opabunmi
fot. bbc.co.uk

W 2001 roku zdobywca srebrnego buta i trzeci najlepszy gracz Mistrzostw Świata w kategorii U-17. W 2002 roku najmłodszy uczestnik Mistrzostw Świata w Korei i Japonii. Femi Opabunmi był na szczycie, a kilka lat później musiał zawiesić piłkarskie buty na kołku. Oto jego historia.

Opabunmi urodził się w Nigerii w 1985 roku. Jak wielu młodych mieszkańców tego kraju, szansy na ułożenie sobie życia szukał w swojej pasji do piłki nożnej. Marzył by być piłkarzem, by wyjechać z Czarnego Lądu i zachwycać fanów na całym świecie. Swoją przygodę zaczynał w lokalnych klubach skąd trafił do Shooting Stars FC. Kilka dobrych występów, kilka zagrywek agentów i młody chłopak trafił do reprezentacji młodzieżowej do lat 17. Pojechał z nią na Mistrzostwa Świata w 2001 roku i wykorzystując kontuzję czołowego strzelca drużyny, poprowadził drużynę do finału, w którym ulegli Francji.

Jego wejście smoka zostało docenione i pozwoliło przenieść się do Europy, do Grasshopper Zurich. Dzięki wyśmienitej postawie w turnieju młodzieżowym dostał też powołanie na zawody Mistrzostw Świata w 2002 roku. Wszedł na boisko w ostatnim meczu grupowym przeciwko Anglii. Miał możliwość zmierzyć się z takimi tuzami jak Michael Owen czy David Beckham. Stał się trzecim najmłodszym zawodnikiem w historii rozgrywek mundialowych. To było jak piękny sen.

Twarde lądowanie.

Niestety, wszystko to trwało zaledwie kilka lat. Mniej więcej po trzech latach od wielkiego turnieju w Korei i Japonii, Femi zaczął mieć problemy ze wzrokiem. Pewnego ranka po przebudzeniu, stwierdził że coś jest nie tak z jego oczami. Po konsultacji ze specjalistami wszystko było jasne – zdiagnozowano u niego jaskrę. Wymagane było leczenie, następnie operacja. Leczenie przerodziło się w wycieczki od jednego szpitala do kolejnego. Jego dalsza kariera stanęła pod znakiem zapytania. Konsekwencją choroby i operacji była całkowita utrata wzroku w prawym roku i częściowe problemy z lewym okiem. To był wyrok. Po operacji w 2008 roku, gdy miał 23 lata, już nigdy nie wrócił do profesjonalnego uprawiania piłki nożnej.

Chociaż ta historia brzmi bardzo smutno, Femi chce nieść przesłanie dla piłkarzy, którzy tak jak on w roku 2002, dziś stają u wrót do wielkiej kariery w futbolu. Nigeryjczyk podkreśla, że miał dużo pieniędzy dzięki grze w europejskich klubach, ale wszystkie je stracił. Najpierw na rozrzutne życie, później na kosztowne leczenie, a na koniec nawet te pożyczone fundusze, bezmyślnie wydał na pomoc nigeryjskich znachorów, którzy okazali się zwykłymi oszustami. Już od początku kariery, młodzi piłkarze powinni otaczać się mądrymi doradcami. Czy to będą rodzice, czy menadżer, zabezpieczenie przyszłości – wizerunkowo i finansowo jest niezwykle ważne. Każdy adept futbolu powinien mieć gdzieś gotowy plan “B”, bo jak pokazuje historia Opabunmi, w życiu nigdy nic nie wiadomo. Jednego dnia możesz być na szczycie, by za chwilę mierzyć się z przeszkodą, która okazuje się nie do przejścia.