Romeo Sebastian Szymański
Sebastian Szymański, fot: Jacek Prondzynski, legia.com

O Sebastianie Szymańskim pisaliśmy już sporo. Zawodnik coraz częściej przebija się do pierwszego składu i udowadnia, że celuje wysoko. Nie dziwi więc fakt, że Szymański znowu strzela i asystuje – tym razem w meczu przeciwko Ruchowi Zdzieszowice. I cóż, że przeciwko rywalowi z innej kategorii wagowej, co z tego, że w meczu Pucharowym – Legii potrzebni są teraz właśnie tacy wojownicy – z wolą walki w sercu i umysłem niezmąconym nieciekawą sytuacją w klubie.

Sebastian Szymański strzelił w tym sezonie dla pierwszej drużyny Legii (rozgrywki krajowe + europejskie puchary) 3 bramki. To niewiele, ale trzeba wziąć pod uwagę, że tylko 3 razy rozegrał pełne 90 minut. W pucharowym meczu z Ruchem Zdzieszowice miał okazje zaprezentować swój potencjał w pełnej krasie – i chyba zrobił to, co do niego należało, strzelając gola w 75 minucie i asystując. Legia ostatecznie wygrała 4:0 i awansowała do ćwierćfinału PP, gdzie już czeka na nią Drutex-Bytovia Bytów.

Kolejny pełny mecz w wykonaniu Szymańskiego cieszy. Bramka strzelona przez tego młodzieżowca i asysta jeszcze bardziej. Kibice stołecznego klubu mogliby rzec: chcemy więcej! Ja upieram się przy stwierdzeniu, że teraz jest idealny moment, żeby chcieć więcej, ale  młodzieży: czy to w pierwszej, czy drugiej drużynie Legii. Szczególnie takiej młodzieży, która jak Szymański potrafi sama oblać się kubłem lodowatej wody. Spotkanie, w którym Seba zaliczył bramkę i asystę, tak skomentował sam zawodnik w wywiadzie udzielonym Pawłowi Ślęzakowi z polsatsport.pl: (…) nie jestem zadowolony z gry. Wiem, że w paru elementach muszę się poprawić, muszę ciężko pracować, bo nie wszystko było idealne. 

Jak nie teraz, to kiedy?

Legia przechodzi ostatnio solidne zawirowania. Mistrzom Polski pozostała Ekstraklasa i krajowy Puchar. Atmosfera w drużynie? Oficjalnie – bardzo dobra. Nieoficjalnie? Ciągle coś wisi w powietrzu. Nowy trener Legii – Romeo Jozak. Były Dyrektor Sportowy Dinama Zagrzeb, były Dyrektor Techniczny reprezentacji Chorwacji. Trudnił się głównie pracą z młodzieżą, przez co sam Arsenal Londyn oferował mu posadę w swojej Akademii. Chorwacja, Dinamo – to synonimy wspaniałych, młodych talentów. Doświadczenia zebrane przez Romeo w pracy z młodzieżą każą nam sądzić, że Legia faktycznie będzie polskim Dinamem. Z drugiej strony, istnieje ryzyko, że Chorwat, który debiutuje jako trener pierwszej drużyny, zacznie zachowywać się jak dobry prezes IV-ligowego klubu, któremu nagle zaproponowano posadę Szefa wszystkich Szefów w ekstraklasowym potentacie. Możliwości potrafią zawrócić w głowie. Bezpardonowe stawianie na rozwój młodzieży i oczekiwania zarządu co do wyników na już często, w pewnym momencie mają się do siebie jak pasja i praca. Zdarza się, że idą ze sobą w parze. No właśnie, zdarza.

Czas na młodzież!

Cel dla Romeo: zmienić Legię na lepsze. Jak powiedział Mioduski w wywiadzie dla TVP Sport, Romeo JUŻ zmienił Legię na lepsze. Jeżeli rzeczywiście tak jest, czekam na drugiego Szymańskiego. Albo, chociaż szansę, żeby któryś z młodych zawodników mógł dostać… otóż to. Szansę. Szansę, żeby to jego nazwisko widniało na liście strzelców pierwszej drużyny. Póki co, Romeo pokazuje, że rzeczywiście nie boi się stawiać na młodzież. W meczu z Ruchem w pierwszej drużynie zadebiutował Miłosz Szczepański. 19-letni zawodnik, już od 2013 roku związany jest ze stołecznym klubem. Jego debiut można zaliczyć za jak najbardziej udany, chociaż grał zaledwie 20 minut. Solidne zawody rozegrał także 18-letni Michał Żyro. Czyli to rzeczywiście zapowiedź Zagrzebia w Warszawie? Na ocenę jeszcze za wcześnie. Romeo, jak to Romeo, czasem buja w obłokach. Czy Legia jest gotowa na chorwacki film, w którym młodzi aktorzy przechodzą na pierwszy plan, a obsady nie dostaje się za wartość rynkową, wiek i doświadczenie? To się okaże. Piłka jest w grze.

A o akademii Legii dowiecie się więcej z naszego wywiadu z Radosławem Mozyrko – Menadżerem Akademii Legii Warszawa.