debiut w ekstraklasie
PZPN/Łączy nas piłka

Z podwórka w rodzinnym Jaśle, przez największy turniej piłki dziecięcej w Europie, grę w kolejnych rocznikach młodzieżowych reprezentacji Polski, aż po debiut w Ekstraklasie jako pierwszy zawodnik ze swojego rocznika. Choć kariera 16-letniego Michała Rakoczego rozwija się wzorowo, to jego plany i marzenia wykraczają daleko poza to, co udało mu się już osiągnąć.

Kiedy przychodził na świat, polscy kibice zastanawiali się, jak kadra Jerzego Engela spisze się na mundialu w Korei i Japonii. Jego klubowy kolega z Cracovii, Michal Pesković, był obiecującym, 20-letnim bramkarzem słowackiej FC Nitry. Dziś młody pomocnik jest uważany za jeden z największych talentów w kraju i przeciera szlaki rówieśnikom w seniorskim futbolu. Jego talent i ciężka praca zostały docenione przez trenera Michała Probierza. Ten w ostatniej kolejce sezonu 2017/18 wpuścił 16-latka na końcówkę meczu z Pogonią Szczecin.

Wszystko zaczyna się od pasji

Historia Michała Rakoczego zaczyna się w 36-tysięcznym Jaśle na Podkarpaciu, a piłka towarzyszy mu od małego. Najpierw na podwórku i szkolnym boisku, gdzie gra z kolegami i kuzynami. Szybko jednak okazuje się, że warto rozejrzeć się za klubem, w którym będzie mógł szlifować nieprzeciętny talent. – Na pierwszy trening poszedłem w pierwszej klasie szkoły podstawowej – wspomina Michał. – Zaprowadził mnie wujek, który obserwował moją grę i stwierdził, że warto spróbować. Od razu bardzo mi się spodobało i tak już zostało do dzisiaj. Jestem zafascynowany piłką i wiążę z nią swoją przyszłość.

Fascynacja i pasja to słowa, które w kontekście futbolu Michał i jego bliscy odmieniają przez wszystkie przypadki. – Chłopak jest pasjonatem, dla którego od małego liczy się tylko piłka – mówi trener Paweł Kasprzyk, który prowadził 12-letniego Rakoczego w UKS-ie 6 Jasło. – Zawsze był skromny i zaangażowany w trening, nie było dla niego straconych piłek. Grał u nas w fajnym roczniku, z którym wygrał kilka turniejów i nagród indywidualnych. Koledzy od początku patrzyli na niego. On grał dobrze i cała drużyna na tym korzystała.

Pasja i nieprzeciętny talent poparte intensywnym treningiem szybko przyniosły pierwsze sukcesy. W 2014 roku “Szóstka” z Michałem w składzie wygrała Finały Wojewódzkie prestiżowego turnieju “Z Podwórka na Stadion o Puchar Tymbarku”, największych takich rozgrywek w Europie. Michał został wtedy królem strzelców, a najlepszym zawodnikiem wybrano jego kolegę z drużyny, Arkadiusza Barana. Arek też trafił do młodzieżowych reprezentacji Polski i dziś gra w akademii Zagłębia Lubin. Zwycięstwo w regionie oznaczało, że drużyna będzie reprezentowała region w Finale Ogólnopolskim w Warszawie. – Mieliśmy świetną pakę jak na taką małą miejscowość, a przede wszystkim kochaliśmy grać w piłkę i dlatego zaszliśmy tak daleko. Pamiętam, że jeden z naszych meczów rozpoczął sam Zbigniew Boniek, który znalazł też czas, żeby z nami porozmawiać. To pamiątka na całe życie dla wszystkich z nas. Także dla tych, którzy już w piłkę nie grają – wspomina Rakoczy.

Z podwórka do reprezentacji

W Warszawie Michał i spółka doszli do półfinału. Byli więc o krok od występu na PGE Narodowym, gdzie rozgrywany jest Wielki Finał. Świetna dyspozycja 12-latka nie uszła uwadze trenerów z Polskiego Związku Piłki Nożnej, którzy co roku wnikliwie obserwują turniej. Rakoczy dostał powołanie na pierwszą Letnią Akademię Młodych Orłów. Zgrupowanie najbardziej utalentowanych młodych zawodników z całej Polski, którzy w przyszłości mają trafić do młodzieżowych reprezentacji Polski. – Inicjatywy takie jak Letnia i Zimowa AMO czy turniej “Z Podwórka na Stadion o Puchar Tymbarku” są olbrzymim wsparciem dla procesów selekcji i monitoringu zawodników – podkreśla Przemysław Małecki, który dziś prowadzi Rakoczego w kadrze U-17. – Dzięki temu obserwujemy zawodników już od najmłodszego wieku i żaden talent nam nie umyka.

