kompromis
Młodzieżowy Futbol

Hit 20. kolejki Centralnej Ligi Juniorów nie sprostał oczekiwaniom. Jak na piłkarskie szachy przystało, mecz zakończył się remisem. Obie ekipy nie zrobiły wiele, by taki stan rzeczy zmienić.

Przed spotkaniem wiadomo było, że obie drużyny wyjdą w nieco osłabionych składach, ze względu na trwającą reprezentacyjną przerwę. W Lechu nieobecnych było czterech zawodników. Jakub Kamiński, Filip Marchwiński (w tym sezonie 3 mecze w CLJ), Jakub Niewiadomski oraz Łukasz Szramowski zostali powołani do kadry U-17. W szeregach “Wojskowych” powołany na zgrupowanie U-17 został tylko Nikodem Niski. Mimo kadrowych braków kluby nie przełożyły spotkania, które zdecydował się transmitować portal “Łączy Nas Piłka”.

DWÓCH MŁODYCH ZAWODNIKÓW DOŁĄCZA DO CRACOVII. ZOBACZ, KOGO WYPATRZYŁ MICHAŁ PROBIERZ!

Pogoda do gry w piłkę była idealna. Słońce, lekki wiatr i około 15 stopni na termometrach. Starcie Legii z Lechem od zawsze elektryzowało zarówno kibiców, jak i zawodników. Dziś jednak już od samego początku spotkania tak zwanej “napinki” nie było widać na boisku. Obie strony raczej badały rywala, co przełożyło się na brak emocji w pierwszych 20 minutach meczu. Pierwszy groźny strzał oddał napastnik Lecha Kacper Durda, ale golkiper Legii poradził sobie z tym uderzeniem.

Aktywny w pierwszej połowie rywalizacji był również napastnik gospodarzy, Szymon Włodarczyk. 16-latek kilkukrotnie doszedł do pozycji strzeleckiej, w większości sytuacji uderzał głową, jednak bramkarz Lecha był dziś w odpowiedniej dyspozycji. Legia próbowała przejąć inicjatywę i rozgrywać piłkę od własnej bramki, podczas gdy Lech chętniej ustawiał się do kontrataków. Po pierwszych 45 minutach ciut więcej działo się pod bramką Krzysztofa Bąkowskiego, ale bezbramkowy remis wydawał się w pełni oddawać przebieg konfrontacji dwóch odwiecznych rywali.

Po przerwie troszeczkę aktywniej

Drugą połowę zaczęli lepiej gospodarze. Podeszli wysokim pressingiem i próbowali zostawać z piłką na połowie “Lechitów”. Po pierwszym kwadransie okres dobrej gry gospodarzy zaowocował bramką… ekipy przeciwnej. Po szybkim ataku lewą stroną boiska Szymon Zalewski dośrodkował piłkę w pole bramkowe Legii, gdzie znalazł się Kacper Giełzak i zostawił bez szans Kobylaka, dobrze uderzając głową. Legia szybko ruszyła z odwetem i na skutki długo nie trzeba było czekać. Zaledwie dwie minuty później, bramkę po dośrodkowaniu z rzutu rożnego zdobył Ariel Mosór. Środkowy obrońca wyskoczył najwyżej w polu karnym i odpowiedział na trafienie głową rywala.

Gdy wydawało się, że po dwóch szybkich golach spotkanie się otworzy, piłkarze znów spuścili z tonu. Legia starała się napierać, rozgrywając skrupulatnie swoje ataki. Niestety dla gospodarzy i jakości widowiska, nie mogli się oni przebić bliżej bramki Lecha, z powodu dobrze ustawionej defensywnie ekipy trenera Bochińskiego. Czekając na końcowy gwizdek, już w doliczonym czasie gry “piłkę meczową” na nodze miał Włodarczyk. Snajper Legii jednak pomylił się w sytuacji jeden na jeden z golkiperem gości. Sędzia chwile później zagwizdał po raz ostatni i drużyny zeszły z boiska, dopisawszy sobie po jednym punkcie.

Kompromis i mniejsza dawka boiskowej zadziorności

“Chcieliśmy długo się utrzymywać przy piłce. Ten system z trzema obrońcami jest po to, żeby mieć większą przewagę przed polem karnym przeciwnika, ale Lech bardzo dobrze się ruszał, tak więc nie było to takie łatwe. Dzisiaj ten mecz nie potoczył się tak, jakbyśmy chcieli. Zremisowaliśmy 1:1, aczkolwiek w końcówce mogliśmy się pokusić. Wydaje mi się, że końcówka zdecydowanie należała do nas” – mówił po spotkaniu Marek Saganowski, szkoleniowiec Legii Warszawa.

Odpowiadając na pytanie, czy przed spotkaniem trener apelował o większy spokój piłkarzy na boisku, Marek Saganowski nie zaprzeczył.

“[Chciałem – red.] żeby troszeczkę było spokojniej, żebyśmy pograli w piłkę, uczymy się grać, chcemy troszeczkę więcej jakości. Tak więc z dwóch stron to tak wyglądało. Wszystko taktycznie poukładane. Myślę, że taka szarpanina nie jest nikomu nam potrzebna, potrzebna jest nam swoboda przy operowaniu piłką, więc po części to, co zakładaliśmy, to zrobiliśmy. Natomiast faktycznie może przed polem karnym, 20, 30 metrów przed bramką przeciwnika można było troszeczkę agresywniej zaatakować, ale to jest jeszcze młodzieżowy futbol”.

Saganowski komplementował także grę systemem z trzema obrońcami, na który Legia przeszła podczas przerwy zimowej.

“My jesteśmy usatysfakcjonowani. Z systemu na system tak szybko się nie przechodzi. Chłopcy jednak robią wszystko, co w ich mocy, także z meczu na mecz, szczególnie w tej lidze, wygląda to zdecydowanie lepiej. Jak każdy system, trzeba mad tym bardzo dużo pracować, ale my tutaj nie do końca chcemy się skupiać tylko i wyłącznie na taktyce, bo to są zawodnicy 18-letni, którzy potrzebują rozwoju troszeczkę w innym kierunku, a nie jeżeli chodzi o taktykę”.

PozycjaKlubMZRPGZGSGDPkt
122174255273154
223151864432146
323125745311841
422123839251239
522123733211239
621117545331838