tahiti
Getty Images / Lars Baron/FIFA / Na zdjęciu: Sebastian Walukiewicz podczas meczu z Kolumbią na MŚ U-20// WP Sportowe Fakty

Ze zdrowiem Sebastiana Walukiewicza wszystko w porządku, wznowił treningi i najprawdopodobniej zagra z Tahiti. Taka informacja otworzyła dzisiejszą konferencję prasową reprezentacji Polski do lat 20.

W przyjaznej atmosferze spotkali się selekcjoner Jacek Magiera, Serafin Szot i Adrian Łyszczarz z dziennikarzami na konferencji prasowej reprezentacji Polski U-20. Szkoleniowiec był uśmiechnięty, żartował, nie widać było specjalnie umartwiania się nad czwartkową porażką. Przekaz był jasny, młodzi zawodnicy na pierwszym tak dużym turnieju w swoim życiu mają się nim cieszyć. Radość ma sprawiać także gra i możliwość reprezentowania biało-czerwonych barw. Nie ma więc mowy o odwracaniu się od kibiców, konfliktach w drużynie. Jacek Magiera turniej traktuje jak przygodę i szansę na pokazanie się dla jego podopiecznych.

Konferencję otworzyła informacja, że ze zdrowiem Sebastiana Walukiewicza wszystko w porządku i wznowi on treningi z reprezentacją. Niewątpliwie, mimo błędu i jego winy przy bramce na 1:0 dla Kolumbii to dobra wiadomość. Były już piłkarz Pogoni to ostoja naszej defensywy. W meczu z Tahiti być może nie będzie bardzo potrzebny, ale w konfrontacji z silnymi i szybkimi Senegalczykami będzie bardzo istotnym ogniwem defensywy Polaków.

CO DOLEGAŁO OBROŃCY REPREZENTACJI POLSKI? ZOBACZ POMECZOWĄ WYPOWIEDŹ JACKA MAGIERY, ABY SIĘ DOWIEDZIEĆ!

“Czyszczenie głów”

“Od meczu z Kolumbią do dziś więcej pracowaliśmy nad wyczyszczeniem głów niż fizycznością, choć regeneracja jest bardzo ważna. Dla młodego sportowca okazja do rewanżu po kilku dniach to świetna sprawa. Oczekuję zwycięstwa i chcę widzieć drużynę, która będzie cieszyć się, że gra razem. Powtarzam: liczy się tylko zwycięstwo, które zadowoli wszystkich na trybunach i w szatni” – przekonywał na konferencji Jacek Magiera.

ZOBACZ RELACJE Z MECZU USA Z UKRAINĄ!

Selekcjoner pytany o nastroje w grupie po spotkaniu z Kolumbią także studził emocje i raczej na spokojnie podchodził do sprawy presji i krytyki. “Nie obawiam się, że piłkarze nie dadzą sobie rady z krytyką. To jest w sporcie normalnie, spotykałem się z tym wielokrotnie. Dla piłkarzy to coś nowego i coś, co pozwoli im wejść na wyższy poziom sportowy. Mamy jutro być zespołem i pokazać, że mecz z Kolumbią był wypadkiem przy pracy, jeśli chodzi o ofensywę” – odpowiadał.

Adrian Łyszczarz cały mecz z Kolumbią przesiedział na ławce rezerwowych. To dla niego nowość w kadrze U-20,w której dotychczas nie tylko grał regularnie, ale i był kapitanem zespołu. Jednak sam zainteresowany przekonuje, że zdążył już przywyknąć do tej sytuacji. “Rola rezerwowego często spotykała mnie w tym sezonie w GKS Katowice. Staram się udowadniać na treningach, że miejsce w składzie mi się należy” – przekonywał piłkarz Śląska, który miniony sezon rozegrał na wypożyczeniu w GKS-ie Katowice.

O chęci rehabilitacji i presji wypowiadał się także Serafin Szota. Defensor Odry Opole wypożyczony z Zagłębia Lubin otwarcie przekonywał, że krytykę i poprzednie spotkanie zostawił już za sobą. “Nie mam problemu z presją. Wiedziałem, że to bardzo duży turniej. Jestem pogodzony, że przegraliśmy mecz i spada na nas fala hejtu, ale nie można patrzeć w tył, tylko do przodu. Jesteśmy coś winni kibicom” – mówił obrońca.

Tahiti na celowniku

Selekcjoner nie chciał również wiele wypowiadać się na temat najbliższego przeciwnika Polski – Tahiti. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, z taką drużyną powinniśmy nie zastanawiać się nad zwycięstwem, ale nad jego wysokością. Nie można jednak zapomnieć o tym, żeby poważnie potraktować przeciwnika i nie zlekceważyć pół-amatorów z Oceanii.

“Nie chcę opowiadać o Tahiti, będziemy koncentrować się na nas. Najistotniejsze, jaki my narzucimy styl temu ambitnemu przeciwnikowi, który będzie walczył o każdy metr boiska. Cieszmy się, że gramy w takim turnieju. Chłopcy muszą mieć luz, złapać swobodę, cieszyć się, że mogą reprezentować Polskę. Nie mamy już wpływu na to, co stało się z Kolumbią. Liczymy na wsparcie kibiców” – kończył Jacek Magiera.