Śląsk zgłosił 4 nowych do rozgrywek Ekstraklasy! Zagrają w Derbach? | Młodzieżowy Futbol zmiany, Dolnego
(Fot. Śląsk Wrocław)

Śląsk Wrocław ograł na własnym boisku Zagłębie Lubin 2:1 w 17. kolejce Centralnej Ligi Juniorów U-18. Dla obu ekip derby Dolnego Śląska były ostatnią ligową konfrontacją przed przerwą zimową.  Decydująca bramka meczu padła w doliczonym czasie gry.

O pomeczowy komentarz poprosiliśmy trenera Zagłębia, Marcina Cilińskiego, który ewidentnie nie chował rozczarowania po spotkaniu na boisku przy Oporowskiej. “Mamy żal, można powiedzieć śmiało pretensje.” Mówił rozgoryczony na gorąco po zakończeniu spotkania. Podkreślał jednak, że takie emocje szargały całym zespołem i sztabem szkoleniowym. W tym meczu przecież zwycięstwo dla “Miedziowych” było ważne z trzech powodów.

Po ostatniej przegranej w dosyć niecodziennych okolicznościach z Wisłą Kraków, zespołowi potrzebne było ponowne wejście na dobre tory, a właściwie porządne zakończenie rundy jesiennej. Ponadto mieliśmy do czynienia z meczem derbowym, a więc głód także mógł być podwójny. Aby tego było mało, Zagłębie wciąż przecież jest włączone w regularną walkę o mistrzostwo, a wygrana pozwoliłaby na chwilowe dogonienie lidera, jeśli chodzi o zdobycz punktową.

Śląsk do spotkania mógł podejść za to z podniesioną głową, gdyż piłkarze Ryszarda Pietrasiewicza przed konfrontacją z rywalem zza miedzy zanotowali cztery kolejne ligowe zwycięstwa. Wrocławianie w końcu uporządkowali swoją linie defensywy i w ostatnich czterech spotkaniach dwukrotnie zachowali czyste konto. Przy dobrym bilansie z tyłu ponadto dołożyli wysoką skuteczność w ofensywie. Zdobyli 14 bramek, co daje średnią aż 3,5 bramek na spotkanie.

PRZECZYTAJ PRZEGLĄD 16. KOLEJKI NA JUNIORSKICH BOISKACH!

Nic nie wskazywało na porażkę

Pierwsza połowa w wykonaniu gości należała do naprawdę solidnych. W 19 minucie gry przyjezdni za sprawą małego zawieszenia w polu karnym przeciwnika rozpoczęli strzelanie w tym spotkaniu. Po składnej akcji z lewej strony boiska do wrzutki dopadł Daniel Dudziński, podbił piłkę do góry i wykorzystując niefrasobliwość defensorów Śląska, przelobował bramkarza. Wszystko wyglądało jak trafienie samobójcze, ponieważ do końca piłkę wybić próbował jeden z broniących bramki gospodarzy.

Zagłębie w pierwszej części gry operowało piłką, nie dawało rywalom dochodzić do wielu sytuacji i co najważniejsze, schodziło do szatni z przewagą jednego gola. “Dobra organizacja w obronie, dobre przejścia, utrzymywanie się przy piłce, szybkie odzyskiwanie piłki. Tak było do przerwy. Bez dwóch zdań, w pierwszej połowie może nie stworzyliśmy super klarownych sytuacji podbramkowych, ale była to gra kontynuowana z wcześniejszych spotkań.” – w superlatywach podsumowywał grę swoich podopiecznych przed zejściem do szatni Ciliński.

“Na tym poziomie nie powinny się takie rzeczy zdarzać.”

Ewidentnie Śląsk musiał poszukać w przerwie antidotum na przełamanie defensywy Zagłębia, która jak na razie była zwarta jak skała. Gospodarze zaostrzyli grę i po przerwie zaczęli dominować na boisku. Grali nieustępliwie, kreując raz po raz dogodne sytuacje pod bramką Matogi, który kilkukrotnie ratował Lubinian od utraty bramki. “Nie wiem, czy to było w głowach, czy fizycznie nie wytrzymaliśmy, tylko po prostu uważam, że przestaliśmy grać w piłkę całkowicie. Robiliśmy pojedyncze błędy, które napędzały Śląsk.” – nie krył irytacji opiekun wicelidera rozgrywek.

“Uważam, że tak jak pierwsza połowa była ewidentnie po naszej stronie, z czym się wszyscy zgodzą, to już nawet nie chodzi o wynik, tylko o samo granie, ewidentnie druga połowa była Śląska i to bez dwóch zdań i byłbym niespełna rozumu. Gdybym powiedział, że to my fajnie graliśmy, tylko przegraliśmy mecz w drugiej połowie.” – przyznał 50-letni szkoleniowiec.

