szalona
fot. slaskwroclaw.pl

Najwięcej strzelonych bramek w lidze, trzecia największa liczba goli straconych i mecze kończone wynikami 7:1, 5:4 czy 2:6. Tak w skrócie można opisać jesień w CLJ U-18 w wykonaniu Śląska Wrocław. To, że była to runda szalona, nie ulega najmniejszej wątpliwości. Co w tym wszystkim najlepsze, to widniejący w tabeli tylko jeden punkt straty do wicelidera tabeli.

Jeszcze przed rozpoczęciem rundy zarówno publika, jak i trenerzy, typowali Śląska na jednego z faworytów do zajęcia wysokiego miejsca na koniec sezonu. Latem, na początku rozgrywek, Śląsk grał mocno nieregularnie, przy czym raz po raz serwował kibicom niesamowite do oglądania widowiska. I tak oto wykreował się obraz Śląska, jako drużyny zwariowanej, która oddaje futbol juniorski w esencji. Świetna ofensywa i na drugiej stronie bieguna, zwariowana w negatywnym tego słowa znaczeniu defensywa.

“Runda była szalona, choć jako trener wolałbym może mniej szalone mecze. Może inaczej, lubię szaleństwo na boisku, bo wtedy się coś dzieje i wtedy zawodnicy są w stanie robić rzeczy, których normalnie nie robią. Natomiast dobrze, jeżeli to szaleństwo wiąże się ze strzelaniem bramek dla naszego zespołu, a nie z ich traceniem, to jest najważniejsze” – o formie swoich podopiecznych mówi trener Ryszard Pietraszewski.

Wrocławianie po dwóch miesiącach zadomowili się w środku tabeli i przeplatali występy bardzo dobre z tymi dosyć nieudanymi. W pamięci zapaść powinno szczególnie spotkanie z Pogonią, które znakomicie odwzorowało to wszystko, co cechowało Śląsk w tej rundzie. Zwycięstwo 5:4 po pełnym zwrotów akcji meczu. Hat-trick Piotra Samca-Talara, lidera klasyfikacji strzelców CLJ po rundzie jesiennej. Wymiana ognia z obu stron i festiwal błędów defensorów. Takie obrazki mogły napawać optymizmem, jeśli chodzi o grę ofensywną, ale gorzką pigułkę do zgryzienia “Wojskowi” mieli, jeśli spojrzeć na poczynania obrońców.

Defensywa do poprawy

Szkoleniowiec Śląska jasno podkreśla, że wiele w jego planach namieszała kontuzja jedynego nominalnego prawego obrońcy w zespole, Sebastiana Jasińskiego. Długo we Wrocławiu szukano odpowiedniego ustawienia defensywy, które miało w końcu przynieść upragnioną pewność w tyłach. Gdy już jakoś zdołano się uporać z problemami kadrowymi i na pozycji prawego obrońcy częściej grywać zaczął Olivier Wypart, kolejną bolączką piłkarzy Pietraszewskiego stały się ciężkie do wyeliminowania błędy indywidualne. Prawdopodobnie najczęstsza przyczyna utraty bramki nie tylko w Śląsku, ale i w każdej ekipie z CLJ.

“Musieliśmy indywidualnie popracować z zawodnikami. Często traciliśmy bramki niewynikające z błędnego ustawienia zespołu, tylko po błędach indywidualnych. Braki w ustawieniu, chwilowa utrata koncentracji, uwagi i po prostu później już zawodnicy nie zdążali w te miejsca, gdzie powinni być, gdzie te bramki padały. Dużo analizowaliśmy spotkań na wideo i myślę, że ta praca przyniosła skutek.” – opisuje proces pracy z obrońcami trener.

Im bliżej końca rundy, tym cieplejsze wiatry wiały w defensywie zespołu ze stolicy Dolnego Śląska. Organizacja gry się poprawiła, a szczególnie, na co zwraca uwagę 42-letni opiekun drużyny, aspekt przejścia z gry ofensywnej do defensywnej po stracie futbolówki. Szybkie organizowanie szyków obronnych i dobre ustawianie się to podstawa w nowoczesnym, szybkim futbolu. Na to po pierwsze stawia m.in. Adam Nawałka, gdy zaczyna pracę z nowym zespołem.

przepis
Mapa zespołów CLJ sezonu 18/19
PZPN/ Łączy Nas Piłka

Prawdziwych mężczyzn rozpoznaje się po tym, jak kończą

Krok po koku, ciężka praca przyniosła efekty na koniec rundy i Śląsk jesień w CLJ zakończył pięcioma zwycięstwami z rzędu. Poczynając od tyłu, Wrocławianie tracili mniej bramek, uporawszy się z większymi problemami, a z przodu nie trzeba było specjalnie niczego dokładać, bo w ofensywie radzili sobie dobrze na przestrzeni niemal całej rundy. Nie można zapomnieć, że zawodnicy Ryszarda Pietraszewskiego to najskuteczniejsza ekipa Centralnej Ligi Juniorów. I to z nie byle jakim bilansem w ofensywie, bo drugiego w tej klasyfikacji Lecha wyprzedzają o całe osiem trafień! Czterdzieści sześć goli w 17 spotkaniach brzmi co najmniej imponująco.

