portowców
Fot. http://akademia.pogonszczecin.pl

Pogoń minionej jesieni była szeroko chwalona za wyczyny swoich młodych zawodników. Choć zarówno w CLJ U-18, jak i w U-17 wyniki mogły być lepsze, na brawa zasługuje fakt wprowadzania młodych zawodników do pierwszego zespołu. Zajrzyjmy niżej i sprawdźmy, jak “inkubator” Portowców w postaci zespołu juniorów młodszych radził sobie w rundzie jesiennej.

Trener juniorów młodszych Pogoni Paweł Cretti otwarcie w rozmowie z “MF” przyznał, że sprawa wyników osiąganych na jesień przez jego zawodników była lekko drugorzędna. Oczywiście, jak to w akademiach bywa, szkoleniowiec za cel postawił sobie rozwój. Postęp zawodników w aspekcie mentalnym, piłkarskim, ale i również funkcjonowania drużyny i jednostek w niej. Jednak podsumowując połowę sezonu, nie sposób nie wspomnieć o wynikach boiskowej rywalizacji, czynniku najważniejszym w dorosłym sporcie, do którego dążą młodzi adepci piłkarskiego rzemiosła.

Pogoń jesień zakończyła na drugim miejscu w grupie B CLJ U-17. Szczecinianie w tabeli uplasowali się zaraz za prowadzącym Lechem Poznań. Za sobą zostawili sześć pozostałych ekip, m.in. Lechię, Arkę, Wartę Poznań czy rywala zza miedzy FASE Szczecin. Od pierwszej lokaty na koniec rundy podzieliło ich sześć punktów, a trzecich Gdańszczan wyprzedzili zaledwie o jeden punkt. Co rzuca się w oczy w bilansie, to mała liczba pora porażek (2) i proporcjonalnie sporo strat punktów w remisach (5).

Portowców
90minut.pl

Ponadto Pogoń odznacza się najszczelniejszą defensywą w lidze, a pod względem goli zdobytych jest najlepsza eq aequo z Lechem Poznań. Buduje się nam więc obraz drużyny poukładanej, która jednak pozwoliła sobie na kilka wpadek. O ile na początku problemem mogła być zbytnia pewność siebie zawodników, tak jednak w trakcie trwania sezonu przegrane bądź remisy były podyktowane raczej czysto sportowymi powodami. Szkoleniowiec szczecińskiej drużyny wiele razy podkreślał, że ten zespół stać na więcej i na to liczy w nadchodzącej rundzie wiosennej.

Runda bardziej szkoleniowa

Jak wiadomo, runda jesienna w CLJ U-17 dla zespołów już pewnych utrzymania nie ma w pełni walorów rywalizacyjnych. De facto gra toczy się tylko o pozostanie na wiosnę w elicie. Dlatego trenerzy zespołów z większych akademii mogą przyłożyć więcej wagi do aspektów szkoleniowych, a wyniki lekko zepchnąć na drugi plan. To dało się również we znaki w Szczecinie.

“Nie chcieliśmy, aby ta runda była “po nic”, bo żaden mecz i żadna runda nie jest “po nic”. Z drugiej strony miałem taki komfort, że nie zawsze musiałem przejmować się wynikiem, chociaż wiadomo, że zawsze jest ten wynik ważny. To nam pozwoliło na komfort spokojnej pracy z chłopcami. Ja też musiałem ich poznać, bo z nimi wcześniej nie pracowałem” – wyjaśniał własne podejście Paweł Cretti, szkoleniowiec “Portowców”.

fot. Akademia Pogoni Szczecin

Trener Cretti podkreślał także wagę pracy nad umiejętnościami mentalnymi. Zawodnicy mieli zrobić i zrobili postęp, jeśli chodzi o postrzeganie własnej wartości. Jednak ważne w tym wszystkim także jest, aby ich nie zagłaskać i nauczyć pokory, ustrzec od popularnej “sodówki”. Opiekun ekipy chwalił podopiecznych, gdy przyszło mówić o budowaniu wartości drużyny. Zwracał uwagę na podwaliny, jakie w tym wymiarze pozostawili po sobie jego poprzednicy. “My to dopracowujemy” – mówił. 

TALENT POGONI ODEJDZIE DO SERIE A! ZOBACZ, O KIM MOWA!

