motoru tłok cudów twarzą, gnębiąca, regularna Oddech, trzy, gromi, rozczarowuje,
Młodzieżowy Futbol

Znamy mistrza rundy jesiennej. Korona zaskoczyła ekspertów, kibiców, piłkarzy, trenerów, a co najważniejsze, samą siebie. Lecz czas na podsumowania jeszcze przyjdzie. Zanim zaczniemy zbierać wszystko w całość, należy przecież jeszcze zobaczyć, co w trawie piszczało w poprzedni weekend, czyż nie?

Listopad dla fanatyków CLJ oznacza powolne żegnanie się z ukochanymi juniorskimi rozgrywkami. Od początku grudnia czeka nas najdłuższa przerwa od rozgrywek, bo przez aż trzy miesiące nie będziemy mogli emocjonować się meczami centralnej ligi juniorów. Jednak zanim totalnie popadniemy w zimowy piłkarski sen, czekają nas jeszcze dwie kolejki, które rozpoczną rundę wiosenną, ponadto w imię całej redakcji Młodzieżowego Futbolu pragnę powiedzieć, że my wraz z ligą nie skończymy, a nasi czytelnicy nawet nie zorientują się, że zimowa przerwa się zaczęła.

Wróćmy jednak pędem do tego, co działo się na juniorskich boiskach w 15. kolejce. Poza hitem przy ulicy Szczepaniaka mieliśmy korespondujące “meczycho” w Lubinie, gdzie Zagłębie podejmowało Lecha. Nie będziemy długo rozwodzić się nad tym, w jaki sposób Korona pokazała wyższość Legii, gdyż wszystko skrupulatnie podane dostaniemy w relacji z tego spotkania (KLIKNIJ). Warto jednak nadmienić, że znów wysoką formą na boisku błyszczał Jakub Górski, jak zresztą cała defensywa Korony w pierwszej połowie. Mecz zakończył się skromnym 1:0 po trafieniu Sewerzyńskiego, które to wcale nie oddaje faktycznego przebiegu tego spotkania.

“Zawsze każda porażka boli. Dziś na boisku widzieliśmy dwa zespoły, jeden w pierwszej, drugi w drugiej połowie. Korona potrafiła jednak udokumentować swoją dominację bramką, a my nie byliśmy w stanie stworzyć sobie bardziej klarownych sytuacji” – komentował po przegranej swoich podopiecznych, szkoleniowiec Legii Marek Saganowski.

Nie(trafione) decyzje?

Na Estadio de la boczne boisko w Lubinie emocje były nieco większe, a to za sprawą poziomu spotkania, a to za sprawą kontrowersji wywołanych wątpliwymi decyzjami sędziego. Lech już w 2. minucie spotkania wyszedł na prowadzenie. Gdyby inni Poznaniacy byli tak skuteczni jak Bartosz Bartkowiak, goście po pierwszej połowie mogliby mieć o wiele lepszy wynik, aniżeli tylko 1:0. W drugiej połowie, kiedy to zrobiło się naprawdę gorąco, Zagłębie wyrównało kilkanaście minut po tym, jak sędziowie niesłusznie nie uznali trafienia Jakuba Karbownika. Aby tego było mało, Lubinianie na prowadzenie wyszli po nie oczywistym rzucie karnym odgwizdanym przez sędziego, którego wykorzystał Błażej Czuban.

hit kolejki, jesiennej
Zagłębie lubin

Tak to spotkanie wyglądało z perspektywy niebieskiej części trybun. O ile do błędów sędziowskich można mieć zastrzeżenia, tak trzeba też przyznać, że przez przypadek gospodarze tego spotkania także nie wygrali. Dla “Miedziowych” było to trzecie zwycięstwo w potyczkach z ekipami z “TOP 5” (licząc Lecha zamiast Śląska Wrocław – red.). Wypowiedzią po spotkaniu dużą klasę okazał trener Bochiński. Szkoleniowiec Lecha nie zwracał uwagę na pomyłki arbitrów, tylko otwarcie mówił o tym, że jego drużyna wciąż musi poprawiać swoją grę i tylko to stoi na przeszkodzie, aby zacząć regularnie wygrywać.

Patrząc niżej…

Bezbramkowo zakończyło się spotkanie ekip ze strefy spadkowej. Więcej o starciu Elany Toruń z Motorem Lublin przeczytasz w tym podsumowaniu (LINK). Obaj trenerzy jasno mówili o zmarnowanej szansie, ale obaj też podkreślali zadowolenie z zagrania na “zero” z tyłu. Po dwóch bramkach Laskowskiego w potyczce beniaminków z Chorzowa i Warszawy wygrali goście. Escola tym samym zanotowała siódme zwycięstwo w tym sezonie, a dla gospodarzy była to dziewiąta porażka w tej kampanii.