Nagrodą za konsekwentną grę do przodu, która, powtarzając za trenerem “trójkolorowych”, jest zakorzeniona w filozofii Akademii Śląska Wrocław, jest czwarte miejsce po 17. kolejce rozgrywek. Taki sposób dominacji na boisku ma rozwijać, pomagać, po pierwsze cieszyć się z gry i pozbawiać młodego zawodnika strachu przed podejmowaniem odważnych decyzji. Choć można by powiedzieć, że przeciwnicy z najwyższej półki nie byli, to jednak nadal jest to druga ex aequo najlepsza seria wygranych meczów w tym sezonie.

Poza tym należy pamiętać, że po drodze były: rozpędzona w ostatnim miesiącu Cracovia, derby z Zagłębiem Lubin i trudny bój z Arką Gdynia. W ostatnich pięciu ligowych konfrontacjach zespół z Wrocławia stracił “tylko” cztery gole, ale co chyba ważniejsze, Bartłomiej Frasik zanotował dwa czyste konta, które mogą być inspiracją w zimowej pracy przygotowawczej do rundy wiosennej. Śląsk zakończył więc ten rok tak, jak wskazywała na to ilość włożonej w uzyskane wyniki pracy.

18-LETNI POLAK TRENUJE Z JAPOŃSKIM KLUBEM! KLIKNIJ PO WIĘCEJ!

“W każdej formacji mam zawodnika, który potrafi dać jakość”

Niewątpliwie za największą gwiazdę Wrocławian można uznać Piotra Samca-Talara. Najskuteczniejszy w zespole, jak i w całej lidze snajper zdobył 13 goli występując tylko w dwunastu spotkaniach w CLJ. Tadeusz Pawłowski powoli wprowadza zaledwie 17-letniego napastnika do pierwszej drużyny Śląska. Na razie możemy mówić tu o zaledwie czekaniu na prawdziwą szansę, gdyż łącznie 12 minut w seniorskiej ekipie nie jest absolutnie w tym momencie sufitem wychowanka Polonii Środy Śląskiej.

Gdy na boisku nie ma Samca-Talara, na jego “zastępcę” wyrósł mierzący się z dużymi oczekiwania Grzegorz Kotowicz. “Mieliśmy zastępcę. Kiedy Piotrek nie mógł grać, grał Grzesiek, szczególnie mówię o środku rundy i o końcówce”. Szkoleniowiec dodaje jeszcze, że 18-letni napastnik w końcu obudził się w połowie rundy. Pod nieobecność młodszego kolegi Kotowicz zdobył aż sześć z ośmiu goli tego sezonu. Duży wpływ na grę ofensywną podopiecznych Pietraszewskiego miał również Bartosz Boruń, który po przejściu na ze środka na bok pomocy, mógł w pełni wykorzystać atuty w postaci szybkości i zwinności.

PozycjaKlubPWDLFAGDPts
116122235152038
217102533171632
317102533211232
417101646361031
51785436231329
61790838251327
Młody Celeban?

Wymieniany w superlatywach przez szkoleniowca ekipy do lat 18 jest także obrońca Aleksander Paluszek. To kolejny bramkostrzelny stoper w CLJ. Z szesnastu występów aż sześć zostało okraszonych golem przez środkowego obrońcę Śląska. Określany mianem następcy Celebana wyróżnia się wśród ligowych formacji defensywnych. Jest tylko jedno ale, w postaci straconych bramek zespołu z Oporowskiej. Jednak trener Pietraszewski podkreśla także rolę drużyny jako kolektywu. “Żeby napastnik mógł strzelać bramki, to musi pracować cały zespół. Szczególnie linia pomocy” – opowiada. Tyczy się to też tracenia bramek.

Narracja opiekuna WKS-u jasno wskazuje na wagę, jaką przykłada do prawidłowego funkcjonowania drugiej linii. Z pomocników za całokształt w minionej rundzie chwali Marcina Szpakowskiego i Dawida Musiała. W szesnastu rozegranych spotkaniach Szpakowski, będąc rzucany na różne strony ofensywy Śląska, miał bezpośredni udział w siedmiu zdobytych bramkach. Obarczony bardziej defensywnymi zadaniami Musiał, zdobył jednego gola i zanotował cztery asysty w takiej samej liczbie występów w tym sezonie. “Tych liderów było kilku i o to chodzi, w zespole gra nie może się opierać na jednym zawodniku, a na grze całego zespołu.” – podsumowuje trener.

Plany i transfery

“Chciałbym jeden, dwa transfery przeprowadzić, ewentualnie wtedy zdecydowanie wzmocniłaby się rywalizacja, jeżeli takich zawodników nie znajdziemy, będziemy opierali grę na tym, co mamy.” – ogólnikowo o planach na zimę mówi 42-latek. Dużo zależy od sytuacji kadrowej, mianowicie, którzy z zawodników przejdą na stałe do rezerw czy pierwszego zespołu. Na razie nie ma konkretnych informacji, a sytuacja jest dynamiczna. Na ten moment w stałym treningu z pierwszym zespołem są Samiec-Talar i Bartosz Boruń.

Szkoleniowiec Śląska pytany o cele na nadchodzącą rundę, z uśmiechem na ustach odpowiada: “Będziemy chcieli walczyć o jak najwyższą pozycję na podium. Nie wiem, czy uda nam się dogonić Koronę, ale takie plany pewnie ma połowa tej ligi.”