Mount
Zzapołowy

Młodzi piłkarze nie mają łatwo w klubie ze Stamford Bridge. Wielu z nich jest obecnie na wypożyczeniach, z czego chcą skorzystać inne kluby. Czołowa niemiecka drużyna pragnie mieć u siebie Tammy’ego Abrahama i Masona Mounta.

42 – tylu piłkarzy Chelsea znajduje się w obecnym sezonie na wypożyczeniach. Kierunki, jakie obierają zawodnicy “The Blues” są różne, jednak najpopularniejszym – i zapewne najwygodniejszym – jest homeland, czyli Anglia. Dla niektórych, a szczególnie dla wychowanków, rok czy dwa lata gry w innych barwach okazały się strzałem w dziesiątkę.

EKSTRAKLASOWE KLUBY TWORZĄ NOWE BAZY TRENINGOWE! KLIKNIJ TUTAJ, BY DOWIEDZIEĆ SIĘ WIĘCEJ!

Niedoceniany napadzior

Mimo że masa fanów klubu z Londynu pragnie, by ten jegomość pozostał w stolicy, Tammy Abraham nie potrafił przekonać do siebie menedżerów Chelsea. U Guusa Hiddinka wystąpił trzykrotnie i jak się później okazało, były to jego wszystkie dotychczasowe mecze w barwach “The Blues”. Zarówno Antonio Conte, jak i Maurizio Sarri z miejsca skreślali 21-letniego napastnika. A on odpłacał im się najlepiej jak tylko potrafił. Wprawdzie w ciągu ostatnich trzech sezonów dwa spędził w Championship (kolejno: Bristol City i obecnie Aston Villa), jednakże dwukrotnie przekroczył barierę 20 strzelonych bramek. Epizod w Swansea City okazał się lekkim niewypałem, lecz wówczas były klub Łukasza Fabiańskiego robił wszystko, aby spaść z angielskiej ekstraklasy (co im się udało), wobec czego ciężko było młodemu Anglikowi o jakikolwiek rozwój. W obecnej kampanii Abraham jest jednak poważnym kandydatem do zajęcia jednego z miejsc w jedenastce sezonu Championship. Stoczy również walkę o koronę króla strzelców tych rozgrywek.

Mount
Fot.: We Ain’t Got No History

REŻYSER przez duże “R”

Z kolei Mason Mount nie miał jeszcze okazji zagrać w szeregach pierwszego zespołu Chelsea. Ostatni sezon spędził w holenderskim Vitesse Arnhem, pokazując się z bardzo dobrej strony. Zeszłego lata wypożyczono go do Derby County, gdzie stanowisko trenera piastuje żywa legenda “The Blues”, czyli Frank Lampard. Szkoleniowiec Derby stawia w środku pola na sympatycznego Anglika wyjątkowo często, choć patrząc na umiejętności 20-latka, ciężko się dziwić. Mount zachwyca swoim przeglądem pola, dokładnością podań i skutecznym dryblingiem, zdobył też kilka bramek o nienagannej urodzie. To w dużej mierze dzięki niemu “Barany” biją się obecnie o awans do Premier League.

Mount
fot.: Irish Mirror

Znienawidzeni w Niemczech, zbawienni dla Anglików?

Wysoka forma obu młodzieżowców nie mogła przejść bez echa. Według niemieckiego Sport BILD, zapytanie o powyższą dwójkę złożył RB Lipsk, iście nietuzinkowa drużyna. Choć powołano ją do życia dopiero w 2009 roku, w Bundeslidze błyskawicznie osiągnęli status potentata, co nie spodobało się fanom futbolu u naszych zachodnich sąsiadów. Twierdzą oni, że to wszystko zasługa… pieniędzy wpompowanych w klub przez bogatego sponsora. Faktem jest jednak, że ekipa z Red Bull Areny jest idealnym miejscem rozwoju dla młodych piłkarzy. Pierwsze skrzypce gra tam właśnie młodzież, dzięki czemu powyższa dwójka z pewnością znalazłaby miejsce dla siebie – w Niemczech ich kariery mogłyby nabrać porządnego wiatru w żagle.
Latem Lipsk opuści zapewne gwiazda drużyny, Timo Werner. Jacyś następcy? No właśnie ci panowie!