escoli tłok cudów twarzą, gnębiąca, regularna Oddech, trzy, gromi, rozczarowuje,
Młodzieżowy Futbol

Trzynasta kolejka dla wielu zespołów była naprawdę pechowa. Krótko mówiąc, faworyci nie za dobrze poradzili sobie w miniony weekend, cieszyli natomiast się ci, którzy teoretycznie mieli schodzić na tarczy. Czy mieliśmy więc do czynienia z kolejką cudów?

Bukmacherzy pokochaliby Centralną Ligę Juniorów. Zmniejszenie stawki do szesnastu zespołów okazało się strzałem w dziesiątkę, jeśli idzie o nieprzewidywalność ligi. Zestaw beniaminków także dopisał. Nie możemy również zapominać, że cały czas to futbol, na dodatek w juniorskim wydaniu. Biorąc pod uwagę wszystkie siedem spotkań rozegranych w ostatni weekend, tylko dwóch faworytów zdołało wyjść obronną ręką. W pozostałych pięciu końcowe wyniki były co najmniej zaskoczeniem. W tabeli obyło się bez większych przetasowań, ale za to różnice punktowe uległy mocnemu spłaszczeniu.

Na pytanie zadane w tytule poprzedniego Przeglądu CLJ (“dokąd zmierza Ruch?”) Chorzowianie postanowili, że odpowiedzą szybciej, niż ktokolwiek mógł się spodziewać. Wyszarpana w 89. minucie wygrana z Wisłą Kraków pokazała charakter i nieustępliwość Niebieskich. Dla beniaminka było to dopiero drugie zwycięstwo w tym sezonie. Ostatnio udało im się pokonać wysoko 5:1 Zagłębie, ale pomiędzy tymi dwoma zwycięstwami mieli ponad miesięczną przerwę. Niestety regularność potrafią złapać, tylko jeśli chodzi o porażki. Jeśli cokolwiek ma się zmienić, zespół Ireneusza Psykały musi pokazać nieprzypadkowość formy w najbliższym starciu ze Śląskiem.

Pogoń zremisowała drugi mecz z rzędu, grając w niepełnym składzie. W zespole Portowców brakowało dwóch talentów z rocznika 2003. Hubert Turski i Kacper Kozłowski są na zgrupowaniu reprezentacji Polski do lat 17. Szczecinianie przestali grać tak bezkompromisowo, jak na początku sezonu, ale tym razem uszło im to na sucho, ze względu na potknięcia bezpośrednich rywali. Warto pochwalić Cracovię, dla której jedyną bramkę strzelił Brazylijczyk Matheus Santos. Co ciekawe, dla Pasów był to trzeci remis 1:1 z kolei. Mając szukać pozytywów tej sytuacji, można śmiało powiedzieć, że udało się, jak na razie, wykluczyć problem nieszczelnej, jak ser szwajcarski defensywy.

PRZECZYTAJ O ZALEGŁYCH DERBACH WARSZAWY, KTÓRE LEGIA I ESCOLA ROZEGRAŁY W ŚRODĘ!

Do Warszawy w nie tęgich nastrojach wracała ekipa Legii. Porażka z będącym w strefie spadkowej Górnikiem Zabrze była nie do pomyślenia przed spotkaniem. Goście byli nieskuteczni i nie potrafili narzucić przeciwnikom własnego stylu gry, co skończyło się dla nich fatalnie. Ostatecznie gospodarze wygrali 2:1 po golach Borka i Imieli. Natomiast zgodnie z planem trzy punkty zdobył Śląsk Wrocław, który dzięki trafieniom Kotowicza w Bełchatowie pokonał 2:0 GKS Bełchatów. Tym sposobem ekipa z Wrocławia zrównała się punktami z Escolą i raczej już na dobre zagościła w środku tabeli.

Jak przełamać to tylko w takim stylu

W Thrillerze w Białymstoku Jagiellonia w końcu zdołała wyjść obronną ręką i wygrać spotkanie na własnym terenie. Drużyna pogrążona od początku sezonu w kryzysie wygrała pierwszy raz od prawie dwóch miesięcy. Na własnym boisku Jaga do 13. kolejki nie zwyciężyła ani razu. W ogólnym rozrachunku było to dopiero trzecie zwycięstwo Białostoczan. Jeśli komuś więc należały się trzy punkty, to na pewno podopiecznym Wojciecha Kobeszki i Jana Pawłowskiego. Wywalczone w 90 minucie 4:3 robi wrażenie i może być punktem zwrotnym dla Jagiellonii. Elana godnie walczyła, szczególnie wracając ze stanu 1:3 na remis. Wynik dopiero w doliczonym czasie gry ustalił Kamil Sakowicz. Jaga po tym zwycięstwie objęła 12 lokatę i po długim czasie opuściła strefę spadkową.

Wyczyny Jagi nieco jednak przykryli zawodnicy Escoli Varsovia Warszawa. Pojechali do Kielc, wydarli z “nory” lidera trzy punkty i wrócili do Warszawy. I to po jakim spotkaniu! Ten mecz był jedną z najlepszych reklam Centralnej Ligi Juniorów, zachowując proporcję, oglądało się to jak juniorskie El Clasico. Dwie bramki w dwie minuty gości znakomicie otworzyły to spotkanie. Sędzia w przeciągu kilku minut podyktował dwa rzuty karne, pierwszą “11” wykorzystał Szelągowski, drugą w barwach Korony obronił Sokół. Koniec końców to Beniaminek pokonał lidera i sensacja stała się faktem. Escola po raz kolejny pokazała, że kibic szukający zachwytów, to kibic ekipy ze Stolicy. Więcej o tym spotkaniu przeczytasz TUTAJ.

Motor zajechał przeciwnika. “Cudów” nie brak

To nie była ostatnia niespodzianka w trzynastej serii gier. Mówiąc o kolejce cudów, swoich pięciu groszy nie mógł nie wcisnąć zawsze waleczny i wybiegany Motor Lublin. Podopieczni Tomasza Jasika na bardzo trudnym lubińskim terenie pokonali Zagłębie Lubin, najskromniej jak się dało, lecz skutecznie. Po jednej bramce Szymona Raka metodą na Miedziowych okazała się dobra organizacja w defensywie i konsolidacja całej drużyny. Wszyscy wiedzieli, że aby móc przeciwstawić się silnej ofensywie Zagłębia, Motor będzie musiał grać wyrachowaną i drużynową piłkę. W istocie tak właśnie było, dzięki czemu goście wygrali trzeci mecz w sezonie i zrównali się punktami z zespołami z miejsc 10. – 12.

“Cieszymy się ze zwycięstwa, na które ciężko zapracowaliśmy. Byliśmy bardzo dobrze zorganizowani w defensywie, zagraliśmy w końcu na zero z tyłu. Trzeba pochwalić całą drużynę – całą osiemnastkę, która ciężko pracowała, bo nawet zawodnicy, którzy byli na ławce, dużo podpowiadali. Przez cały czas byliśmy dobrze ustawieni, w dziesiątkę przed piłką.” – Podsumował spotkanie szkoleniowiec Motoru Lublin, Tomasz Jasik.

CAŁY TERMINARZ CLJ – KLIKNIJ TUTAJ

PozycjaKlubMZRPGDPkt
13023524574
230191102258
33016682454
4301488850
530146101248
63014412346
73013810344
83013413143
930118111041
103013215641