Giganci na spadku musonda
Sky Sports

A co jeśli odwrócilibyśmy perspektywę i to takie potęgi jak Chelsea, czy Manchester United znalazłyby się na spadku? Wystarczy zajrzeć do strefy U-23

Sytuacja dosyć niecodzienna, bo jak często ogląda się takie zespoły jak “The Blues”, czy ekipa z Manchesteru na lokatach oznaczonych do spadku? Nie ważne, który rocznik wzięlibyśmy pod lupę, nie ważne który moment sezonu oraz bieżącą formę – oni zawsze trzymają poziom. Raz gorszy, raz lepszy, ale nie na tyle słaby, by okupować dolną część tabeli.

Zacznijmy jednak od początku…

Mowa o angielskiej Premier League II, czyli lidze odpowiadającej rocznikowi U-23 i ostatniej strefie młodzieżowej przed głównym celem. Rozgrywki młodzieżowe mają to do siebie, iż często nie wiążą podobieństwa ze swoimi seniorskimi odpowiednikami. Przykładów jest naprawdę mnóstwo, ale to nie czas i miejsce na rozwodzenie się na ten temat. Dzisiaj zajmiemy się konkretną i jakże konkretnie niezwyczajną sytuacją.

Chcą być jak Tottenham, czekają na “comeback”

Po 8 kolejkach Premier League II na szczycie rozgrywek znajduje się mocny Liverpool FC, który zresztą prezentuje najwyższy poziom na obecną chwilę. Tacy zawodnicy jak Ings, Wilson, czy Alexander-Arnold w kadrze to nie tylko zaburzenie proporcji w starciu z gorszym rywalem, ale i doświadczenie, które jak na zaplecze “poważnej piłki” już mają. Ings występuje już dla pierwszego zespołu, drugi wymieniony jest w strzeleckiej czołówce ligi, a ostatni to świeżo upieczony mistrz świata. Oczywiście w tym gronie nie może zabraknąć jakże medialnego Kamila Grabary, który jest podstawowym bramkarzem “The Reds” w klasie do lat 23.

W sezonie 16/17 to inna ekipa z Liverpoolu rozdawała karty. Mowa rzecz jasna o Evertonie, który grał swoje, nie zważając na resztę. Wróćmy jednak do ostatnich wydarzeń i przejrzyjmy resztę stawki. Co z tą magiczną piątką?

Podobny obraz
Hitc.com
Grają stabilnie, subtelnie oddają punkty rywalom

Arsenal na miejscu 3, bez większej niespodzianki. Po ostatnim gwizdku poprzedniego sezonu byli o lokatę niżej, więc poziom można powiedzieć, że został utrzymany. Manchester City 6, a “Tottki” na pozycji numer 8. Choć o “The Citizens” można być spokojnym, bo przyzwyczaili nas do słabych startów, to popularne “Spurs” próbuje uniknąć stryczka. Nikt jeszcze nie zapomniał, że wiosnę zakończyli z takim samym dorobkiem punktowym co spadkowicz – Reading. Co ciekawe, bilans nie pomagał, więc gdyby nie zestawienie bezpośredniego spotkania obu zespołów, to klub z Londynu grałby dzisiaj w Championship. Choć nie jest to jeszcze zadowalający poziom, to w tym przypadku liczy się każdy punkt. Na bok schodzi nawet wielka rywalizacja z Arsenalem, z którym zmierzyli się w poprzedniej kolejce PL i wyszli zwycięsko. Tutaj najważniejsza jest zaliczka, taka, by przywrócić pewność siebie.

Czas na “Lisy” i  ich króciutką historię. Słabe występy  minionym sezonie oraz wybiórczo dobra forma sprawiły, że szał na drużynę Beaglehole spadł do minimum. Sezon zakończyli jednym oczkiem nad dnem tabeli, mogło być gorzej, poza tym wyprzedzili Tottenham, czyż nie? 4 dni temu pokonali Swansea 2:0 i tym samym dołożyli kolejne 3 punkty do swojego dorobku, wynoszącego 14. Taki wynik punktowy daje im 4 miejsce tuż za zespołem “Kanonierów”. Muskwe i reszta paczki wyciągnęli wnioski i jak na razie nikt zastrzeżeń nie ma, a z taką grą – mieć nie będzie.

Danie główne – giganci na spadku, a czas płynie nieubłaganie

Na ten temat czekała część z Was od kilku dni. Chelsea z 11 lokatą i 7 punktami pokazuje, że w ich słowniku słowo “walka” przestało być czytelne. Ostatnio bezbramkowy remis z West Ham, a wcześniej dwie srogie porażki (Swansea i Leicester). Od 6 spotkań nie zasmakowali zwycięstwa. Zdecydowanie węższe grono oponentów niż w seniorskim odpowiedniku sprawia, że na statuetkę za blamaż sezonu długo nie będą czekać. My jedynie wypatrujemy aż takie gwiazdy jak Grant, Chalobah, czy Musonda w końcu dadzą o sobie znać, bo czy może być gorzej? Zapytajmy Manchester!

Na odpowiedź długo nie czekamy, bo z pomocą przychodzi Manchester United, który tragiczną formę przekuł na zaszczytne miejsce dolnej klamry tabeli. Łącznie uzbieranych 5 punktów (1 zwycięstwo, 2 remisy, 5 porażek) to iście przewrotny rezultat. Mierna prezentacja w poprzednim sezonie daje znać o sobie w obecnym. Tym razem jest jeszcze gorzej, bo tymczasowy szkoleniowiec Nicky Butt, zamiast przynieść odkupienie, przyniósł tylko tę drugą część ów słowa. Seria 4 porażek z rządu zatrzymana jednym remisem to niezbyt kolorowa perspektywa na resztę sezonu. Porażka z Liverpoolem, West Ham, a nawet Derby do tego po fatalnej grze sfery środkowej. O defensywie nie ma co wspominać, bo nawet nie istniała i dalej nie istnieje. “Czerwone Diabły” muszą się szybko obudzić, bo mimo że do walki o mistrzostwo jest już za późno, to dobrze byłoby mieć okazję o ten tytuł powalczyć za rok.