escoli tłok cudów twarzą, gnębiąca, regularna Oddech, trzy, gromi, rozczarowuje,
Młodzieżowy Futbol

Niedawno sezon dopiero raczkował, a, porównując znów do dzieci, wydaje się już zaczynać chodzić. Idzie więc to całkiem szybko, kolejka po kolejce, lecz niektóre z zespołów na swój oddech czekały długo lub wciąż czekają. Wiele jest jeszcze niewiadomych, ale sytuacja w zespołach, jak i w tabeli, zdaje się powoli stawać klarowna.

Piąta kolejka nie przyniosła wielu zaskoczeń, lecz zdecydowanie takowe lekko mogło skraść show. Jednak gdy na tapecie mamy hit kolejki, a dla niektórych sezonu, wiele spotkań mogło schować się posłusznie na drugi plan. Lech podejmujący u siebie Legię to przecież polskie “El Clasico”, niezależnie od szczebla rozgrywek. Populizmem jest powiedzenie, że po reformie w każdej kolejce fanom CLJ zostanie zaserwowany super mecz czy hit, jak zwał tak zwał. Z drugiej strony prawdą jest, że poziom spotkań zauważalnie zmienił się na plus. Ciekawych spotkań nie brakuje, więc dla prawdziwych koneserów młodzieżowego futbolu weekendy z CLJ są jak obiady czwartkowe, zawsze w cenie.

Zadziwiająca forma liderującego duetu

Zarówno Pogoń, jak i Korona od pięciu serii gier kroczą pewnie po swoje i na razie nie zapowiada się na to, by ktokolwiek miałby przeszkodzić im w tym marszu. Dopiero pod koniec września ekipy staną naprzeciwko siebie, a więc trochę możemy na to poczekać. Wygląda na to, że w Kielcach mieszanka najlepszych z rocznika 2000 oraz półfinalistów poprzedniej edycji CLJ U-17 zazębiła się i trener Mierzwa stworzył maszynę. Korona znów wygrała pewnie, tym razem 2:0 z Zagłębiem Lubin. Co trzeba dodać, z niepokonanym oraz dobrze się prezentującym dotąd Zagłębiem.

Pogoń zaś pewnie wywiozła trzy punkty z boiska Wisły Kraków. Trener Łęczyński po meczu przyznał, że Pogoń była widocznie lepsza i w zasadzie tylko przez nieskuteczność Portowców, wygrana nie była okazalsza, a końcówka lekko nerwowa. Dla Wisły ponownie błysnął Wyjadłowski, tym razem wpisując się na listę strzelców. Jego trafienie już w 34 minucie ustaliło wynik meczu na 1:2 dla gości ze Szczecina. Portowcy od początku sezonu grają konsekwentnie swoją piłkę, narzucając często przeciwnikom własny, dominujący styl gry. To przekłada się na zdobycz punktową, która jak na razie, plasuje Pogoń jako mocnego kandydata do zdobycia utęsknionego mistrzostwa Polski juniorów starszych.

Górnik zakopał się w dole tabeli

W Zabrzu nastroje nieco tonujące. Górnik bowiem nie wygrał dotąd żadnego z ligowych spotkań, ale pozytywnym sygnały były, choćby w pierwszych trzech, zremisowanych spotkaniach. Kolejne dwa to porażki, co spowodowało, że Górnicy po pięciu kolejkach są dopiero na 13 miejscu. W niedzielę ulegli u siebie 0:2 Jagiellonii, dwie bramki zdobył Mikołaj Nawrocki. Kolejne zwycięstwo uplasowało Jagę na piątym miejscu z jednym zaległym meczem w zanadrzu.

Z peryferii ligowego zestawienia zdołała wydostać się Arka. Druga wygrana z rzędu pozwoli znów uwierzyć we własne możliwości piłkarzom z Gdyni, mimo że w dwóch ostatnich kolejkach mierzyli się z beniaminkami z Bełchatowa i Chorzowa. Lekki oddech więc nie tylko zawitał do Lublina. Podopieczni Jakuba Frydrycha dysponują naprawdę niezłym składem personalnym, są aktywni na boisku i szukają gry. Tak więc logicznym tokiem myślenia idąc, takie przełamanie musiało kiedyś nastąpić.

Pozostając jeszcze w dolnej połowie tabeli, spotkanie Cracovii z GKS-em Bełchatów chyba dla obu stron mogło być traktowane jako konieczne do wygrania. Widmo spadku na pewno nie zagląda tym drużynom w oczy, ale kiedy mogli poprawić swoją sytuację, jak nie w meczu z bezpośrednim rywalem w tabeli? Niestety bądź na szczęście, nikomu swoich planów w życie nie udało się w pełni wprowadzić. Spotkanie zakończyło się sprawiedliwym remisem 2:2, a dla “Brunatnych” obie bramki zdobył Damian Warnecki, dopisując na swoje konto trafienie numer dwa i trzy w tym sezonie.

