Nigeria
Młodzieżowy Futbol

Byliśmy już w słonecznym Egipcie, gorącej Hiszpanii i egzotycznym Peru. Tym razem wracamy do Afryki, by przyjrzeć się “Super Orłom”.

Nigeria dla nas, Polaków jest dość świeżym tematem. Jeszcze niedawno podopieczni Adama Nawałki mierzyli się trzykrotnym mistrzem Afryki. Nasz niedawny sparingpartner miał być najlepszym wyborem do przygotowania na Senegal, z którym “Biało-Czerwonym” zmierzą się na mundialu. Choć dla wielu wydaje się to dość jasny wybór, to rzeczywistość jest zgoła inna. Ekipa Gernota Rohra to zupełnie odmienny zespół, a dziś przedstawimy argumenty dlaczego.

Historycznie z ogromną szansą, szansą, której nigdy nie wykorzystali

W latach 80 nigeryjski futbol staczał się na samo dno. O mundialu mogli tylko pomarzyć. Wyniki na światowych boiskach pozostawiały wiele do życzenia, a kryzys reprezentacyjny pociągał za sobą kolejne problemy. Piłkarze zaczęli opuszczać kraj nie tylko w piłce klubowej, ale również wielu zawodników zaprzestało reprezentowania barw narodowych. Spowodowany impas miał być bombą zegarową i najlepszym znakiem, by spróbować czegoś nowego. Pod koniec lat 80 coś się ruszyło, Nigeria grała futbol, który mógł się podobać, a to ze sobą przyniosło sukcesy. W ciągu kilku najbliższych lat stawali na podium, a nawet zdobywali mistrzostwo swojego kontynentu. Świetne wyniki w końcu przyczyniły się do pierwszej kwalifikacji na Mistrzostwa Świata. W 1994 roku nie tylko pojawili się podczas największych rozgrywek globu, ale także doszli do 1/8 finału. Dwa lata później podbili igrzyska olimpijskie, zdobywając złoto, a już w 1998 roku powtórzyli rezultat z poprzedniego mundialu. Wszystko wskazywało, że Nigeria zostanie afrykańskim mocarstwem. Zespołem, na którego barkach będzie prezentowanie całego kontynentu.

Ta świetnie prosperująca kadra z nietuzinkowymi zawodnikami ostatecznie świata nie zwojowała. Takie nazwiska jak Kanu, Okocha, czy Babayaro zniknęły z radaru, tak samo, jak kolejne triumfy. “Super Orły” stały się outsiderem, który na każdym mundialu miał wyłącznie dostarczać punkty lepszym.

nigeria
Star Sixes
W eliminacjach jak burza. Najtrudniejsza grupa zdobyta!

Podopieczni niemieckiego szkoleniowca trafili do najcięższej grupy na swoim kontynencie. Rywalizacja z takimi zespołami jak Algeria, Zambia, czy Kamerun to spore wyzwanie. Każdy z tych zespołów zostawił swój znak w historii mundialu i kolejny awans nie byłby niczym niespodziewanym. Ostatecznie najliczniejszy kraj Czarnego Lądu zakończył kwalifikacje do MŚ 2018 na miejscu lidera. 13 punktów na koncie pozwoliły wyprzedzić drugą Zambię aż o 5 punktów i Kamerun o 6. Jakby tego było mało, średnia pierwszej jedenastki oscylowała w granicach 25 lat! Czy nowa generacja piłkarzy będzie tak samo silna, jak ta z lat dziewięćdziesiątych, a może i lepsza?

Młodość w szeregach “Super Orłów” nie wzięła się z przypadku. Wszystko wskazuje na to, że Rohr chce zbudować kolektyw na lata, a co z tym idzie – musi być cierpliwy. Dość ważną cechą każdego zespołu jest doświadczenie, atrybut, którego kupić nie można.

Nigeria zaskoczy w Rosji?

Dla Nigeryjczyków sukcesem będzie wyjście z grupy. Prawdę mówiąc, niewielu widzi jakąkolwiek możliwość na uzyskanie awansu do kolejnego etapu turnieju. Na drodze ma przecież stanąć Argentyna, Chorwacja, czy Islandia. Ostatni na papierze może są w zasięgu, lecz dobrze wiemy jak prezentują się od 2016 roku. Jaki jest więc cel? Przede wszystkim zminimalizowanie słabości, jaką jest brak doświadczenia. Pokazanie się na mundialu ma zebrać swoje żniwa na przyszłość, a każdy pozytywny wynik będzie miłym prezentem.