debiut w ekstraklasie
PZPN/Łączy nas piłka

W międzyczasie zawodnik zdecydował się też na transfer z macierzystego klubu. Choć od dłuższego czasu regularnie jeździł na treningi do Legii Warszawa, to wspólnie z najbliższymi uznał, że warto postawić na ofertę z Cracovii. Pod Wawelem młody zawodnik przechodził kolejne szczeble szkolenia, aż do powołania do najmłodszej reprezentacji Polski U-15. Ówczesny selekcjoner tego rocznika Robert Wójcik, szybko zauważył w Michale cechy przywódcze, które przed laty dostrzegli trenerzy w Jaśle. – W pierwszym meczu przeciwko Irlandii kapitanem był Łukasz Szramowski – mówił w marcu 2017 roku Wójcik. – Regulujemy chłopcom obciążenia, więc w drugim spotkaniu Łukasz nie wyszedł w podstawowym składzie i kapitanem został Michał Rakoczy. To konkretny chłopak, z którym bardzo fajnie się komunikuje. Ma wpływ na resztę kolegów, a do tego prezentuje na boisku naprawdę wysoki poziom. To cechy, które predysponują do tego, żeby zostać kapitanem.

Pomocnik świetnie odnalazł się w roli kapitana i dziś wyprowadza na boisko kolegów z kadry U-17. Jego postępy dostrzegł klubowy trener Michał Probierz, który już zimą zabrał juniora na obóz przygotowawczy pierwszego zespołu. Rakoczy pograł w sparingach, ale na prawdziwą szansę w seniorach musiał poczekać do ostatniej kolejki ligowej minionego sezonu. To właśnie wtedy jako pierwszy zawodnik z rocznika 2002 zadebiutował w Ekstraklasie we wspomnianym meczu z Pogonią. – Michał to perspektywiczny zawodnik. Ma duże umiejętności i dojrzałość boiskową jak na swój młody wiek. To spokojny i ułożony chłopak. Myślę, że ma szansę na dobre granie w przyszłości, ale sam doskonale zdaje sobie sprawę, ile jeszcze pracy przed nim – podkreśla Probierz.

Jak Linetty czy gwiazdy Realu?

Rakoczy marzy, aby w przyszłości spróbować swoich sił w lidze włoskiej lub angielskiej. Jego idolami są pomocnicy Realu Madryt, Toni Kroos i Isco. Łączy go z nimi pozycja na boisku, chociaż w przypadku zawodnika Cracovii nie jest ona jeszcze ściśle zdefiniowana. – W klubie, w seniorach jestem ustawiany na pozycji 10, w juniorach i reprezentacji gram niżej. To zawsze decyzja trenera, który najlepiej wie, gdzie przydam się drużynie – podkreśla 16-latek.

U nas Michał najczęściej gra na pozycji defensywnego lub środkowego pomocnika i myślę, że docelowo jego miejsce będzie właśnie głębiej – przewiduje Przemysław Małecki, selekcjoner reprezentacji U-17. – Gdybym miał go porównywać do któregoś z piłkarzy pierwszej kadry, to wskazałbym na Karola Linettego. Rakoczy to zawodnik, który w środku pomocy dużo biega, pracuje i jest pożyteczny zarówno w działaniach defensywnych, jak i ofensywnych.

Reprezentacyjny trener, podobnie jak inni szkoleniowcy, szczególnie ceni sobie charakter pomocnika. – Jest naturalnym liderem, który potrafi scalać zespół i w trudnych momentach dać impuls do walki – charakteryzuje podopiecznego. – Do tego dochodzą bardzo wysokie umiejętności piłkarskie i świadomość jak wiele pracy przed nim. Oczywiście są jeszcze rezerwy, zwłaszcza w kwestiach taktycznych. Michał dostał parę minut w seniorach Cracovii, ale jestem przekonany, że jego cele są znacznie bardziej ambitne. Przed nim daleka droga do bycia profesjonalnym piłkarzem i gry w pierwszej kadrze. Będzie ciężko pracował, dopóki ich nie osiągnie.

Nie zapomina o szkole

Po przeprowadzce do Krakowa Rakoczy zamieszkał w internacie. Dziś jest uczniem liceum w Szkole Mistrzostwa Sportowego i treningi łączy z obowiązkami szkolnymi. – Michał doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że szkołę trzeba skończyć. Wszyscy w rodzinie mocno go w tym wspieramy. W życiu sportowca trzeba być gotowym na różne scenariusze i zawsze mieć plan B -podkreśla Krzysztof Rakoczy, tata pomocnika.

– Wiem, co mówi tata i całkowicie się z nim zgadzam – dodaje sam zawodnik. – Jeśli treningi są w czasie lekcji, to później nadrabiam materiał w internacie i zaliczam go indywidualnie. Szkoła ma u mnie priorytet.

Rakoczy, jego kolejni trenerzy i bliscy mają nadzieję, że zostanie on kolejnym talentem, który przebył drogę z podwórka do reprezentacji. Dokładnie tak, jak m.in. Arkadiusz Milik i Piotr Zieliński, którzy również zaczynali od gry w turnieju “Z Podwórka na Stadion o Puchar Tymbarku”.