Letniowski
MKS Bytovia Bytów

Trwa przerwa reprezentacyjna, niezwykle ważna – zwłaszcza dla kadry U-21, która wciąż walczy o wyjazd na przyszłoroczne mistrzostwa Europy. Jeden z zawodników, który swoimi boiskowym działaniami aspirował do miejsca w zespole Czesława Michniewicza, jest, co tu dużo mówić, objawieniem pierwszych miesięcy na zapleczu naszej rodzimej Ekstraklasy. 

Ten krótki frazes zawęża nam nieco listę potencjalnych kandydatów. A gdy dodamy, że chodzi o zawodnika, który po raz drugi zdecydował się wejść do tej samej rzeki, wszystko powoli staje się jasne. Chodzi o Juliusza Letniowskiego, 20-letniego ofensywnego pomocnika, dla którego powrót do I-ligowej Bytovii po dwuletniej absencji stanowi swoisty złoty środek. Wychowanek Lechii Gdańsk w tym sezonie ligowym zanotował już siedem trafień i jest poważnym kandydatem do zgarnięcia korony króla strzelców. Co sam zawodnik sądzi o swojej formie, ligach, w których występował, a także jakie są jego plany na przyszłość? Odpowiedzi na te i nie tylko na te pytania znajdziecie w kolejnej odsłonie cyklu “Na Zapleczu”, do lektury której – z tego miejsca – serdecznie zapraszam.

KADRA U-21 OSŁABIONA PRZED REWANŻEM Z PORTUGALIĄ! KLIKNIJ PO WIĘCEJ INFORMACJI!

Michał Grzela: Chcąc poukładać to wszystko w porządku chronologicznym, porozmawiajmy chwilę o czasach dziś już dość odległych. Gdzie, kiedy i w jakich okolicznościach rozpoczęła się Twoja przygoda z piłką nożną?
Juliusz Letniowski: Gdy miałem 4 lata, rodzice w gazecie znaleźli ogłoszenie o naborze do grup Lechii Gdańsk. Długo się nie zastawialiśmy. Już wtedy marzyłem o grze w piłkę. Początkowo trenowałem ze starszymi chłopakami, ale jak tylko został założony mój rocznik, uczęszczałem na treningi ze swoimi rówieśnikami.
Można zatem powiedzieć, że z barwami BKS-u utożsamiasz się od dziecka. Jak wspominasz te wszystkie lata, aż do 2017 roku, spędzone w klubie z Gdańska?

Można powiedzieć, że Lechia mnie wychowała, ukształtowała nie tylko jako zawodnika, ale po części jako człowieka. Wspominam ten czas bardzo pozytywnie. Poznałem wielu kolegów, z którymi do dziś mam kontakt.

Trudno nie zwrócić uwagi na fakt, że masz za sobą występy w Centralnej Lidze Juniorów. Jak oceniasz te rozgrywki, dużo Cię nauczyły, czy raczej były tylko krótkim i niegodnym uwagi doświadczeniem?

Nie od dziś wiadomo, że w młodym wieku najważniejsza jest regularna gra. Nie wiem, jak to wygląda teraz, ale gdy ja występowałem jakiś czas temu, poziomi Centralnej Ligi Juniorów nie był specjalnie za wysoki. Trzeba jednak pamiętać, że to tylko piłka juniorska. W wieku 16 lat gra w rezerwach i treningi z pierwszym zespołem były dla mnie bezcenną nauką i dużym krokiem naprzód.

Po CLJ kolejnym wyzwaniem miała być dla Ciebie I liga. Nie udało Ci się jednak przebić w Bytovii do grupy regularnie występujących piłkarzy, co zaowocowało powrotem do Gdańska i juniorskich rozgrywek. Jak oceniasz ten okres w swojej karierze? Czy potraktowałeś to jako swoistą porażkę, która zmotywowała Cię do jeszcze cięższej pracy?

To prawda, niestety nie był to dla mnie dobry okres. Zacząłem od gry w I lidze, po kilku miesiącach wróciłem jednak do Lechii, gdzie dwa miesiące później złapałem kontuzje i musiałem przejść operacje. Myślę, że wyciągnąłem z tej sytuacji odpowiednie wnioski i dało mi to przysłowiowego “kopniaka”.

Po powrocie do gry nie zagrzałeś na długo miejsca w szeregach Budowlanych. Sam podjąłeś decyzję o zmianie klubu, czy zostałeś do niej poniekąd zmuszony?

Nie byłem już uprawniony do gry w juniorskich zespołach. Lechia nie widziała dla mnie miejsca w pierwszym zespole, więc naturalnym krokiem były poszukiwanie nowego klubu.

