Wójs, Cracovia
Cracovia

Ostatnie niedzielne popołudnie z CLJ w tym roku piłkarze Escoli i Cracovii okrasili nam naprawdę bardzo dobrze. Zobaczyliśmy mecz pełen pięknych akcji, goli i emocji. Goście z Krakowa zbili dwie pieczenie na jednym ogniu, ponieważ nie tylko wygrali, ale i wyprzedzili rywala w tabeli.

Przed spotkaniem można było niejako przewidzieć jego scenariusz, co potwierdzili nawet sami trenerzy w przedmeczowych wypowiedziach. Cracovia zamierzała lekko się cofnąć i oddać pole gry. Escola, jak to ma w zwyczaju, pieczołowicie rozgrywać i próbować zdobywać przestrzeń. Tak w istocie to spotkanie wyglądało od samego początku, praktycznie do samego końca. Kordian Wójs nastawił swoich podopiecznych na szybkie kontrataki, które jak wiadomo, nieraz były bolączką ofensywnie grającej ekipy z Warszawy.

Pierwszy kwadrans był nieco chaotyczny i widać było spory wzajemny szacunek. Nie przeszkodziło to jednak gospodarzom zdobyć pierwszego gola już w 9. minucie spotkania. Świetną wrzutką z rzutu rożnego popisał się Titas Milasius, a piłkę do bramki głową skierował defensor Escoli Patryk Cieślak. Bliźniaczo podobną sytuację wykorzystała Cracovia niecałe dwadzieścia minut później. Futbolówkę do bramki Jurczaka skierował bramkostrzelny w tym sezonie stoper “Pasów” Krystian Bracik. Pierwsza połowa minęła więc nam pod znakiem stałych fragmentów gry i do przerwy mieliśmy wynik 1:1.

Od bandy do bandy – emocji nie zabrakło

W drugą połowę zdecydowanie lepiej weszli zawodnicy trenerów Brzozowskiego i Gołębiewskiego. Cracovia została jeszcze mocniej zepchnięta do defensywy. Przez pierwszy kwadrans drugiej części gry wydawało się, że lada chwila to Warszawiacy wyjdą na prowadzenie. Jednak atakującym brakowało zimnej krwi pod lub w polu karnym przeciwników z Krakowa, którzy to właśnie po okresie natarcia pokazali kolegom z przeciwnej strony, jak powinno się efektywnie i efektownie kończyć ofensywne eskapady. Bohaterem akcji na 1:2 był Patryk Zaucha. Pomocnik najpierw minął dryblingiem obrońcę, potem wymienił klepkę w polu karnym z Brazylijczykiem Matheusem i wykończył całość ze stoickim spokojem, posyłając futbolówkę obok golkipera gospodarzy.

Dziesięć minut Cracovii zajęło “czekanie” na zdobycie kolejnej, trzeciej bramki w tym spotkaniu. Tym razem trafienie miało swoją genezę w środku pola. Piłkę stracił Szczypek, a Rakoczemu wystarczyło jedno prostopadłe podanie, by rozpędzić się na wolnym polu i dobrze wykończyć stuprocentową okazję. Escola nie zamierzała jednak się poddawać i zaledwie trzy minuty później ujrzeliśmy gola kontaktowego. Gola kolejki, rundy, sezonu? Przed nami jeszcze 13. serii gier, ale już dziś możemy powiedzieć, że trafienie Filipa Laskowskiego wyląduje w gronie najlepszych z tegorocznych rozgrywek. Absolutny majstersztyk. Choć do samego uderzenia wkradł się pierwiastek przypadku, który sprawił, że piłka dostała zaskakującej rotacji i zdziwiła wszystkich, łącznie z bramkarzem “Pasów”.

Było już za późno

“Gdybyśmy nie popełnili dwóch błędów, pomijając już tę bramkę na 1:1 po rzucie rożnym, to był stały fragment, zdarza się, natomiast dwie pozostałe bramki to są nasze błędy i straciliśmy te bramki w momencie, kiedy mieliśmy dużą przewagę na początku drugiej połowy, gdzie to powinniśmy strzelić bramkę na 2:1, ustawić sobie mecz i praktycznie do końca meczu kontrolować, wpuścić może trochę przeciwnika, żeby to on bardziej ryzykował, a tak naprawdę w 10 minut mecz się ustawił i to my musieliśmy gonić” – mówił po spotkaniu Marek Brzozowski, jeden z trenerów Escoli Varsovia.

Choć gospodarze próbowali jeszcze poprawić wynik w ostatnich minutach, Cracovia była już nie do przejścia i to goście zabiorą do Krakowa trzy punkty. Escola jesień kończy dwoma porażkami z rzędu, co, jak zresztą zauważa trener Brzozowski, jest skutkiem błędów indywidualnych, które wciąż męczą warszawskich defensorów. Podopieczni Kordiana Wójsa rzutem na taśmę kosztem pokonanej Escoli znaleźli się w górnej ósemce tabeli, w której przezimują, przygotowując się do walki o utrzymanie na wiosnę.

