeniem spotkania. Błąd bramkarza Progresu wykorzystał Arek Zajączkowski, dobijając piłkę głową do bramki. Pojedynek był emocjonujący i obie strony mogły wyjść z niego zwycięsko, lecz zakończył się sprawiedliwym podziałem punktów.

Po tym spotkaniu AS Progres utrzymał drugie miejsce w tabeli, Poloniści zajmują dziewiąte miejsce już z wszystkimi rozegranymi meczami na koncie, gdyż dziś o 17 przegrali zaległy mecz z Jagiellonią 5:3.

Statystyki : 90minut.pl

Wypowiedzi: wchodnia.eu;nowiny24.pl