Siłę swojego zespołu umiejscawiał głównie w kolektywie właśnie. Ponadto ważni w jego oczach byli cisi bohaterowie rundy, którzy wcale nie zwracali na siebie uwagi przez większość czasu, a w decydujących momentach wykonywali kluczowe interwencje bądź zagrania. Oczywiście jak to z cichymi bohaterami bywa, Ci pozostali do końca anonimowi. Niemniej postaci wyróżniające się zasługują na wspomnienie, gdyż bez nich nie byłoby na przykład efektownej wygranej 10:1 z CWZS Bydgoszcz.

Liczni reprezentanci

W 17 spotkaniach Pogoni głównie dwóch zawodników wyróżniało się na listach strzelców. 16-letni Bartosz Krzysztofek (8 goli) i Szymon Cybulski (7). Szczególnie tego drugiego chwalił Paweł Cretti, biorąc pod uwagę fakt, iż ten dołączył do zespołu dopiero ostatniego lata.

“Szymon Cybulski przyszedł przed sezonem do nas. Jestem pod wrażeniem tego chłopca, dlatego, że często, gdy przychodzą chłopcy bardzo zdolni z niższych klubów do nas, to kiedy wpadają w ten reżim treningowy, musi upłynąć trochę czasu, żeby oni naprawdę pokazali swoje umiejętności.

Szymon był w tej rundzie praktycznie od początku do końca kluczową postacią. Chciałbym docenić to, że ten chłopak przyszedł do nas i nie potrzebował praktycznie czasu na aklimatyzację, tylko od razu pokazał, że my się nie pomyliliśmy, jeżeli chodzi o jego ocenę” – komentował rundę w wykonaniu podopiecznego Cretti.

Poza tym, bez zaskoczenia duży wpływ na formę Pogoni jesienią mieli młodzieżowi reprezentanci kraju. Nikodem Sujecki regularnie występujący w kadrze U-16, Mateusz Łęgowski, który jest już w reprezentacji U-17 oraz Olaf Korczakowski, któremu udało się zadebiutować w kadrze U-16 w listopadzie.

Niezwykły kapitan

Ważnym ogniwem w drużynie, jak wskazuję na to rola kapitana, był niezaprzeczalnie Filip Balcewicz. Środkowy obrońca trenował głównie z ekipą juniorów starszych, ale na wiele spotkań “schodził” do kolegów z U-17. Fenomen przywódcy juniorów młodszych Pogoni łatwo dał się odzwierciedlić w pewnej anegdocie szkoleniowca szczecińskiego zespołu.

Filip Balcewicz fot. Kurier Szczeciński

“Zawsze robię wybory na kapitana. Chłopcy decydują. Głosujemy na pięciu. Pierwszy wymieniony na kartce dostaje pięć punktów, drugi 4, trzeci 3 itd. Robię to z zaskoczenia, daje karteczki, 15 minut, nie mogą się konsultować. Następnie to sumujemy.

Pierwszy raz, od kiedy jestem trenerem, Filip dostał od wszystkich chłopaków maksymalną liczbę punktów, czyli u wszystkich był na pierwszym miejscu. To jest niesamowite, wśród rówieśników niespotykane. On ma taki potencjał w grupie. On na to po prostu zasługuje. To jest wyjątkowy chłopiec i chcemy też go wyjątkowo traktować” – opowiadał 46-letni szkoleniowiec.

Balcewicz wiosną po wspólnej decyzji obu stron będzie trenował z rówieśnikami z ekipy U-17. Ma być ważną postacią i przede wszystkim kapitanem, który pomoże kolegom w rozwoju, przez co pomoże również budować swoje wiodące cechy. Sztab szkoleniowy uznał, że teraz ważniejsza jest gra i budowanie wartości zawodnika, aniżeli walka o kilkanaście minut meczu w drużynie U-18 z dużą konkurencją.

Cele na wiosnę

Zespół “Portowców” na wiosnę ma być jeszcze lepszy i bić się o najwyższe cele w CLJ U-17. Oczywiście, wszyscy w Szczecinie głośno myślą o ogólnopolskich finałach, w których już nie raz notowali miejsca medalowe. Idąc za głosem trenera Crettiego, można z pewnością powiedzieć, że w tych chłopakach potencjał jest ogromny. Dlatego też z nieskrywaną ciekawością przyglądać będziemy się ich rywalizacji z Lechem czy Lechią, które także mogą mieć chrapkę na zajęcie pierwszej lokaty w grupie B.