Brom
nac.gov.pl

Mistrzostwa Świata 1938 roku. Dla Polaków szczególne, bo pierwsze, na których pojawiła się nasza reprezentacja. Ówczesny system nie pozwolił biało-czerwonym zawojować francuskich historiach. Nasi rodacy zapisali się jednak po kres naszych czasów na kartach historii. 

Słowem wstępu. Kibice na ostatnim mundialu przed II wojną światową nie oglądali rywalizacji fazy grupowej. Zespoły rozpoczęły swoją przygodę z imprezą czterolecia od razu od 1/8 finału. Polacy 5 czerwca o godzinie 17:30 rozpoczęli bitwę z Brazylijczykami.

Wielu z Was pewnie pomyślało, że przywołam wyczyn Ernesta Wilimowskiego i zajmę się sylwetką legendarnego napastnika. Nie omieszkam nie podkreślić faktu, że wówczas niespełna 22-letni zawodnik wbił Canarinhos cztery bramki. Aż do 1994 roku nikt nie był w stanie powtórzyć tego osiągnięcia. Wielu zawodników mogło pochwalić się hat-trickiem na mundialu, ale cztery trafienia zaliczył tylko jeden człowiek – Wilimowski. Rekord wychowankowi 1. FC Katowice odebrał dopiero Oleg Salenko, który pięć razy wpisał się na listę strzelców w meczu Rosja – Kamerun w 1994 roku.

Wilimowski nie jest jednak człowiekiem, którego chciałbym dziś przedstawić jako pierwszoplanową posta. To Walter Brom. Zapewne niewiele Wam to mówi. Bez obaw – moja reakcja była podobna. Jedyne co w pierwszej chwili przyszło mi do głowy to West Bromich Albion. Warto zatem podkreślić, że Brom, choć w meczu z Brazylią nie zagrał, to przeszedł do historii Mistrzostw Świata.

W Waszych głowach z pewnością kłębią się myśli i pytani. Jak to możliwe? Czego wyjątkowego dokonał Brom? A no w sumie to niczego. Po prostu na mundial w 1938 pojechał. Natomiast z racji tego, że wówczas miał na karku lat 17, to po dziś dzień widnieje w różnorakich zestawieniach jako najmłodszy golkiper, który został desygnowany na mundial. Zapierające dech w piersiach spotkanie z Brazylijczykami bramkarz obejrzał z ławki rezerwowych.

Na koniec historyczny Smaczek. Wilimowski w latach 1941-1942 był reprezentantem III Rzeszy. W 8 meczach zdobył aż trzynaście bramek. Mniej więcej w tym samym okresie Brom był żołnierzem Wermachtu. Nie przeszkodziło mu to zagrać po wojnie – w 1947 roku – dwóch meczów z Orzełkiem na piersi. Czy obaj Panowie zasługiwali na to, aby reprezentować nasze barwy, jest kwestią sporną i nie mnie to oceniać. Niech każdy zrobi to we własnym zakresie. Nie da się jednak ukryć, że obaj stanowią część historii polskiego futbolu.