Gdynia
fot. Twitter Arka Gdynia

Arka Gdynia miała nader spokojną jesień. Choć miejsce w lidze mogło być lepsze, zarówno trener, jak i zawodnicy, są zadowoleni.

W Gdyni oceny są na pewno lepsze niż końcowa lokata. 5 miejsce w lidze brzmi dumnie, ale tylko przed dodaniem, że w Grupie B rywalizowało 8 zespołów, a te z 7 i 8 miejsca spadały. Aby jednak też nie przeginać w drugą stronę, trzeba na wstępie zaznaczyć, że widmo spadku Arki na jesień nie dotyczyło ani na chwilę. “Śledzie” raczej całą rundę oglądały się przed siebie i próbowały gonić czołówkę zestawienia. W końcowym rozrachunku nad siódmym FASE utrzymali przewagę sześciu “oczek”.

Arkowcy nie chcieli stawiać sobie celów dotyczących wyniku w tabeli. Jak powtarzał trener, najważniejsze w lidze jest, aby wygrać każdy kolejny mecz. Być może takie podejście nie wyszkoli Arce urodzonych zwycięzców, ale z drugiej strony też nikt nad morzem nie będzie żył w fałszywym przeświadczeniu, że Arka aspiruje o najwyższe cele. Niedostosowanie celów do realiów często kończy się źle, co pokazuje choćby przykład wciąż śniącego o pucharach Śląska w Ekstraklasie.

CLJ U-17: LEGIA Z PROBLEMAMI NA WIOSNĘ!

Trener Krzysztof Janczak bardzo często podkreślał wartość szkoleniową minionej rundy. To często powtarzane słowa wśród chyba wszystkich trenerów ekip U-17, ale naprawdę trudno byłoby się z nimi nie zgodzić. Szkoleniowiec Arki dodawał również, że spotkania rozgrywane pod koniec rundy wyglądały o wiele lepiej niż te początkowe, które dostarczyły sporo materiału do analizy.

“Runda była udana, z tego względu, że to jest grupa chłopców, która przechodziła ze struktury SI (zespół U-17 podlega pod spółkę akcyjną Arki -red.) My jeszcze paru chłopców dobraliśmy sobie “z Polski”. Od nowa po swojemu tę grupę układaliśmy. Wiadomo, w całej rundzie były mecze lepsze i gorsze, ale chodzi o to, by chłopcy robili postępy. By w procesie szkoleniowym osiągali coraz lepsze wyniki. Nie od razu Rzym zbudowano i wiadomo, że (zawodnicy -red.) muszą się na swoich błędach nauczyć” – podsumowywał trener Janczak.

Gdynia inwestuje w jednostki

Szkoleniowiec Gdynian kładzie dużą wagę na indywidualne podejście do zawodników. Zgodnie z najnowszymi trendami w szkoleniu powtarza, że na niektórych zawodników “warto poczekać”. Mając na myśli oczywiście różny w młodym wieku rozwój fizyczny. To z pewnością pomaga tym wolniej dojrzewającym złapać odpowiedni rytm trenowania i znajduje kompromis, który ma zapobiegać eliminacji słabszych fizycznie juniorów z profesjonalnej piłki. “Często z tych wolniej dojrzewających wychodzą ci chłopcy, którzy później grają na wyższym poziomie” – mówił wieloletni trener młodzieży.

Takie podejście pozwala natomiast także piłkarzom dojrzalszym pod względem biologicznym lepiej wykorzystać swój potencjał. Nie ma tu złotego wymarzonego środka, lecz po prostu zdroworozsądkowe podejście. Tym wyróżniającym się na jesień był z pewnością Nikodem Parulski. Najlepszy asystent ex aequo z dwoma pozostałymi zawodnikami Arki, którzy to jednak nie dołożyli, jak Parulski, dwóch trafień do dorobku czterech ostatnich podań.

Gdynia
fot. Arka Gdynia

“Parulski już trenuje z juniorami starszymi. Było widać u niego pewną dojrzałość i dodatkowe elementy, dzięki swojemu postępowi poszedł do juniorów starszych. To wszystko są cechy indywidualne zawodników. Związane nie tylko z rozwojem psychologicznym, ale tak samo i fizycznym.” – wyjaśniał opiekun juniorów młodszych Arki.

Najlepszym strzelcem Arki na jesień był Kacper Magdziński. Wychowanek Lidera Swarzędz ustrzelił pięć goli, na dodatek dokładając do tego dwie asysty. Co świadczy jednak o przeciętności liczb Arki na tle innych klubów, to fakt, iż Magdziński jest dopiero piątym najlepszym strzelcem w grupie B CLJ U-17.

Abstrahując od jednostkowych ocen, szkoleniowiec ekipy U-17 wyraźnie akcentował pracę i wkład całego zespołu. Dobre podejście zawodników przełożyło się na indywidualny progres sportowy młodych adeptów Gdyńskiej akademii. “Ja bym chciał cały zespół pochwalić. Widzę, że cały zespół fajnie pracuje, realizuje zadania. Widać, że chcą i robią z tygodnia na tydzień, z miesiąca na miesiąc postępy.” – z zadowoleniem artykułował Krzysztof Janczak.