Co zawiodło?

“Zabrakło nam tego, czego nam tak naprawdę przez całą rundę brakuje, czyli konsekwentnej gry w defensywie. Zdecydowanie tych bramek za dużo tracimy, można powiedzieć, że gramy ofensywnie, utrzymujemy się przy piłce, kreujemy sobie grę. Natomiast liczba straconych bramek po dzisiejszym meczu to jest 36. To jest nasza bolączka, plus granie jeden na jeden w defensywie.

To jest pokłosiem tego, że we wcześniejszych sezonach, graliśmy na przykład na poziomie Ekstraligi Mazowieckiej. To powodowało, że każdy zespół się cofał, grał tylko w defensywie i wybijał piłki, a my musieliśmy kreować. Nie wykształciliśmy pewnych zachowań u zawodników, jeśli chodzi o grę jeden na jeden w defensywie. Teraz w CLJ, gdzie dużo drużyn, nie mówię, że akurat Cracovia, gra wysoko, pressuje, wychodzą nasze kłopoty, z którymi musimy sobie teraz poradzić” – Tłumaczył szkoleniowiec warszawskiej drużyny.

“Wyszło tak, że przegrywamy drugi raz w tym sezonie z Cracovią 3:2, chociaż na pewno nie czujemy się zespołem gorszym. Troszeczkę zabrakło nam tych bramek, zdecydowania przed polem karnym, bo do pola karnego wychodziło to nam całkiem nieźle, a tych strzałów na bramkę aż tak dużo nie było w dzisiejszym meczu, z resztą z jednej i z drugiej strony” – analizował również poczynania ofensywne.

Pracowita zima i rosnące aspiracje

“Na pewno się będziemy trzymali tego, żebyśmy w tym naszym stylu grali, pokazaliśmy się w CLJ, że mamy swoje “DNA”, aczkolwiek więcej na pewno poświęcimy grze 1 na 1 w defensywie po to, żeby podnieść poziom zawodników pod kątem ich umiejętności czysto indywidualnych w defensywie. Nie można też powiedzieć, że mamy cały okres przygotowawczy na to, żeby grać tylko w defensywie, bo to nie jest nasz kierunek” – Rozważał na temat zimowych przygotowań Brzozowski.

“Ta liga była ogólnie dużym zaskoczeniem dla wszystkich, po tej reorganizacji PZPN-u, gdzie my jako Escola budowaliśmy zespół na CLJ w roczniku 2000, później PZPN nas zaskoczył, bo mieliśmy gotowy zespół, graliśmy w lidze rocznika 99′, zaliczyliśmy awans, chcieliśmy grać tym rocznikiem, rzeczywistość okazała się inna. Musieliśmy to jakoś w jedną całość spoić z tymi chłopakami z 2000, plus problem z obcokrajowcami, gdzie zmieniając jednego, możemy dopiero wprowadzić drugiego, to są wszystko kłopoty”.

CLJ: WISŁA KRAKÓW POKONAŁA JAGIELLONIĘ! PRZECZYTAJ!

W istocie były to problemy realne. Jednak trzeba przyznać, że cały sztab Escoli, jak i zawodnicy świetnie sobie z nimi poradzili. Głównie natomiast należy pochwalić ich za nietuzinkowy styl gry, jaki konsekwentnie prezentują. Już głośno słychać o zainteresowaniu kilkoma piłkarzami z tego zespołu, a to chyba najważniejsze. Trenerzy są świadomi, że ważny jest rozwój indywidualny, ale także mają w głowach wyniki. Utrzymanie to priorytet, ale są zapewnienia także o większych aspiracjach. Escola w dodatku jako jedyna z beniaminków kończy sezon poza strefą spadkową. Oglądając ekipę “dwóch Marków” (trenerów Brzozowskiego i Gołębiewskiego) można całkowicie zapomnieć, że mamy do czynienia właśnie z ligowym nowicjuszem.

“W naszej ocenie stać nas na to, żeby być w pierwszej szóstce czy siódemce, to jest w naszym zasięgu. Myślę, że na koniec sezonu, nie mówię, czy to będzie miejsce 7, czy na przykład 5, ta pierwsza siódemka jest spokojnie w naszym zasięgu, bo gdzieś punkty nam pouciekały w ostatnich minutach, czy tak jak dzisiaj, uważam, że to są punkty, które uciekły, a nie tak, że uważam, że przeciwnik nas dominował” – zapewniał opiekun Escoli U-18.

PozycjaKlubPWDLFAGDPts
116122235152038
217102533171632
317102533211232
417101646361031
51785436231329
61790838251327