czarnym
Młodzieżowy Futbol

Sześć dni pozostało do Mundialu w Rosji. Jeszcze trzy ekipy zostały nam do opisania w naszym cyklu. Dziś czas na Serbie, na pewno nie faworyta, ale też na pewno nie średniaka, na jakiego często jest kreowana. Mocni Serbowie bez precedensu mają podstawy, by zostać czarnym koniem turnieju w Rosji.

Serbowie, do niedawna reprezentacja Serbii i Czarnogóry, a jeszcze wcześniej całej Jugosławii. Kadra więc samego narodu serbskiego istnieje niewiele ponad dekadę. Można powiedzieć, że “Orły” mają za sobą ogromny sukces, ponieważ dopiero drugi raz w swojej historii zakwalifikowali się na wielką imprezę, już drugi raz na mistrzostwa świata. W 2010 roku kilka lat po utworzeniu nowej, samodzielnej kadry zagrali na Mundialu w RPA. Mimo tego, że zajęli ostatnie miejsce w grupie, nie mogą do końca spisać na straty swojego występu. Zdołali bowiem ograć Niemcy w meczu grupowym 1:0, a dokonać tego na mistrzostwach świata to nie łatwa sztuka.

Późniejsze lata posuchy rozbudziły i tak mocne już temperamenty Serbów i gdy dodamy mocną, posiadającą etatowych zawodników lig europejskich kadrę, sukces był im bardzo po drodze. W grupie kwalifikacyjnej pokonali Walię, Irlandię, Austrię, Gruzję i Mołdawię. Aż strach sobie wyobrazić, jak ostre były pojedynki między pierwszą dwójką a Serbami. O tym, jak wyrównana była to grupa świadczyć może fakt, iż Serbowie ukończyli ją na pierwszym miejscu z najmniejszą liczbą “oczek” jako lider z europejskich grup kwalifikacyjnych. “Orlovi” zdobyli “tylko” 21 punktów w dziesięciu spotkaniach.

Doświadczenie przede wszystkim

Tak prezentuje się 23-osobowa kadra Serbów na mistrzostwa świata w Rosji:

Bramkarze: Vladimir Stojković (Partizan Belgrad), Marko Dmitrović (Eibar), Predrag Rajković (Maccabi Tel Awiw)

Obrońcy: Antonio Rukavina (Villarreal), Aleksandar Kolarov (AS Roma), Milan Rodić (Cvena Zvezda Belgrad), Branislav Ivanović (Zenit Sankt Petersburg), Uros Spajić (Anderlecht Bruksela), Dusko Tosić (Guangzhou), Milos Veljković (Werder Brema), Nikola Milenković (Fiorentina).

Pomocnicy: Luka Milivojević (Crystal Palace), Nemanja Matić (Manchester United), Adem Ljajić (Torino), Marko Grujić (FC Liverpool), Sergej Milinković-Savić (Lazio Rzym), Dusan Tadić (Southampton), Filip Kostić (HSV Hamburg), Andrija Zivković (Benfica Lizbona), Nemanja Radonjić (Cvena Zvezda Belgrad).

Napastnicy: Aleksandar Mitrović (Newcastle), Luka Jović (Eintracht Frankfurt), Aleksandar Prijović (PAOK Saloniki)

Trener: Mladen Krstajic

Gdy zastanowić się nad największym atutem Serbów, na myśl od razu przychodzi doświadczenie kluczowych w układance Krstajicia. Linia defensywna i pomoc są napakowane piłkarzami, którzy w swoim życiu nie raz wygrywali trofea i umieją grać pod presją. W obronie krwi przeciwnikom napsują z pewnością Ivanović i Kolarov, przy których wydaje się, że wiek to tylko nic nieznacząca liczba, a z latami przybywa im tylko  wyrachowania i klasy godnej mistrza. Obaj zawodnicy przydatni będą również w ofensywie, były zawodnik Chelsea z pewnością nie odpuści sobie stałych fragmentów gry, a tegoroczny półfinalista Ligi Mistrzów Kolarov zdołał napsuć krwi niejednej defensywie w tym sezonie.