Słaba gra zawodników w pomarańczowych trykotach szybko przełożyła się na wynik spotkania. W 52 minucie po małej odbijance w polu karnym do bramki trafił Paluszek. Stoper Śląska miał wyłożoną piłkę na tzw. patelnię i ze stoickim spokojem wbił futbolówkę do siatki. Po wyrównaniu obraz gry nie uległ ani trochę zmianie i to Zagłębie cały czas musiało panicznie bronić się przed ciągłymi natarciami rywali. “Zasłużył Śląsk na tę bramkę na 1:1 swoją grą.”

U-15: REWANŻ POLAKÓW Z IRLANDCZYKAMI!

“W szatni staraliśmy się przekazać takie informacje, żeby nie było takiej atmosfery, że ten mecz już jest nasz. To też były informacje bardzo konstruktywne i docelowe. To jest piłka i nie zawsze jest tak, jak się chce. Wiadomo, że Śląsk poszedł troszkę wyżej, stworzył trochę inne warunki, a my nie dostosowaliśmy swojego grania.” – tłumaczył trener przegranego Zagłębia.

Gra się do końca

Gdy wydawało się, że derby zakończą się remisem, sędzia odgwizdał zagranie ręką przed szesnastką gości. Chwilę później Marcin Szpakowski pięknym uderzeniem z rzutu wolnego rozwiał wszelkie wątpliwości i mecz zakończył się wywalczonym w ostatnich sekundach zwycięstwem gospodarzy. Strzelec wpadł w objęcia całej ekipy Śląska, a zrezygnowani zawodnicy z Lubina musieli pogodzić się z porażką.

“Można było powiedzieć, że my się praktycznie prosiliśmy całą drugą połowę o taki wynik. O to mamy żal, bo nie może mieć miejsca taka sytuacja po pierwszej połowie, gdzie kontrolujesz grę i jest wszystko w porządku. Zawodnicy, szczególnie tutaj chodzi o bieganie, poruszanie się po boisku, wykonali te założenia, które chcieliśmy. A w drugiej połowie to wyglądało tak, jak oczekiwanie, że to przyjdzie samo, za darmo i jakoś to będzie. Jesteśmy zawiedzeni tą drugą połową, nie ukrywam, już powiedziałem to zawodnikom w szatni. Na tym poziomie nie powinny się takie rzeczy zdarzać.” – podsumował Marcin Ciliński.

“Tutaj przegraliśmy w sferze mentalnej. Nie wiem, zlekceważenie, broń boże nie chce mówić takich rzeczy, ale, tak jakby to wyszło, że już mamy ten mecz wygrany. Szkoda, uważam, że podział punktów byłby sprawiedliwy.” – dodawał.

Problem z równą grą?

“W poprzednim meczu było na odwrót. Pierwsza połowa tez się zaczęła od jakiegoś kiksa, bramka bardzo szybko stracona. Napędzaliśmy się i w drugiej połowie, mimo tego, że w pewnym momencie graliśmy w ośmiu, to i tak staraliśmy się to odzyskać. Można powiedzieć, że poprzedni mecz był naprawdę piłkarski.” – szukał analogii w obu spotkaniach trener “Miedziowych”

Pytany o nastroje biorąc pod uwagę wszystkie 17 spotkań rundy jesiennej, odpowiadał:

“Mimo wszystko to była runda udana. Troszeczkę zakończenie jest nie do końca takie nasze. Będziemy czekać teraz na wynik Korony, nie życzę nikomu źle, ale chciałbym, żeby na wiosnę było jeszcze dobre granie, o coś dobrego i żeby była możliwość doskoczenia. Runda udana, poza końcówką i dwoma wpadkami w trakcie sezonu. To też znowu było związane z czymś innym, z przełożeniem składu.

Praktycznie od jakiegoś momentu nie gramy z tymi zawodnikami, którzy są w pierwszym czy drugim zespole, grają na co dzień z powodzeniem w trzeciej lidze. Były naprawdę bardzo dobre mecz z Lechem czy z Legią, z Pogonią Szczecin na wyjeździe. Generalnie fajnie chłopaki się rozwijają, tylko po dzisiejszej drugiej połowie jest niedosyt. Trzeba analizować, znaleźć powód tego wszystkiego.”

PozycjaKlubPWDLFAGDPts
116122235152038
217102533171632
317102533211232
417101646361031
51785436231329
61790838251327