W taki sposób wylądowałeś w III-ligowym Bałtyku Gdynia. Złośliwi powiedzą, że daleko do nowego pracodawcy nie miałeś. Czy to właśnie kwestia geograficzna skłoniła Cię do wyboru Biało-Niebieskich, czy na tę decyzję złożyło się kilka, niekiedy zupełnie ze sobą niezwiązanych, czynników?

Wpierw byłem w Górniku Łęczna, ale po pierwszym treningu znowu uszkodziłem kolano. Wypadłem z gry na kolejny miesiąc, a do inauguracji nowego sezonu zostały wówczas dwa tygodnie. Nie miałem innych opcji, więc postanowiłem zostać w trójmieście.

Patrząc na Twojej statystyki z tamtego sezonu, można śmiało powiedzieć, że podjąłeś słuszną decyzję. Czego nauczyła Cię III liga i co najlepiej, a co najgorzej będziesz wspominał na myśl o tych rozgrywkach?
Pobyt w III lidze na pewno był dla mnie bardzo owocny. Czasami jeden krok w tyłu to dwa kroki w przód. Pobyt w Bałtyku przypomniał mi na pewno o tym, że w seniorskim futbolu trzeba szybko grać piłką. Myślę, że aktualnie w III lidze poziom jest dość wysoki. Liga stała się bardziej profesjonalna: dalekie wyjazdy, kibice na trybunach i lepsi zawodnicy.
Twoja dobra postawa zaowocowała szybkim sportowym awansem. Wraz z początkiem lipca tego roku znów wylądowałeś w I lidze, znów w Bytovii. Czy decyzja o ponownym dołączeniu do watahy Czarnych Wilków wynikała z chęci udowodnienia, czegoś zarówno sobie, jak i otoczeniu, czy była to po prostu najlepsza oferta jaką miałeś na stole?
Szczerze mówiąc to była najlepsza oferta, jaką miałem. Znałem trenera, z którym byłem w kontakcie zarówno, jak i chłopaków. Patrząc z perspektywy czasu myślę, że można tę decyzję uznać za strzał w dziesiątkę.
Trudno nie zgodzić się z Twoimi słowami. W tym sezonie na zapleczu Ekstraklasy strzeliłeś już siedem goli, do których jeszcze dorzuciłeś dwie asysty. Spodziewałeś się aż tak świetnej formy w pierwszej części sezonu? Co jest jej przyczyną?
Szczerze mówiąc, nie zakładem takiego scenariusza. Na początku byłem lekko przestraszony – gra w I lidze była już jakimś wyzwaniem. Jednak z meczu na mecz łapałem coraz większą pewność siebie. Zacząłem podejmować decyzje o pojedynkach jeden na jeden, co doprowadziło do większości moich dotychczasowych trafień na zapleczu Ekstraklasy. Oczywiście, nie mogę popadać w hurraoptymizm. Mam jeszcze sporo rzeczy do poprawy i jestem tego świadomy.
Dla młodego piłkarza to zazwyczaj dobra wiadomość, jeśli jest element, którego poprawa może wynieść go na jeszcze wyższy poziom. Wróćmy jednak do stanu aktualnego. Mimo naprawdę dobrej formy nie otrzymałeś powołania nawet na jedno zgrupowanie reprezentacji U-21. Czy uważasz, że Twoja forma upoważniała Cię do takiego wyróżnienia?
Prawdę mówiąc, nie zastanawiałem się nad tym. Mamy w kraju wielu utalentowanych zawodników grających w ekstraklasie bądź za granica, dlatego podchodzę do tego z pokorą. Najwidoczniej jeszcze nie nadszedł moment, aby takie powołanie otrzymać.
Pierwsza część sezonu zbliża się wielkimi krokami do końca. Jak krótko mógłbyś podsumować te ostatnie miesiące i na co liczysz w następnych?
Na pewno jestem zadowolony z postawy naszego zespołu. Zebraliśmy sporo cennych punktów. Powiedzmy sobie szczerze – każdy punkt był wyszarpany i kosztował nas dużo sił. Żadnego meczu nie wygraliśmy na stojąco. Mamy młodą, perspektywiczną drużynę i liczę na podobny rezultat w przyszłej rundzie.
A czy oprócz celów kolektywnych wyznaczasz sobie coś konkretnego, co chciałbyś sam zrealizować?
Na pewno chciałbym dobrze grać. Mam nadzieję, że moja postawa zaowocuje kiedyś kontraktem w Ekstraklasie.