Śląsk jak zwykle nie zawiódł. W spotkaniu Arki z Wrocławianami padło pięć goli, dla gości strzelał nie kto inny jak Samiec-Talar (2 gole). Swoje “pięć groszy” dołożył także Bartosz Boruń, dla którego było to już piąte trafienie w tych rozgrywkach. W Arce pod nieobecność Łosia i Młyńskiego, do której już powoli należy się przyzwyczajać, trafiali Bednarski i Urbański. Śląsk niepostrzeżenie wdarł się na piątą lokatę w tabeli i patrząc w terminarz, istnieje duże prawdopodobieństwo, że podopieczni trenera Pietraszewskiego przezimują przerwę nad Lechem Poznań.

Górnik Zabrze zanotował drugie zwycięstwo z rzędu, drugi raz pokonując przeciwnika tym samym wynikiem 2:1. “Górnicy” pokonali GKS Bełchatów i po piętnastej kolejce mają dwa “oczka” przewagi nad najwyżej położoną drużyną w strefie spadkowej, Motorem Lublin.

“Patent na derby”

Ktokolwiek nie przegra w lidze z Cracovią, na klubowych stronach przegranych pojawiają się artykuły pt. “Zatrzymani na pasach”. Otóż Wisła, największy i odwieczny rywal zza miedzy na pasach zatrzymał się na dłużej. W miniony weekend Wiślacy derby w CLJ przegrali trzeci raz z rzędu. Dodatkowo bilans tych spotkań jest dla “Białej Gwiazdy” tragiczny, bo Cracovia wygrywa w nim aż 14-3. Nie jest to pokłosie spotkania z tego sezonu, lecz dwóch wysokich przegranych odniesionych w poprzedniej kampanii. Jednak historię zostawmy już za sobą, ponieważ niedzielna potyczka gorsza od poprzednich nie była.

KOMENTARZ SZKOLENIOWCA WISŁY PO DERBACH

Cracovia w tym sezonie nieco spuściła z tonu i najbliższego rywala pokonała skromnie 2:1. Jednak sam mecz nijak nie przypominał cichego widowiska, a wręcz przeciwnie, jak przystało na pojedynek odwiecznych rywali, murawa momentami niemal paliła się od zapału piłkarzy z obu stron. “Pasy” szybko wyszły na prowadzenie, a fani na pozostałe bramki czekać musieli do drugiej połowy. W 55 minucie meczu wyrównał Szymon Jeziorski, a kwadrans później drugie trafienie, tym razem z jedenastki dołożył defensor Cracovii, Krystian Bracik.

“Mamy patent na takie spotkania, to już trzecie wygrane derby w przeciągu półtora roku” – przekonywał po spotkaniu Kordian Wójs, trener wygranej Cracovii (CAŁA WYPOWIEDŹ TUTAJ)

To nie finał, tu nie ma dogrywki. A szkoda

W Białymstoku również mieliśmy do czynienia z przyjemnym widowiskiem. W spotkaniu starli się bowiem ubiegłoroczni finaliści rozgrywek CLJ U-17. W istocie pojedynek Jagi z Pogonią nie zawiódł. Gospodarze byli bardzo blisko wygranej, gdyż na kilka minut przed końcowym gwizdkiem wygrywali dwoma golami. Jednak niezawodny duet 15-latków Turski – Kozłowski znów okazał się kluczowy w grze “Portowców”. Napastnik reprezentacji Polski zdobył bramkę kontaktową w 84 minucie, a grający za jego plecami Kozłowski trzy minuty później dołożył wyrównujące trafienie.

Pogoń plasuje się na trzeciej lokacie i traci cztery “oczka” do Korony i Zagłębia, natomiast tyle samo punktów co “Portowcy” ma warszawska Legia. Jagiellonia wciąż pozostaje w dole tabeli, ale tak naprawdę do szóstego Lecha traci tylko sześć punktów. Tak więc przed przerwą zimową może dojść do sytuacji, w której to obie ekipy zrównają się punktami. Dopóki piłka w grze…

PEŁNY TERMINARZ CLJ – LINK

PozycjaKlubPWDLFAGDPts
116122235152038
217102533171632
317102533211232
417101646361031
51785436231329
61790838251327

NAJBLIŻSZA KOLEJKA:

Ostatnia kolejka

DataMeczCzas/WynikiKolejka