UEFA Youth League
Akademia Legia Warszawa

UEFA Youth League to powód do zakasania rękawów i wspierania z całych sił swojej drużyny na europejskim tle

Wtorki oraz środy przyzwyczaiły już nas do Ligi Młodzieżowej, która poprzedza ten bardziej znany wykon Ligi Mistrzów wśród seniorów. Dla fanatyków młodych talentów, skautów, ale przede wszystkim dla wiernych kibiców jest to najlepszy moment, by zajrzeć na pobliski stadion. Chociaż w poprzednich latach to angielskie ekipy dominowały na czele z Chelsea (2-krotny mistrz UYL), to w poprzednim sezonie zobaczyliśmy finał w wykonaniu RB Salzburg – SL Benfica. Kto stawiał na Salzburg przed turniejem? Nawet zagorzałym kibicom było, by ciężko wskazać ich jako potencjalnego mistrza. Dzisiaj za daleko w przeszłość, jak i przyszłość wybierać się nie będziemy. Na celownik obieramy jedno spotkanie: Legia Warszawa – Breidablik.

Na wyjeździe zrobili swoje, a we wtorek mają jedynie dopełnić formalności

Nie ma co ukrywać, że “Wojskowi” do meczu podejdą z większym luzem, na który i tak podczas pierwszego spotkania na brak narzekać nie mogli. Wyjazd na chłodną Islandię nie był może szczytem marzeń podopiecznych Piotra Kobierackiego, ale te słońce trzeba sobie samemu zapewnić w postaci zwycięstwa. Gospodarze mimo wszystko zaczęli z wysokiego c i to oni po pierwszych 45 minutach prowadzili. Nie można jednak ująć “Legionistom” woli walki, bo przecież od pierwszej minuty narzucili swój rytm, swoją taktykę i szybko ustawili rywala pod przygotowane sidła. Jak się okazało, niestety sami w nie wpadli bowiem  Ingimarsson zapewnił swojej drużynie prowadzenie do przerwy. Wyższe posiadanie piłki na nic się zdało, a piłkarze Breidablik jakby tylko czekali, by wytoczyć w końcu ten jeden, prawidłowy atak. Dobrze wykonany stały fragment gry z nutką szczęścia zapewnił islandzkiej ekipie prowadzenie.

15 minut na otrzeźwienie i teraz trzeba ruszyć z kopyta

Rywale warszawiaków z mocno optymistycznym podejściem wyszli na drugą połowę. Czemu to się dziwić? Prowadzą, mają swoje sytuacje, a przecież skazywani byli na porażkę. Legia potrzebowała przebudzenia w postaci bramki, bo mimo kreowania wielu akcji brakowało tego w gruncie rzeczy najważniejszego – skuteczności. Z wybawieniem w końcu przyszedł Mikołaj Neuman i w rezultacie gol na remis był tylko wodą na młyn. Szybko zobaczyliśmy kolejną piłkę w siatce zespołu Einarssona, a autorem bramki okazał się Kacper Wełniak. Dalsza część meczu to już tylko zapowiadana wcześniej formalność. Jeszcze jedną bramkę dorzucił zmiennik tego dnia, Wełniak. Ostatecznie na rewanż czekaliśmy z dwubramkowym prowadzeniem.

Znalezione obrazy dla zapytania kacper wełniak

Czas na zweryfikowanie swoich możliwości przed dalszą drogą

Dobrze wiemy, jak wygląda sytuacja. Piłka jest nieprzewidywalna i wiele może się stać, ale czy naprawdę powinniśmy zakładać inny wynik niż sukces CWKS-u? Breidablik bywa groźny, bywa nieprzewidywalny i jak to mawiał klasyk – najmniejszych zespołów należy się obawiać najbardziej, bo nigdy nie wiesz czego się spodziewać. Z drugiej strony ekipa z Mazowsza przeciwników już zna, pokaz siły widziała, więc jak wiele scenariuszy moglibyśmy zobaczyć? Niespodziewana strata trzech bramek i sroga porażka, pewny pogrom na własnym terenie bądź skromne zwycięstwo przy oszczędności sił.

Warszawska Legia od ów spotkania cały czas podnosi i tak już wysoko zawieszoną poprzeczkę w lidze. Centralna Liga Juniorów jest przecież pod ich panowaniem, a sami gracze Kobierackiego w tym sezonie nie zostali pokonani. 10 spotkań i 24 punkty, tylko 6 bramek straconych przy 28 zdobytych.

Na własnym podwórku mieli czas na naprawienie błędów

Październik zaczęli z przytupem, bo w Rembertowie na niezbyt wielkim obiekcie, przy niezbyt dużej publiczności zmierzyli się z Wisłą Kraków. Początek jesieni zapewnił nam prawdziwy klasyk, o którym już zresztą szerzej pisaliśmy. Tego dnia Legia objęła stołek lidera z rąk Progresu, pokonując “Wiślaków” 2:0. Nie ma co ukrywać, że zobaczyliśmy kilka wad obecnych mistrzów, ale ostatecznie potrafili wykorzystać nadarzające się okazję i skarcić mocnego oponenta. “Biała Gwiazda” na tle całego spotkania nie wypadła przecież tak źle.

Tydzień później Legia wybrała się do stolicy Podlaskiego, by rozegrać spotkanie z tutejszym MOSP Białystok. Drużyna z końca tabeli liczyła na urwanie choćby punktu liderom na własnym obiekcie, ale nadzieje szybko zostały rozwiane. Szwed, Olejarka, Gładysz i Zjawiński sprawili, że gospodarze na punkty jeszcze musieli poczekać. Mocne zakończenie pierwszej połowy i zdecydowanie lepsze wydanie w drugiej części, co już nas nie dziwi. Po raz kolejny to właśnie po przerwie “Legioniści” grają o niebo lepiej, ba odsłaniają “maskę”, która blokuje ich prawdziwy potencjał. W miniony weekend mieliśmy zobaczyć jeszcze jeden mecz z udziałem uczestników Play-Offów UYL, gdzie ponownie w Rembertowie mieli przywitać UKS SMS Łódź. Mecz przełożono na 8 listopada i teraz zostaje tylko jeden cel, zapewnienie sobie spokoju.

Jeśli Legia Warszawa nie popełni zbyt wiele błędów we wtorek z Breidablik Kopavogur, to najprawdopodobniej zmierzy się z Ajaxem Amsterdam. Jak wyglądają szansę polskich przedstawicieli w UEFA Youth League? O tym może w oddzielnym artykule.


KADRA LEGI WARSZAWA:

Bramkarze: Mateusz Kochalski, Paweł Łakota

Obrońcy: Mateusz Żyro, Mateusz Bondarenko, Kacper Pietrzyk, Oskar Wojtysiak, Michał Król, Bartosz Olszewski, Konrad Matuszewski

Pomocnicy: Mateusz Szwed, Mateusz Olejarka, Mikołaj Neuman, Kamil Orlik, Sebastian Szymański, Miłosz Szczepański, Aleksander Waniek, Mateusz Praszelik, Bartosz Rymek.

Napastnicy: Kacper Wełniak, Michał Góral