Abraham
Glyn Kirk/Getty Images

Zadając sympatykowi londyńskiej Chelsea pytanie o pozycję, którą wzmocniłby, będąc na miejscu Mauricio Sarriego, można spodziewać się odpowiedzi, która przedstawi jasny obraz. The Blues potrzebują golleadora z prawdziwego zdarzenie. Ani Olivier Giroud, ani Alvaro Morata nie spełniają oczekiwań kibiców. Jednak czy Tammy Abraham okaże się najlepszym lekarstwem na wszystkie problemy zespołu? 

Chelsea zdobyła w tym sezonie w Premier League 30 goli. Wynik więcej niż dobry, lepszym mogą pochwalić się jedynie Manchester City oraz Arsenal. Trzeba wszakże podkreślić, że zaledwie sześć, a więc tylko 20% wszystkich tych trafień należało do dwójki Giroud – Morata. Hiszpan w ostatnich tygodniach co prawda poprawił nieco skuteczność, ale biorąc pod uwagę ilość okazji do wpisania się na listę strzelców, pięć bramek nie zrobi na nikim wrażenia.

Giroud natomiast, jak to ma już w zwyczaju, pełni rolę napastnika nowoczesnego. Przez słowo “nowoczesny” mam na myśli snajpera, która od święta bierze do ręki karabin. Francuz potrafi kreować grę, dobrze współpracuje z Eden Hazardem, ale gole, delikatnie mówiąc, nie są jego specjalnością. W takiej sytuacji całkiem logiczne wydaje się szukanie pomocy na zewnątrz zespołu.

DRUŻYNA Z CHRZANOWA WŚRÓD NAJLEPSZYCH W EUROPIE! SPRAWDŹ U NAS RELACJĘ Z NUMBER ONE CUP W GDAŃSKU! 

Jak donoszą brytyjskie media, najnowszym pomysłem ludzi odpowiedzialnych w Chelsea za wyniki jest skrócenie wypożyczenia Tammy’ego Abrahama. 21-latek od 31 sierpnia tymczasowo reprezentuje barwy Aston Villi. Abraham dla klubu z Birmingham zdobył 11 goli w 14 meczach na zapleczu angielskiej ekstraklasy.

Wychowanek Chelsea zabłysnął zwłaszcza tydzień temu. The Villans podejmowali na własnym boisku sąsiada z ligowej tabeli – Nottingham Forrest. Szalony mecz zakończył się remisem 5:5, a Abraham zdobył cztery bramki dla zespołu gospodarzy. Niewykluczone, że to właśnie spotkanie z Nottingham było swoistym bodźcem do działania w siedzibie The Blues. W jakim stopniu realne są plotki, mówiące o przedwczesnym powrocie młodego Anglika na Stamford Bridge, przekonamy się w nadchodzących tygodniach.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