czarnym Serbia
Przykładowe ustawienia meczowe reprezentacji Serbii / via Transfermarkt.pl

Druga linia kreuje się jeszcze lepiej. Zazwyczaj trener Krstajic ustawiał pomoc w formacji 2-3. Pięciu pomocników, z cofniętej dwójka Milinkovic-Savic i Matic obu również śmiało może wziąć się za rozgrywanie piłki. Choć większe ofensywne przysposobienie ma gracz Lazio, to ukochany defensywny pomocnik Jose Mourinho również technicznie nie odstaje. Przednia trójka to najczęściej Dusan Tadic z Southampton, Adem Ljajic z Torino oraz szybki Filip Kostic z Hamburgeru SV.

Najgorzej obsada wygląda w bramce, gdzie brakuje czegoś więcej niż solidności, jaką daje Vladimir Stojkovic. Golkiper Partizanu Belgrad przez całą karierę przewinął się dosłownie przez całą Europę, ale bliżej mu do piłkarskiej emerytury w Partizanie. Są perspektywy w postaci młodych, ale Ci również grają jeszcze w Serbii i na ten moment nie są w stanie zagwarantować lepszej jakości w bramce od wyżej wspomnianego 34-latka.

Groźnie robi się z przodu

Gdybym zobaczył na nocnym spacerze któregoś z dwójki Mitrovic- Prijovic, raczej nie spoglądałbym im w oczy, a najlepiej jakby do takowego spotkania nie doszło. Nie mówię, że to niezrównoważeni ludzie, ale ich boiskowa zadziorność nie może brać się z niczego. Mają w sobie dużo serbskiej waleczności i takiej sportowej agresji. Obaj także zanotowali świetnie wyniki w tym sezonie. Były napastnik Legii do bramki trafiał 27 razy, a jego konkurent z pierwszej jedenastki w siatce piłkę meldował czternaście razy.

Jest kim grać za “7” lat

Poza dwoma młodzieżowcami, jest również kilku 22 i 23-latków. Jednak my skupimy się na najmłodszych. Andrija Zivkovic to najmłodszy kapitan w historii Partizanu Belgrad, ale szybko okazało się, że jest za “duży” na tę drużynę. Przeniósł się do Befniki, w tym sezonie rozegrał blisko 2000 minut, a więc trochę poniżej, by traktować go jako stałego członka pierwszego składu. Luka Jovic natomiast uznawany jest za przyszłość i nadzieje narodu. W minionym sezonie młody napastnik w 27 spotkaniach do bramki trafiał dziewięć razy. Na mundial jedzie raczej jako zmiennik, ale po dobrym sezonie w Eintrachcie może dostać szansę.

Jeśli wyjdą z grupy, zajdą daleko

Serbia w grupie E stawi czoła Brazylii, Szwajcarii oraz Kostaryce. Grupa jest z pewnością wyrównana z jednym, widocznym i raczej niedoścignionym faworytem. Jednak Szwajcaria i zespół z Ameryki środkowej są jak najbardziej w zasięgu “Orlovich”. W zasadzie muszą swoje sprawy załatwić w pierwszych dwóch spotkaniach. W trzecim meczu czekają na nich “Canarinhos”. Wydaje mi się, że po wyjściu z grupy mogą uwierzyć w siebie i jak na Orłów przystało, polecieć dalej na skrzydłach niesionych sukcesami w grupie.

UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułMłodzi przedłużają swoje kontrakty
Następny artykułPiękny gest Ajaxu Amsterdam!
Dziennikarstwo to misja, ale i styl życia. Koledzy nazywają go "ekspertem" od Centralnej Ligi Juniorów, choć sam woli słowo obserwator. Zakochany w rodzimej Lechii, Ekstraklasa wywołuje u niego Syndrom sztokholmski. Od zawsze podziwiał Premier League, a Chelsea to jego odwieczna kochanka.