W klasyku lepsza Legia

Konfrontacja Legii z Lechem znów przyciągnęła spore zainteresowanie. Sporo osób zgromadzonych na trybunach we Wronkach i na przed odbiornikami kanału ŁNP na pewno nie sparaliżowało chłopaków. Zresztą źle by było, gdyby na tym poziomie wiekowym kamera i kibice mieli zły wpływ na zawodników. Ale do rzeczy. Lech wszedł “z buta” w pierwszy kwadrans spotkania, kilkukrotnie mógł objąć prowadzenie, ale podopieczni trenera Bochińskiego mijali nieznacznie futbolówką bramkę. Cała pierwsza połowa toczyła się na wysokim, miłym dla oka tempie, więc jak mówi stara maksyma CLJ-tki, w takich przypadkach drugie 45 minut będzie wolniejsze.

Sprawdziło się, po wycofanej na początku pierwszej połowy Legii nie było śladu i gra była bardziej uporządkowana, a do sytuacji zaczęli jeszcze częściej dochodzić gracze Saganowskiego. Jednakże znów po burzliwym kwadransie dynamika gry trochę siadła i trzeba było czekać na indywidualne popisy zawodników. Późno, bo dopiero w 80 minucie taki właśnie popis dał Łukasz Łakomy. Pokonał Benedykcińskiego mocnym, kozłującym uderzeniem zza pola karnego, czyli jego tzw. “piłkarską firmówką”. Legia po otworzeniu wyniku długo nie czekała na drugiego gola, dzięki golkiperowi Lecha, który faulował w szesnastce, do rzutu karnego podejść mógł Bartłomiej Ciepiela i jak można się domyślić, ustalił wynik spotkania na 2:0 dla stołecznej ekipy. Po rewanżu za ostatnią porażkę Legioniści przesunęli się na trzecią pozycję i mają trzy punkty straty do czołowej dwójki.

Oddech Motoru Lublin

To było jedyne zaskoczenie, ale za to, jak duże. Motor Lublin przełamał swoją fatalną passę i zanotował pierwsze zwycięstwo w ligowym sezonie 2018/19. Po czterech bardzo trudnych bojach, podopieczni trenera Jasika w iście heroicznym stylu postanowili pokazać wszystkim wątpiącym, że w tej drużynie wciąż drzemie siła. Mecz rozpoczął się od natarcia gości z Lublina i najpierw już w 2 minucie za sprawą Luigi D’Apollonio’ego Motor wyszedł na szybkie prowadzenie, by dwie minuty później prowadzenie podwyższył z jedenastu metrów Szymon Rak. I w kwestii tego spotkania (i nie tylko), lepiej zapamiętać te dwa nazwiska. Po piorunującym początku mecz się uspokoił, ale tylko do końca pierwszej części gry.

Na boisko z szatni z podobnym bowiem zapałem wyszli gospodarze, którzy już w 51 minucie sprawili, że na tablicy widniał wynik 2:2. Strzelali Piotr Samiec-Talar i Bartosz Boruń, czyli zawodnicy od zadań specjalnych we Wrocławiu. Takim typem zawodnika nie okazał się w 90 minucie Szymon Rak. Po szybkiej kontrze Motoru D’Apollonio został sfaulowany w polu karnym, a jedenastki nie wykorzystał strzelec drugiego gola. Na jego szczęście w dobrym miejscu i czasie znalazł się Cezary Pęczak, który dobiwszy piłkę do siatki, zagwarantował całej drużynie premierowe zwycięstwo w tym sezonie.

Sporo także działo się w spotkaniu beniaminków Escoli z Elaną Toruń. Mecz zakończył się wynikiem 4:2 i tu także ujrzeliśmy zagraniczne akcenty. Po bramkach Nigeryjczyka Ebenezera i Litwina Milasiusa dla Escoli, po dublecie zdobyli panowie Marchelak (Elana) i Kwiatkowski (Escola). Warszawiacy po pięciu kolejkach zajmują wysoką, szóstą lokatę i sztywno trzymają się środkowej części stawki. Nie mówiąc już o tym, w jaki sposób niektóre z ich goli padają…

ESCOLA-ELANA 4:2

Akcja meczuEscola Varsovia-Elana Toruń 4:2

Opublikowany przez Tataraku Niedziela, 2 września 2018

TABELA
PozycjaKlubMZRPGZGSPkt
1302352763174
23019110765458
3301668543554
4301488574950
53014610665448
63014412444146
73013810504744
83013413383743
93011811564741
103013215554941

ZOBACZ TERMINARZ CLJ U-18 KLIKAJĄC TUTAJ