Selekcjoner mistrzów olimpijskich w eliminacjach dużo eksperymentował. Najczęściej oglądaliśmy jedenastkę w ustawieniu 4-4-2 oraz 4-2-3-1. Nigeryjczycy próbowali grać również w ustawieniu z piątką defensorów, choćby w meczu z Argentyną. Taka formacja miała za zadanie powstrzymywać rywali z mocniejszą ofensywą, lecz niestety plan szybko spalił na panewce. Podczas sparingu z reprezentacją Polski zobaczyliśmy niewielką kombinację ustawienia 4-4-2 z cofniętym napastnikiem. Taka roszada miała wprowadzić większą kreatywność w środku pola oraz zastosowanie gry skrzydłami. Choć we Wrocławiu wygrali to ciężko tę taktykę nazwać kluczem do zwycięstwa. Gernot Rohr mimo wszystko najczęściej stawiał na zabezpieczenie ostatniej linii dwoma pomocnikami o właściwościach defensywnych. Przed nimi pojawiała się trójka napędowa z osamotnionym napastnikiem na szpicy. Takiej też formacji możemy oczekiwać w Rosji, albowiem Nigeria to zespół grający dynamiczną piłkę. Takie ustawienie ma zapobiegać rozszczelnieniu się linii destrukcji w momencie wyprowadzania futbolówki do przodu.

Arsenał wąski, choć graczy nie brakuje

O kilku młodych piłkarzach afrykańskiej ekipy pisaliśmy szerzej w marcu. Na wysoki wiek na pewno narzekać nie mogą, a niepokój wywołują przede wszystkim zmiennicy. Nigeria korzysta przecież z takich gwiazd jak John Obi Mikel, Kelechi Iheanacho, czy Victor Moses, ale gdy ich zabraknie to mamy efekt “czarnej dziury”. Potencjał całej grupy gdzieś ginie.

Największą bronią mają być piłkarze środka pola. Ndidi oraz Onazi tworzą znakomite zróżnicowanie między ofensywą a obroną. Zawodnik “Lisów” to ściana nie do przejścia z ponadprzeciętną techniką. Na boiskach Premier League nie raz zachwyca i powoli staje się elementem obowiązkowym reprezentacji narodowej. Jego partner Onazi to całkowite przeciwieństwo 21-latka. Niski, szybki i dobry w odbiorze piłkarz Trabzonsporu wypełnia braki Wilfreda. Idąc dalej, znajdziemy niekwestionowaną legendę – Mikela oraz Simona/Iwobiego i Mosesa. Wszyscy wspomniani z wyjątkiem byłego gracza Chelsea to zawodnicy szybcy, zwrotni i pomysłowi. To właśnie oni mają napędzać atak i dawać krztę inwencji. Ostatnim, najbliżej bramki przeciwnika przeważnie jest Iheanacho bądź Ighalo. Obaj cechują się wszechstronnością, lecz przede wszystkim znakomitym ustawieniem. Szybkością ustępują zmiennikom, ale nie jest to warunek, który miałby wpływ na pozycję w wyjściowej jedenastce.

Nigeria

Gdzie szukać tej młodości?

Przede wszystkim w pomocy oraz bramce. Na pozycji golkipera znajduje się Francis Uzoho, który swoją karierę reprezentacyjną dopiero rozpoczął. Mimo niewielkiego stażu czeka go trudne zadanie. 19-latek jest najmłodszym piłkarzem pierwszego zespołu, w którym znalazł się dość szczęśliwie. Szansę, jaką dostał musi wykorzystać w najbliższych spotkaniach, a Rohr wierzy, iż udźwignie presję mundialu. Co ciekawe nigeryjski bramkarz nie rozegrał ani minuty w swoim głównym klubie, a cały czas występuje dla rezerw grających na trzecim szczeblu rozgrywkowym w kraju. Seedorf ma innych faworytów na to miejsce w Deportivo La Coruna, ale to w żadnym wypadku nie przeszkadza niemieckiemu trenerowi.

Warto przypatrzeć się również Iwobiemu oraz Simonowi. Ten pierwszy jest dość znany przez fanatyków Premier League, albowiem gra w Arsenalu. Do odpowiedniej formy jeszcze mu daleko, ale na liczby dla ojczyzny nikt nie narzeka. Simon to niski i zabójczo szybki skrzydłowy. Często stawiany w środku pola z zadaniem schodzenia do boku. Zestawienie zamyka Iheanacho, już nie taka tajna broń Nigeryjczyków.

W zespole “Super Orłów” znajduje się również kilku młodych zmienników (Aina,Awaziem Agbo), ale o nich szerzej już pisaliśmy na łamach naszego portalu.

Powrót z tarczą, czy na tarczy?

Prawdopodobieństwo na wyjście z grupy nie przemawia na korzyść. Choć sam zespół ułożony przez Rohra może w niektórych elementach robić wrażenie, to nie daje im większych szans na sukces w Rosji. Na sensację jest jeszcze za wcześnie, a presja może okazać się zbyt duża. Nikt chyba nie postawiłby na wygraną z Chorwacją lub Argentyną, mimo że ta gra fatalnie. Wielu również nie stawia na Nigerię w starciu z Islandią. Wszystko wskazuje, że łatka outsidera musi wypełnić swoje przeznaczenie.

Autor: Michał Kwieciński