gruszkowski barażów pogoni
Piotr Sikora/Strefa Sportu Rembertów

Legia przegrała nieznacznie z Pogonią 0:1. Wynik nie oddaje jednak przebiegu spotkania, w którym przyjezdni wyglądali o klasę lub dwie lepiej od gospodarzy.

Trener Pogoni przed meczem zapowiadał, że jego podopieczni jadą do Warszawy po trzy punkty. Pomijając fakt, że to w przypadku przedmeczowych zapowiedzi to praktyka bardzo częsta, tę pewność było widać na boisku. “Portowcy” na tle Legii prezentowali się jak drużyna z czoła tabeli na tle ekipy ze strefy spadkowej. Na pewno obu stronom nie pomagały warunki atmosferyczne, które przypominały szkocką aurę. Padał rzęsisty deszcz, niesiony mocnym porywistym wiatrem.

Wśród nieobecnych z Pogoni był m.in. Kacper Kozłowski, który wielokrotnie w poprzedniej rundzie pokazywał, że mimo wieku, zaczyna przerastać CLJ swoimi umiejętnościami. Przenoszenie młodych zawodników do rezerw to normalna praktyka w wielu klubach. Tak o zmianach kadrowych wypowiadał się po meczu szkoleniowiec zespołu ze Szczecina:

“Reagujemy z tygodnia na tydzień. Decyzje są takie, że teraz część zawodników poszła wyżej i raczej do nas wracać nie będzie, ale mogą się pojawić mecze, w których będą wyjątki. Może pojawić się kilka meczów z rzędu, gdzie będziemy korzystać z zawodników w U-17” – komentował swoje wybory kadrowe Piotr Łęczyński.

Złe warunki z pewnością wpłynęły na przebieg pierwszej połowy, która swoją bezbarwnością nie przypominała rozgrywek CLJ. Zarówno Pogoń, jak i Legia musiały porzucić próby rozgrywania po ziemi, a piłka bardzo często latała w powietrzu. Chaotyczną i brzydką pierwszą połowę urozmaiciło dosłownie kilka sytuacji, z czego żadna tak naprawdę nie zmusiła golkiperów do większego wysiłku. Raz próbował Turski, na prawej stronie Pogoni szarpał Razaeian, a Legia odpowiedziała jednym groźniejszym strzałem po rzucie wolnym.

Dominacja Pogoni

W drugiej części gry od początku to Pogoń zdecydowanie przeważała. Legia z pięcioma defensorami w fazie defensywnej nie potrafiła odebrać, a co dopiero rozegrać piłki. Nie mówiąc już o wyjściu z własnej połowy. Pogoń utrzymywała się przy futbolówce, rozgrywała i stwarzała sobie sytuację. Szybko taki stan rzeczy znalazł odwzorowanie na tablicy wyników. Już w 56 minucie na listę strzelców wpisał się Kacper Cichoń.

ZOBACZ, JAK REFORMĘ CLJ KOMENTUJĄ TRENERZY JUNIORÓW

Akcja bramkowa rozpoczęła się od… autu Legii blisko własnego pola karnego. Piłkę przejęli goście, w pole karne z futbolówką wbiegł Hubert Turski, posiadanie przejął Cichoń, zwiódł rywala i pokonał z kilku metrów Kobylaka. Bramka tylko uskrzydliła podopiecznych trenera Łęczyńskiego, a Legioniści byli jeszcze bardziej zmuszeni do cofnięcia się na własną połowę. Rozpoczął się festiwal prostych błędów graczy trenera Saganowskiego, a goście mieli coraz większą kontrolę nad tym spotkaniem.

Do 85. minuty Legia z piłką nie zameldowała się na dłużej na połowie przeciwnika. Na kilka minut przed końcem spotkania Stołeczni mogli zagrozić bramce Grobelnego, ale jakość dogrania również pozostawiała wiele do życzenia, przez co nie było dobrej okazji do strzału. Druga połowa, podczas której opady deszczu osłabły, jeśli chodzi o widowiskowość, wyglądała lepiej od pierwszej, jednak niestety tylko ze strony przyjezdnych.

Trener Łęczyński po spotkaniu chwalił swoich zawodników

“Jesteśmy dobrze przygotowani do całej rundy wiosennej. Pod kątem motorycznym, ale też mimo braku kilku zawodników, którzy poszli do drużyny wyżej, czy do pierwszego, czy do zespołu rezerw. Potencjał piłkarski, jaki mamy jest wysoki i uważam, że zasłużenie wygraliśmy. Z przebiegu meczu można powiedzieć, że byliśmy drużyną dominującą. Szczególnie było to widać w drugiej połowie.”

Zapytany o słabą postawę przeciwnika, również zwracał uwagę na dobrą postawę swoich piłkarzy.

“Nie powiedziałbym, że było to nastawienie defensywne. Nastawiliśmy się na ciężki mecz, nie wiedzieliśmy, jakie podejście zaprezentują przeciwnicy. Skupiliśmy się na sobie i z meczu jesteśmy zadowoleni. Defensywne podejście Legii, szczególnie w drugiej połowie, nie wynikało z ich założeń, a wręcz z tego, co my zaprezentowaliśmy na boisku.”

ZOSTAW ODPOWIEDŹ